Gen. Mirosław Różański nie żyje. Były dowódca wojskowy i senator zostawił żonę oraz troje dzieci

Środowisko polityczne i wojskowe obiegła tragiczna informacja o śmierci Mirosława Różańskiego. Dawny Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych był ostatnio zaangażowany w prace Senatu. W życiu prywatnym zawsze opierał się na rodzinie, osierocił troje dzieci i zostawił pogrążoną w żałobie małżonkę.

Nie żyje gen. Mirosław Różański
Autor: Marcin Bielecki/ PAP

Ostatni etap zawodowego życia zmarłego upłynął pod znakiem działalności publicznej. Mirosław Różański sprawował mandat senatora obecnej, XI kadencji parlamentu. Będąc emerytowanym dowódcą, kierował pracami senackiej komisji obrony narodowej, która odpowiadała za ocenę najważniejszych aktów prawnych dotyczących polskiej armii. Mandat uzyskał w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2023 roku, kandydując z list Trzeciej Drogi w okręgu nr 20, obejmującym Zieloną Górę oraz okoliczne tereny województwa lubuskiego.

Po przejściu w stan spoczynku byłego wojskowego odwiedziła ekipa realizująca program „Uwaga” dla stacji TVN. Czas wolny na emeryturze spędzał na pracach w przydomowym ogrodzie, gdzie postawił nawet charakterystyczny maszt ze sztandarem narodowym. - Żona żartowała, że zrobiłem z naszej posesji plac apelowy. To prawda wyznał wówczas przed kamerami uśmiechnięty generał.

W tym samym wywiadzie powracał pamięcią do trudnych operacji militarnych za granicą. Przyznał otwarcie, że największym obciążeniem były chwile samodzielnego dowodzenia w bazie, z której wysyłał swoich żołnierzy na niebezpieczne patrole terenowe. - Człowiek nie kładł się tak od razu spać, tylko usypiał o czwartej nad ranem, a jak była jakaś poważna operacja, to nie spał całą noc. Rozpatrywał, czy może nie powiedzieć "stop” – opowiadał. Przebywając tysiące kilometrów od kraju, próbował za wszelką cenę chronić własną rodzinę przed wojennym stresem.

- Miałem wyznaczoną godzinę do kontaktu z żoną. Rozmawialiśmy przez skype'a. W trakcie rozmowy usłyszałem, że już lecą rakiety. Szybko kończyłem rozmowę, mówiąc, że zapomniałem, że muszę coś szybciutko zabrać ze swojego biura – relacjonował na antenie TVN, tłumacząc silną potrzebę ukrycia przed ukochaną odgłosów toczącego się ostrzału. - To jest kanonada, wszystko drży. Nie chciałem przenosić takich emocji do domu – stwierdził doświadczony dowódca.

Zmarły senator był ojcem trojga dorosłego już potomstwa, wychował syna oraz dwie córki. Najmłodsza z nich postanowiła zdobyć wyższe wykształcenie na kierunku lekarskim i – co zostało zaakcentowane w reportażu „Uwagi” – za namową ojca podjęła ostatecznie studia na wydziale wojskowym. O niełatwych negocjacjach ze swoją małżonką polityk wypowiadał się z dużym dystansem i poczuciem humoru.

- Kilka lat temu zacząłem przekonywać żonę, że może kupię motor. Chyba na odczepnego zgodziła się, że "jak będziesz miał 50 lat, to pogadamy". Poczekałem. Jak miałem pięćdziesiątkę, to się przypominałem: "kochanie, słowo się rzekło” – komentował ze śmiechem swoje życiowe anegdoty przed kamerami telewizyjnymi.

2026_08_24_SE_EB_wstep

Rolki