- Marcin Przydacz ostro krytykuje pytania do Włodzimierza Czarzastego o Pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa.
- Przydacz uważa, że pytanie byłego członka PZPR o Nobla dla prezydenta USA jest "absurdalne" i "żartem".
- Sytuacja wywołała burzę polityczną i zaostrzyła spór między obozem rządzącym a lewicą.
- Dlaczego to pytanie stało się pretekstem do tak ostrych ataków politycznych?
„To jakiś żart”
Wypowiedź padła na antenie Program Trzeci Polskiego Radia. Marcin Przydacz nie przebierał w słowach:
– Jestem zaskoczony tym, że ktokolwiek pyta marszałka Czarzastego o to, czy Donald Trump może otrzymać nagrodę Nobla, czy nie. A cóż pan marszałek Czarzasty miałby mieć do powiedzenia w sprawie przyznawania Nobla? Przecież to jakiś żart jest – powiedział Przydacz.
„Absurdalne pytanie”
Polityk kontynuował krytykę, podkreślając – jak mówił – kontekst biograficzny marszałka:
– Wydaje mi się dosyć absurdalne, żeby akurat byłego członka PZPR, komunistycznego działacza pytać o to, czy demokratycznie wybrany prezydent amerykański może otrzymać nagrodę Nobla, czy nie – dodał.
Słowa te szybko obiegły media, wywołując polityczną burzę i kolejną odsłonę ostrego sporu na linii obóz rządzący – lewica.
„Ostatnia osoba, którą bym pytał”
W dalszej części rozmowy Przydacz zasugerował, że pytanie skierowane do marszałka mogło być elementem politycznego nacisku:
– Rozumiem, że jakiś lobbing próbowano uruchomić, ale myślę, że zabrakło tutaj czujności przedstawicielom Izby Reprezentantów, żeby akurat do pana Czarzastego takie pytanie kierować. Ja bym uznał, że to jest ostatnia osoba, którą bym pytał, czy Donald Trump ma dostać Nobla, czy nie – mówił dalej.
Polityczna burza wokół Nobla
Choć Pokojowa Nagroda Nobla przyznawana jest przez niezależny komitet w Norwegii, sama dyskusja wokół ewentualnej kandydatury Donald Trump stała się w Polsce kolejnym paliwem do ostrego sporu politycznego. W centrum znalazł się Włodzimierz Czarzasty, a wypowiedź Przydacza tylko dolała oliwy do ognia.
Komentarze z Trójki pokazują, że temat, choć symboliczny, wciąż potrafi rozpalać emocje i służyć jako pretekst do bezpardonowych politycznych ataków.