Spis treści
Gwałtowny wzrost cen diesla paraliżuje połowy
Rosnące koszty paliwa na stacjach benzynowych uderzają nie tylko w kierowców aut, ale również w europejski sektor rybacki. Coraz więcej statków rybackich pozostaje w portach, ponieważ wypłynięcie na łowisko po prostu przestało się opłacać.
Skala problemu jest ogromna – w niektórych państwach połowa floty wstrzymała działalność. Branża bije na alarm, prognozując, że przy obecnych trendach dostępność ryb na rynku drastycznie spadnie.
Agencja Reuters, powołując się na organizacje rybackie, donosi, że kryzys najsilniej uderzył w Holandię. W ostatnich dniach nawet od 80 do 90 procent holenderskich trałowców nie opuściło portów.
Polecany artykuł:
Koszty tankowania kutra wzrosły ponad dwukrotnie
Główną przyczyną zapaści są astronomiczne ceny oleju napędowego. Statki rybackie zużywają ogromne ilości paliwa, co przy obecnych stawkach całkowicie rujnuje opłacalność wypraw. Jeszcze niedawno zatankowanie jednostki na tydzień pracy kosztowało 12-13 tysięcy euro. Obecnie rachunek ten sięga 30 tysięcy euro.
"Koszt paliwa zrównał się z przychodami z połowów. W takiej sytuacji po prostu nie opłaca się wypływać" – mówi Durk van Tuinen z Holenderskiego Związku Rybaków.
Taka sytuacja oznacza, że zyski ze sprzedaży ryb w całości pokrywają rachunek za diesla. Brakuje środków na pensje dla marynarzy oraz bieżące utrzymanie jednostek pływających.
Kryzys obejmuje całą Europę. Belgowie i Brytyjczycy też mają problemy
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy trałowców dennych, które charakteryzują się bardzo wysokim zużyciem paliwa. Stanowią one około 7 procent całej floty rybackiej Unii Europejskiej. Jednostki te operują głównie na Morzu Północnym, poławiając gatunki niezwykle popularne w zachodnioeuropejskich restauracjach, takie jak sola, turbot i gładzica.
Z identycznymi problemami co Holendrzy borykają się załogi statków pod banderą Wielkiej Brytanii i Belgii. Rentowność tracą także poławiacze dorsza i łupacza.
Daniel Voces, szef organizacji Europêche, alarmuje, że sytuacja w wielu państwach jest krytyczna. Nawet rządowe programy osłonowe nie są w stanie zniwelować 70-procentowego wzrostu cen paliw, co zmusza armatorów do pozostawienia statków w portach.
Branża rybacka negocjuje z Komisją Europejską
W obliczu załamania rynku przedstawiciele sektora rozpoczęli rozmowy z Komisją Europejską. Odbyli już spotkanie z Costasem Kadisem, unijnym komisarzem do spraw rybołówstwa. Organizacje rybackie domagają się złagodzenia przepisów dotyczących pomocy publicznej, postulując powrót do rozwiązań wprowadzonych w trakcie kryzysu energetycznego w 2022 roku.
Eksperci ostrzegają, że bez pilnej interwencji i wsparcia finansowego ze strony Brukseli, widmo bankructwa zajrzy w oczy wielu przedsiębiorstwom z branży.
Ryby mogą zniknąć z restauracyjnych kart dań
Paraliż europejskiej floty rybackiej szybko przełoży się na sytuację konsumentów. W sklepach i lokalach gastronomicznych już teraz można zauważyć wyraźne wzrosty cen owoców morza.
Na giełdach rybnych cena kilograma soli skoczyła w bardzo krótkim czasie z 12 do 18 euro. Ta drastyczna podwyżka zmusza właścicieli restauracji do cięcia kosztów.
Klienci muszą przygotować się na mniejsze porcje serwowanych dań, a w skrajnych przypadkach na całkowite wycofanie niektórych pozycji z menu. Holenderscy rybacy otwarcie ostrzegają, że przedłużający się kryzys doprowadzi do sytuacji, w której popularne gatunki ryb staną się niedostępnym towarem luksusowym.