Wybory w USA wywołały krach na giełdzie. Tracą giganci AI oraz firmy Elona Muska

Rozstrzygnięcia wyborcze w Stanach Zjednoczonych przyniosły gwałtowną wyprzedaż na światowych parkietach. Zaniepokojeni dalszym losem sektora sztucznej inteligencji gracze giełdowi masowo pozbywają się walorów technologicznych. Indeks Nasdaq zjechał o ponad 6 proc., natomiast notowania przedsiębiorstw Elona Muska, wliczając w to Teslę, zanurkowały o przeszło 10 proc. W obliczu rynkowej zawieruchy inwestorzy w pośpiechu przenoszą kapitał do bezpiecznych przystani.

FB promo Dzieje się Musk bez logo.jpg
Autor: SE

Giełdowy krach po wyborach w USA. Spółki AI i biznesy Elona Muska mocno w dół

Środowy optymizm na parkietach błyskawicznie ustąpił miejsca rynkowej panice. Jeszcze dobę wcześniej gracze giełdowi oceniali wygraną Demokratów w wyścigu do Kongresu jako pozytywny sygnał. Czwartek przyniósł jednak brutalne otrzeźwienie i zrozumienie realnych konsekwencji tego wyniku dla branży technologicznej oraz sztucznej inteligencji. Rezultatem tej analizy okazała się masowa wyprzedaż walorów na giełdzie.

Skupiający spółki technologiczne indeks Nasdaq 100 spadł o 6,4 proc., natomiast wskaźnik S&P 500 zmniejszył swoją wartość o 4,4 proc. Największe straty ponieśli jednak kluczowi dla rozwoju sztucznej inteligencji producenci półprzewodników, których branżowy indeks runął o przeszło 11 proc. Rynek obawia się zaostrzenia kursu wobec podmiotów stawiających centra danych przez nową administrację. Demokraci zdobyli władzę w stanach o strategicznym znaczeniu dla tej infrastruktury, a debiutująca w roli gubernatora Teksasu Gina Hinojosa już mówi o wstrzymaniu nowych projektów. Polityk zamierza w pierwszej kolejności prawnie uporządkować pobór energii elektrycznej oraz wody, gdyż podczas kampanii wyborczej podnosiła argument, że rachunki za te media obciążają kieszenie zwykłych obywateli.

Według wyliczeń ekspertów z Goldman Sachs nowe powyborcze restrykcje w USA mogą objąć stany skupiające aż 45 proc. planowanych mocy centrów danych. Z kolei specjaliści reprezentujący bank UBS prognozują poślizgi inwestycyjne rzędu 30 proc. w stosunku do mocy zakładanych na 2028 rok. Takie prognozy to potężny cios dla wytwórców procesorów, co przełożyło się na spadek kursu Nvidii o przeszło 9 proc. oraz przecenę walorów AMD i Microna aż o 17 proc.

Ogromna fala wyprzedaży uderzyła również w biznesy Elona Muska, przez co notowania Tesli spadły o 10,8 proc., a SpaceX straciło 9,1 proc. Miliarder otwarcie angażował się po stronie Republikanów, więc teraz stoi przed ryzykiem, że rządzący w Kongresie oraz Teksasie Demokraci dokładnie prześwietlą jego rządowe zlecenia i preferencje podatkowe w stanie, gdzie zarejestrowano jego spółki. Negatywne nastroje rozlały się także w nocy na parkiety w Azji, spychając wiodące indeksy giełdowe w Tokio oraz Seulu o przeszło 5 proc. pod kreskę.

QUIZ. Te gatunki grzybów wciąż rosną w listopadzie! Rozpoznasz wszystkie?
Pytanie 1 z 9
Jaki to grzyb?
Gąska zielona

Polskie obligacje skarbowe zyskują na wartości przez spadki na giełdach

W momentach głębokiej przeceny na rynkach akcji kapitał zawsze poszukuje bezpiecznego schronienia. W okresach podwyższonej nerwowości inwestorzy najchętniej wybierają gwarantowane przez państwa obligacje skarbowe. Ta rynkowa reguła sprawdziła się również obecnie, gdyż zawirowania po amerykańskich wyborach i niepewność wokół sektora AI skierowały strumień pieniędzy w stronę rządowych papierów dłużnych, na czym skorzystała także Polska.

Jak zwraca uwagę portal Wnp.pl, rezultaty tego przepływu kapitału są bardzo wyraźne. Jeszcze w środę po południu rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich wynosiła 6,18 proc., by w czwartek spaść do poziomu 6,08 proc. Ostatecznie sesja zamknęła się wynikiem 6,12 proc., co stanowi bardzo dobrą informację, zważywszy na fakt, że zaledwie tydzień wcześniej standardem były wartości w granicach 6,5 proc. Zjawisko to ma charakter międzynarodowy, gdyż dochodowość papierów niemieckich obniżyła się z 3,38 do 3,23 proc., a amerykańskich spadła z 5,05 do 4,81 proc.

Przyczyny takiego zachowania rynku wyjaśnia na łamach wspomnianego medium Mateusz Chrzanowski, analityk z firmy Noble Securities. Ekspert wskazuje, że rozstrzygnięcia wyborcze w USA oddaliły widmo konfliktu zbrojnego z Iranem i tym samym uspokoiły obawy o wzrost inflacji. Równocześnie nastąpił odwrót od gwałtownie tracących na wartości walorów spółek technologicznych. Gracze rynkowi doszli również do wniosku, że wyhamowanie wydatków na sztuczną inteligencję zdejmie z amerykańskiego banku centralnego presję na dalsze podnoszenie stóp procentowych.

Warto przy tym odnotować, że krajowy rynek papierów dłużnych zdaje się całkowicie przechodzić do porządku dziennego nad komunikatami z Polski, które wysyła szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński.

Rząd Tuska podnosi opłatę cukrową i CIT. Decyzja należy do prezydenta Nawrockiego

Gabinet Donalda Tuska nie składa broni i ponawia próbę przeforsowania wyższych danin w dwóch obszarach. Nowe regulacje uderzają w rynek napojów poprzez opłatę cukrową oraz zwiększają fiskalne obciążenia dla fundacji rodzinnych. Oba projekty pomyślnie przeszły już ścieżkę parlamentarną i do wejścia w życie potrzebują wyłącznie akceptacji głowy państwa. Sytuację komplikuje jednak fakt, że dokumenty trafią na biurko prezydenta Nawrockiego, który w przeszłości zdążył już zatrzymać te rozwiązania.

Nowe przepisy zakładają przede wszystkim odczuwalny wzrost cen słodzonych napojów w sklepach. Podstawowa opłata cukrowa ma pójść w górę o 40 proc., co oznacza zmianę stawki z obecnych 50 do 70 groszy w przeliczeniu na litr płynu. Dwukrotnie wzrośnie również naliczana kwota za każdy dodatkowy gram cukru przekraczający limit 5 g na 100 ml produktu. Dla konsumentów oznacza to, że dwulitrowa butelka popularnego napoju z bąbelkami będzie kosztować o 90 groszy więcej. Jeszcze większa podwyżka uderzy w producentów napojów energetycznych, gdzie danina za obecność tauryny bądź kofeiny wzrośnie aż dziesięciokrotnie, skacząc z poziomu 10 groszy do pełnej złotówki za każdy litr.

Kolejnym celem koalicji rządzącej jest domknięcie systemu podatkowego wokół funkcjonowania fundacji rodzinnych. Wypłacane przez takie podmioty świadczenia zostaną objęte wyższą stawką podatku CIT, która urośnie z dotychczasowych 15 do 19 proc. Dodatkowo instytucje te zostaną pozbawione preferencji podatkowych związanych z najmem krótkoterminowym, natomiast zbycie mienia wniesionego do fundacji przed upływem dwóch lat będzie wiązało się z koniecznością zapłaty podatku.

Teraz kluczowy ruch należy do zwierzchnika sił zbrojnych, który w 2025 roku zdecydował się na zawetowanie obu bliźniaczych ustaw podatkowych. Prezydent uzasadniał wówczas swój sprzeciw niechęcią do zwiększania obciążeń fiskalnych oraz troską o przewidywalność systemu prawnego. Historia pokazuje jednak, że głowa państwa potrafi korygować swoje wcześniejsze stanowisko. W przeszłości zablokował on bowiem przepisy wprowadzające daninę od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego, lecz po pewnym czasie złożył podpis pod bardzo zbliżoną regulacją. Właśnie z tego powodu, pomimo sfinalizowania prac w parlamencie, wejście w życie wyższych stawek od stycznia 2027 roku wciąż pozostaje pod znakiem zapytania.

Niemcy podnoszą prognozy wzrostu PKB. Co to oznacza dla polskich firm?

Nieco bardziej optymistyczne informacje gospodarcze napłynęły zza zachodniej granicy, czyli od kluczowego partnera handlowego Polski. Niemiecka izba przemysłowo-handlowa DIHK zrewidowała w górę tegoroczne szacunki wzrostu PKB z zakładanych wcześniej 0,3 do poziomu 1 proc. Chociaż taka zmiana wskaźników wygląda obiecująco, to głębsza analiza danych studzi początkową radość z tego wyniku.

Bliższe spojrzenie na strukturę tego wzrostu ujawnia jego bardzo kruche podstawy. Gospodarcze odbicie opiera się bowiem głównie na finansowanych z zadłużenia rządowych wydatkach zbrojeniowych oraz infrastrukturalnych przy jednoczesnym zastoju w inwestycjach prywatnych. Ankietowe badanie koniunktury wykazało, że 26 proc. niemieckich przedsiębiorstw dobrze ocenia swoją kondycję, lecz niemal tyle samo, bo 23 proc. badanych, określa ją jako złą. Ostateczny bilans nastrojów utrzymuje się zatem minimalnie powyżej kreski. Szacunki na 2027 rok również wskazują na skromny wzrost rzędu 1 proc., co dowodzi, że tamtejsza gospodarka wciąż nie weszła na ścieżkę trwałego i naturalnego rozwoju.

Zbliżone wnioski płyną z analizy statystyk obrazujących poziom zamówień w niemieckim sektorze przemysłowym. Jak odnotowuje serwis Wnp.pl, wrzesień przyniósł wprawdzie odbicie o 4,4 proc., jednak nastąpiło ono po katastrofalnym sierpniu, w którym odnotowano załamanie na poziomie 10,1 proc. Z prostego zestawienia tych wartości wynika, że wolumen zamówień nadal nie zdołał powrócić nawet do pułapu notowanego w lipcu.

Z punktu widzenia polskich przedsiębiorstw dostarczających na niemiecki rynek ogromne ilości komponentów i surowców, ze szczególnym uwzględnieniem sektora motoryzacyjnego, dane te stanowią pewien promyk nadziei. Sygnalizują one jednak raczej powolne zatrzymanie negatywnego trendu i żmudne odrabianie strat niż początek boomu zamówieniowego, który mógłby wyraźnie napędzić polski eksport. Krajowi przedsiębiorcy muszą więc na razie zachować duży spokój i cierpliwość.

Złoty Laur 2026 - Medycyna i Biznes - Swixx Biopharma sp. z.o.o.

ROLKI