Rząd ogłasza potężne obniżki na stacjach. Znamy szczegóły nowego podatku

Kierowcy mogą odetchnąć z ulgą. Już od najbliższej soboty ceny benzyny i oleju napędowego drastycznie spadną – nawet o 1,30 zł na litrze. Wszystko za sprawą nowej ustawy o podatku od nadmiarowych zysków, podpisanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Stosowne rozporządzenia rządu Donalda Tuska obniżające VAT i akcyzę zostały już opublikowane w Dzienniku Ustaw.

Minister Miłosz Motyka w garniturze stoi na tle ścianki Super Biznes. O obniżkach cen paliw przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Art Service / Super Express
  • Kierowcy zaoszczędzą od 1,20 do 1,30 zł na każdym litrze paliwa.
  • Zmienione cenniki pojawią się na stacjach w najbliższą sobotę.
  • Prezydent Karol Nawrocki zatwierdził przepisy opodatkowujące gigantyczne zyski koncernów paliwowych.
  • Wsparcie rządu pochłonie blisko 5 mld zł do końca 2026 roku.
  • Miłosz Motyka, szef resortu energii, zapewnia: strategiczne rezerwy diesla pozostaną nienaruszone.

Spadek cen na stacjach. Ile zaoszczędzą kierowcy?

Nadchodzący weekend przyniesie prawdziwą ulgę przy dystrybutorach. Jak przekazał portal bankier.pl, szef resortu energii Miłosz Motyka zaplanował na środę, 2 października, na godzinę 12:00, podanie do publicznej wiadomości maksymalnych stawek za paliwa. To otworzy drogę do wprowadzenia zaktualizowanych, przyjaznych portfelom cenników na wszystkich stacjach w kraju począwszy od soboty.

Dla zmotoryzowanych oznacza to pokaźny zastrzyk gotówki, który zostanie w ich kieszeniach. Miłosz Motyka wyliczył, że za litr najpopularniejszej benzyny Pb95 zapłacimy mniej o 1,20 zł, z kolei olej napędowy stanieje aż o 1,30 zł. Taka korekta cenowa to bezpośredni skutek ekspresowego procedowania nowej ustawy przez ekipę Donalda Tuska, którą swoim podpisem usankcjonował prezydent Karol Nawrocki.

Minister zaznaczył jednocześnie, że machina legislacyjna w Kancelarii Premiera i podległych ministerstwach ruszyła z kopyta tuż po złożeniu podpisu przez głowę państwa, aby błyskawicznie przygotować wymagane rozporządzenia.

Chcemy je wydać dzisiaj tak, aby od jutra ceny były niższe i obowiązywały na terenie kraju – potwierdził w piątek rano w Polskim Radiu minister Miłosz Motyka.

Informacje przekazane przez Polską Agencję Prasową potwierdzają, że w środę, 2 października, Dziennik Ustaw zapełnił się dokumentami sankcjonującymi cięcia w podatku od towarów i usług oraz akcyzie na paliwa. Zgodnie z zapewnieniami ministra energii, ulgi te natychmiast znajdą odzwierciedlenie w kosztach tankowania. Odświeżone, niższe stawki zaczną obowiązywać w czwartek, 3 października, i potrwają przynajmniej do 31 grudnia 2026 r.

Uderzenie w zyski gigantów paliwowych

To nie czary, a twarde prawo podpisane przez Karola Nawrockiego stoi za obniżkami cen. Gabinet Donalda Tuska wycelował w firmy paliwowe nową daniną, twierdząc, że ich zarobki są astronomiczne. Mimo złożenia podpisu, prezydent zadeklarował skierowanie dokumentu do Trybunału Konstytucyjnego. Ma wątpliwości, czy przepisy nie łamią konstytucyjnej zasady lex retro non agit, czyli prawa niedziałającego wstecz.

Mechanizm jest prosty, lecz dotkliwy dla gigantów. Nowa legislacja uderza 60-procentowym podatkiem w ponadnormatywne zyski wygenerowane między marcem 2026 a końcem marca 2027 r. Mówiąc najprościej: jeżeli koncern zanotuje dochód znacząco wyższy niż w roku 2025 (powiększony o 20-procentowy margines błędu), od tej górki będzie musiał oddać państwu aż 60 proc.

Środki z tego podatku, które resort finansów szacuje na niebagatelną kwotę 4 miliardów złotych, nie przepadną w czarnej dziurze państwowej kasy. Posłużą one jako tarcza finansowa, rekompensując ubytki z tytułu obniżonych podatków doliczanych do litra benzyny czy diesla. To już drugie starcie rządzących z tą materią legislacyjną.

Jak długo potrwają zniżki na pylonach?

Miłosz Motyka, odpowiadający za energię w obecnym rządzie, doprecyzował, że póki co, dyskutujemy o perspektywie najbliższych miesięcy.

Wszystko wskazuje na to, że będzie to minimum do końca roku – powiedział w Polskim Radiu.

A ile to wszystko będzie kosztować podatnika? Rachunek jest słony. Z analiz resortu energii wynika, że ratowanie portfeli kierowców obciąży finanse publiczne kwotą rzędu 5 miliardów złotych i utrzyma się najpewniej do finału 2026 roku. W ujęciu miesięcznym, jak wyliczył minister, państwo dokłada do interesu ok. 1,6 mld zł.

Szef resortu zwrócił również uwagę na turbulencje na globalnych rynkach. To, co ostatecznie widzimy na pylonie stacji benzynowej, jest składową wielu elementów, a koszt baryłki ropy to tylko jeden z puzzli w tej układance.

Na ceny na stacjach ma wpływ mnóstwo innych czynników, to jest cena frachtu, cena ubezpieczenia, które radykalnie wzrosło, to jest także cena gotowego produktu – tłumaczył ludowiec.

Na sam koniec spotkania, rozwiał obawy o to, czy paliwa nie zabraknie. Choć ze strony Stanów Zjednoczonych płynęły sygnały zachęcające do uwolnienia zapasów strategicznych diesla, polski gabinet mówi stanowcze "nie". Minister Motyka kategorycznie stwierdził, że łańcuchy dostaw nad Wisłę działają bez zarzutu, a nasze magazyny są zapełnione na ponad 90 dni, przewyższając normy. Dodał też, że rzucenie tych zapasów na rynek nie miałoby żadnego realnego wpływu na spadki cen przy dystrybutorach.

TRUMP ZNOWU OSZALAŁ?! WANDALIZM BRAUNA, CENY PALIW I WYGRANA AfD | Dudek o Polityce

ROLKI