Prognozy dla polskiej gospodarki na 2026 rok. Ekspert zdradza nieoczekiwane skutki szoku naftowego

Ataki zbrojne Izraela oraz Stanów Zjednoczonych na terytorium Iranu doprowadziły do drastycznego skoku cen ropy naftowej na globalnych rynkach. Wpływ tych wydarzeń na dynamikę PKB, poziom inflacji CPI oraz przyszłe decyzje dotyczące stóp procentowych w Polsce szczegółowo analizuje Fryderyk Krawczyk, pełniący funkcję dyrektora inwestycyjnego w VIG/C-Quadrat TFI.

Szok naftowy, inflacja i boom inwestycyjny. Ekspert zdradza, co czeka polską gospodarkę w 2026 roku

i

Mężczyzna w garniturze stoi tyłem, obserwując wykres gwałtownego wzrostu gospodarczego i stację benzynową w tle. Obraz symbolizuje wyzwania i perspektywy dla polskiej gospodarki w kontekście szoku naftowego, inflacji oraz boomu inwestycyjnego, o czym przeczytasz na Super Biznes.
  • Skutki niedawnego zawirowania na rynku paliw mogą w najbliższym czasie wywindować wskaźnik inflacji do poziomu bliskiego 3 procent.
  • Chłodne miesiące zimowe osłabiły wyniki pierwszego kwartału, jednak prognozy dotyczące wzrostu PKB w 2026 roku wciąż pozostają bardzo optymistyczne i stabilne.
  • Krajowa gospodarka opiera się obecnie na dwóch potężnych filarach, którymi są ogromny boom inwestycyjny oraz rosnąca konsumpcja prywatna.
  • Rada Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej wstrzyma się z kolejnymi cięciami stóp procentowych, przekreślając ostatecznie wcześniejsze plany trzykrotnych obniżek.

Wzrost cen paliw a inflacja w Polsce. Czeka nas duże zaskoczenie

Przez dłuższy czas dynamika wzrostu cen w naszym kraju przynosiła rynkom pozytywne niespodzianki, ponieważ regularnie notowano wyniki lepsze od zakładanych prognoz. Ta korzystna tendencja uległa jednak brutalnemu odwróceniu. Zamiast spodziewanych 1,9 procent, styczniowe odczyty pokazały inflację na poziomie 2,2 procent. Obecne zaostrzenie sytuacji zbrojnej na obszarze Bliskiego Wschodu sprawia, że krajowe procesy inflacyjne nabierają wyraźnego i niepokojącego przyspieszenia.

Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, znany szerzej jako CPI, obrazuje procentową zmianę kosztów utrzymania typowej rodziny w ujęciu rocznym. Monitoruje on wydatki na takie podstawowe potrzeby jak żywność, opłaty mieszkaniowe, odzież, usługi czy tankowanie pojazdów. Wzrost tego parametru do wartości 3 procent oznacza po prostu konieczność zapłacenia o 3 procent wyższej kwoty za dokładnie ten sam zestaw produktów w porównaniu z rokiem ubiegłym. Warto przypomnieć, że Narodowy Bank Polski za swój główny cel stawia utrzymanie tego wskaźnika w granicach 2,5 procent.

Skutki drożejącego surowca docierają do portfeli konsumentów w kilku oddzielnych fazach. W pierwszej kolejności uderzenie przyjmują kierowcy, widząc błyskawiczne zmiany na stacjach benzynowych. Następnie rosną koszty w branży transportowej oraz logistycznej, co zajmuje zazwyczaj od dwóch do sześciu miesięcy. Rynek spożywczy reaguje jeszcze inaczej, podnosząc najpierw ceny warzyw, owoców oraz produktów zbożowych. Ostatecznie cały łańcuch podwyżek dociera do branży mięsnej i mleczarskiej, ponieważ kosztowniejsze pasze znajdują swoje odzwierciedlenie w cenach dopiero podczas następnego cyklu hodowlanego.

Zasadnicza kwestia dotyczy obecnie tego, jak długo odczuwać będziemy konsekwencje nagłego skoku notowań czarnego złota na światowych rynkach.

„Jeżeli ten szok naftowy szybko wygaśnie, wzrost CPI powinien być przejściowy i krótkoterminowy, bo przywrócenie logistyki spowoduje, że cena wróci do swoich fundamentów” – ocenia Krawczyk.

Ekspert finansowy uzupełnia swoją wypowiedź ważnym zastrzeżeniem dotyczącym przyszłych kosztów i cen w sklepach. Zauważa, że nawet całkowite ustąpienie nagłego zawirowania surowcowego może pozostawić po sobie trwały ślad w gospodarce. Przedsiębiorcy najprawdopodobniej zdecydują się na podniesienie swoich stałych marż handlowych, aby w ten sposób zrekompensować sobie rosnące stawki ubezpieczeniowe oraz ogólne ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej.

Analitycy reprezentujący VIG/C-Quadrat TFI przewidują w swoim głównym wariancie wydarzeń, że dynamika wzrostu cen w Polsce ponownie zbliży się do pułapu 3 procent. Taki obrót spraw pociąga za sobą bardzo konkretne konsekwencje dla polityki monetarnej państwa. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że jakiekolwiek plany dotyczące obniżania kosztów pieniądza zostaną odłożone na później, a w skrajnym przypadku w ogóle nie dojdą do skutku w bieżącym roku kalendarzowym.

Prognoza PKB Polski w 2026 roku. Na czym opiera się krajowa gospodarka

Mimo trwających zawirowań na arenie międzynarodowej, perspektywy rozwoju polskiej gospodarki w 2026 roku prezentują się niezwykle obiecująco. Narodowy Bank Polski w swoich kolejnych analizach regularnie rewidował w górę szacunki dotyczące tempa rozwoju kraju. Podstawy tego optymizmu są bardzo solidne, ponieważ obserwujemy równoczesny i silny wzrost zarówno wydatków konsumenckich, jak i nakładów inwestycyjnych.

Początek 2026 roku przyniósł co prawda pewne rozczarowanie pod względem wygenerowanych wyników gospodarczych. Fryderyk Krawczyk stanowczo jednak podkreśla, że gorszego otwarcia roku w żadnym wypadku nie należy utożsamiać z trwałym załamaniem gospodarczym w naszym państwie.

Prognozy zakładają, że rzeczywisty wzrost wartości dóbr i usług wytworzonych w naszym kraju osiągnie poziom pomiędzy 3,5 a 4 procent. Ogromne znaczenie ma tutaj długo oczekiwane ożywienie inwestycyjne, które nabiera właśnie niespotykanego dotąd tempa. Jednostki samorządu terytorialnego masowo uruchamiają fundusze europejskie, a krótki czas na rozliczenie Krajowego Planu Odbudowy zmusza instytucje do błyskawicznej realizacji zaplanowanych projektów strukturalnych. Całość tego obrazu dopełniają stale rosnące nakłady państwa na zbrojenia i modernizację armii.

Rosnące wynagrodzenia Polaków a konsumpcja w czasach wyższej inflacji

Skłonność Polaków do robienia zakupów utrzymuje się na nieustannie wysokim i stabilnym poziomie. Wartość wynagrodzeń w ujęciu realnym powiększa się w tempie blisko 4 punktów procentowych w skali roku, choć szybszy powrót wyższej inflacji może nieco osłabić ten imponujący wynik rynkowy. Niezależnie od tych zagrożeń, siła nabywcza naszych pensji nadal utrzymuje się zdecydowanie w pozytywnym terytorium, co gwarantuje stabilność domowych budżetów.

Niezmiernie istotny dla całej układanki pozostaje poziom realnych stóp procentowych w naszym kraju. Pomiędzy rokiem 2019 a 2023 ich ujemne wartości systematycznie niszczyły wartość oszczędności, zachęcając jednocześnie obywateli do wydawania pieniędzy. Obecnie wskaźniki te znajdują się na plusie, co skutecznie zachęciło całe społeczeństwo do odkładania zarobionych środków finansowych. Zjawisko to zacznie jednak tracić na sile w momencie, gdy ceny znów poszybują w górę, a koszty pożyczek pozostaną całkowicie zamrożone.

Taki rozwój wydarzeń prowadzi ekspertów do dość nieoczekiwanego i intrygującego wniosku analitycznego. Potencjalne przyspieszenie procesów inflacyjnych wcale nie musi zniechęcać społeczeństwa do odwiedzania sklepów, a wprost przeciwnie, może zadziałać jako niezwykle silny bodziec do natychmiastowego zwiększania codziennych wydatków.

Rada Polityki Pieniężnej i stopy procentowe. Cięć raczej już nie będzie

Trzeci miesiąc 2026 roku przyniósł nagłą decyzję Rady Polityki Pieniężnej o ścięciu obowiązujących stóp procentowych. Fryderyk Krawczyk poddaje ten nieoczekiwany krok bardzo surowej i krytycznej ocenie. W opinii dyrektora inwestycyjnego władze monetarne powinny były wstrzymać się ze swoją interwencją przez kilka tygodni, aby rzetelnie ocenić długofalowe konsekwencje napięć militarnych obserwowanych aktualnie na Bliskim Wschodzie.

„Była ta obniżka. Działała bardzo destabilizująco, bo to co się wydarzyło na rynku dłużnym, to było bardzo brutalne. Patrząc w swojej karierze, mogę powiedzieć, że to były takie ruchy jak w 2008 roku” – mówi ekspert.

Zaledwie kilka dni wystarczyło, aby rentowności dziesięcioletnich obligacji skarbowych w Polsce uległy potężnej i nagłej korekcie o 100 punktów bazowych. Warto wyraźnie zauważyć, że na ustabilizowanych rynkach światowych podobna skala wahań wymaga zazwyczaj od trzech do nawet sześciu miesięcy ciągłego handlu finansowego.

Główny scenariusz makroekonomiczny na najbliższy czas zakłada bezwzględne zamrożenie podstawowej stopy referencyjnej na obecnym pułapie 3,50 procent. Ewentualne dalsze ruchy w dół wydają się w tej konkretnej chwili niezwykle mało prawdopodobne. Rada Polityki Pieniężnej będzie teraz uważnie analizować nowe modele i projekcje inflacyjne, które wreszcie uwzględnią zawirowania geopolityczne całkowicie pominięte podczas ostatnich, marcowych obrad tego decyzyjnego gremium.

Szok naftowy a gospodarka Polski w 2026. Jakie są główne czynniki ryzyka

Zbierając wszystkie bieżące dane makroekonomiczne, Fryderyk Krawczyk patrzy w rynkową przyszłość z wyważonym optymizmem. Zawirowania podażowe spowodowane drastycznym skokiem kosztów ropy stanowią ogromne wyzwanie, jednak ich natura różni się znacząco od kryzysu z 2022 roku. W tamtym okresie nasza gospodarka pędziła z ogromną siłą, realne stopy procentowe znajdowały się głęboko pod kreską, a rządowe pakiety wsparcia finansowego jedynie dolewały oliwy do inflacyjnego ognia. Aktualna sytuacja wyjściowa prezentuje się na tym tle zdecydowanie bezpieczniej i stabilniej.

Wartość krajowego produktu brutto w ujęciu nominalnym powinna utrzymać się w nadchodzących kwartałach na bardzo zadowalającym poziomie. Fundamentalnym problemem dla lokalnych przedsiębiorstw pozostaje wyłącznie to, czy na rynku ostatecznie nie zabraknie fizycznych dostaw paliwa. Jeśli tylko globalne łańcuchy dostaw zostaną skutecznie odblokowane i przywrócone, nasz kraj utrzyma się na ścieżce stabilnego, zrównoważonego i pewnego rozwoju.

Powyższy tekst opiera się w całości na informacjach przekazanych podczas prelekcji Fryderyka Krawczyka, pełniącego obowiązki Dyrektora Inwestycyjnego w instytucji VIG/C-Quadrat TFI. Wystąpienie to miało miejsce dokładnie 18 marca 2026 roku. Treść artykułu służy wyłącznie celom edukacyjnym oraz czysto informacyjnym, w związku z czym absolutnie nie może być w żaden sposób traktowana jako oficjalna porada czy rekomendacja o charakterze inwestycyjnym.

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Izrael zaatakował Iran