Nowa „Lalka” hitem w Polsce. Prezes ZUS przypomina o realiach tamtych czasów

Bohaterowie „Lalki” znów rozpalają wyobraźnię, a nowa adaptacja przyciąga tłumy. Mało kto jednak pamięta, że ta klasyczna powieść to również gorzki obraz świata bez emerytur i opieki socjalnej. Prezes ZUS tłumaczy, dlaczego losy Wokulskiego to doskonała lekcja o wartości dzisiejszego systemu ubezpieczeń.

Nowa „Lalka” budzi emocje. Zaskakujące wnioski płyną z ZUS

Ponowne zainteresowanie „Lalką” Bolesława Prusa widać na każdym kroku. Po debiucie serialu na Netflixie i zapowiedziach wersji kinowej, dyskusje o Wokulskim i Łęckiej rozgrzewają polskie domy. Jak przyznaje dr Liwiusz Laska, szef ZUS, temat ten jest szeroko komentowany także wśród pracowników jego instytucji. Podobnie jak wielu Polaków, chętnie rezerwują oni bilety do kin i dyskutują o ekranizacji, ale zwracają uwagę na zupełnie inny, dość nieoczywisty aspekt XIX-wiecznych realiów.

QUIZ. "Lalka" Bolesława Prusa. Jak dobrze znasz maturalną klasykę?
Pytanie 1 z 10
Na której wojnie Wokulski zbił fortunę?

Ignacy Rzecki pracował do końca. Realiów „Lalki” bez emerytur nie da się pominąć

Książka Prusa, pomimo upływu lat, wciąż pobudza do refleksji na temat gwarancji socjalnych, które współcześnie są standardem. Szef ZUS, dr Liwiusz Laska, wskazuje na sytuację Ignacego Rzeckiego, który był zmuszony pracować aż do śmierci. To wierne odzwierciedlenie epoki, w której nie funkcjonował powszechny system emerytalny. Brak państwowego wsparcia dotykał każdego, kto nie mógł liczyć na pokaźny spadek. ZUS przypomina, że brak opieki dotyczył przeważającej części społeczeństwa, żyjącej bez majątku i zabezpieczeń.

„Lalka” Bolesława Prusa to opowieść o świecie, w którym Ignacy Rzecki - niezależnie od tego czy kochał Stacha Wokulskiego i swoją pracę, czy nie oraz w jakim byłby stanie zdrowia - nigdy nie doczekałby się emerytury. Był skazany na pracę do śmierci, bo czegoś takiego jak emerytura po prostu nie było - mówi prezes ZUS dr Liwiusz Laska.

Gdyby Helena Stawska miała 800 plus. Wsparcie zmieniłoby jej życie

Realia przedstawione w powieści brutalnie obnażają los osób pozbawionych opieki socjalnej, a w szczególności samotnych matek z dziećmi. Helena Stawska, zmagająca się z biedą w XIX wieku, dziś mogłaby liczyć na zupełnie inną rzeczywistość finansową, mając dostęp do współczesnych form pomocy ze strony państwa.

Jakże inaczej wyglądałoby życie Heleny Stawskiej i jej córki, gdyby dostawały rentę wdowią i 800 +! Pamiętamy też opis Prusa, w jakich warunkach żyła biedota na warszawskim Powiślu. Wokulski konstatował, że to „miniatura kraju”. Widział m.in. „wiecznie głodne dzieci, których największą zaletą jest wczesna śmierć”. Dziś każde z tych dzieci co miesiąc dostałoby od państwa 800 zł. To jedno z kilkudziesięciu świadczeń, które wypłaca ZUS - mówi prezes Laska.

Emerytury a „Lalka”. Czego uczy nas powieść Bolesława Prusa?

Renesans zainteresowania historią Wokulskiego pozwala dostrzec, jak głębokie przemiany zaszły w systemie opieki społecznej przez ostatnie 150 lat. Prezes ZUS podkreśla, że Prus z niezwykłym pietyzmem ukazał brutalność życia bez państwowych gwarancji socjalnych. Tragiczne losy bohaterów książki, od Rzeckiego po najbiedniejszych mieszkańców Powiśla, to dziś potężna lekcja historii. Udowadniają one, jak bardzo zmieniło się podejście do systemowego wsparcia, którego w czasach „Lalki” dramatycznie brakowało.

Filmowa "Lalka" - ekranizacja, adaptacja czy reinterpretacja? Producent wyjaśnia, jak mamy ją traktować.

ROLKI