Spis treści
Zarzuty KNF wobec nowej ustawy o kredycie konsumenckim
Komisja Nadzoru Finansowego wydała surowy osąd na temat przygotowanego przez UOKiK projektu. Zdaniem nadzoru, proponowane regulacje to realne zagrożenie dla całego sektora bankowego. Urzędnicy wprost alarmują, że zamiast uprządkować rynek, ustawa wprowadzi jeszcze większy bałagan legislacyjny. Szereg wątpliwości wywołuje koncepcja tak zwanego „kredytu za darmo”, która zdaniem ekspertów sprowokuje masowe procesy sądowe przeciwko instytucjom finansowym. KNF obawia się scenariusza podobnego do batalii frankowiczów, co ostatecznie może skutkować podwyżką kosztów kredytów i ograniczeniem dostępu do pieniędzy dla zwykłych obywateli.
Jak informuje „Puls Biznesu”, krytyczne uwagi Komisji Nadzoru Finansowego zajęły kilkadziesiąt stron maszynopisu. Ich wniosek jest brutalnie prosty: zaproponowane przepisy to po prostu złe prawo.
Polecany artykuł:
„Powaga sytuacji zmusza nas do tak jasnego postawienia sprawy”
– zaznaczył na łamach „Pulsu Biznesu” Marcin Mikołajczyk, wiceszef KNF. Jego zdaniem projekt nie likwiduje bieżących kłopotów, a jedynie tworzy fundamenty pod wieloletnie ryzyka prawne.
KNF oskarża UOKiK o fasadowe konsultacje
Krytyka ze strony nadzoru uderza nie tylko w treść dokumentu, ale też w tryb jego powstawania. Przedstawiciele KNF twierdzą, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów tworzył ustawę w izolacji od rynku, a zorganizowane później rozmowy były jedynie iluzją dialogu. Zgłaszane przez ekspertów poprawki trafiały do kosza, a kolejne warianty projektu rodziły tylko nowe komplikacje. W rezultacie powstał akt prawny, który zamiast gwarantować bezpieczeństwo, drastycznie potęguje rynkową niepewność.
Sankcja kredytu darmowego wywoła lawinę pozwów?
Najgorętsze spory toczą się wokół mechanizmu sankcji kredytu darmowego. Rozwiązanie to zakłada, że w przypadku potknięć proceduralnych ze strony banku, klient oddaje wyłącznie pożyczoną kwotę, bez żadnych odsetek. KNF bije na alarm, twierdząc, że to otwarcie furtki do gigantycznych nadużyć. Urząd rysuje czarny scenariusz, w którym dłużnicy masowo przestają spłacać raty i pozywają banki pod pretekstem rzekomo wadliwej oceny ich zdolności kredytowej. Taki bieg wydarzeń nieuchronnie doprowadziłby do paraliżu wymiaru sprawiedliwości, przypominającego zapaść wywołaną sprawami frankowymi.
Polski projekt o kredytach bardziej rygorystyczny niż dyrektywa UE
Teoretycznie ustawa UOKiK ma być implementacją unijnej dyrektywy. W praktyce jednak, jak zauważa KNF, polskie przepisy idą znacznie dalej. Sztandarowym przykładem jest usunięcie górnego limitu kwotowego dla kredytu konsumenckiego, co sprawi, że gigantyczne pożyczki będą traktowane na równi z drobnymi zobowiązaniami. Co więcej, krajowe wymogi dotyczące weryfikacji zdolności kredytowej są o wiele surowsze niż te narzucane przez Brukselę. Nadzór finansowy ostrzega, że takie zaostrzenie kursu mocno uderzy po kieszeni klientów i zablokuje im dostęp do finansowania.
Jacek Jastrzębski z KNF punktuje pomysły UOKiK
Komisja Nadzoru Finansowego wytyka również autorom projektu tworzenie kompetencyjnego bałaganu. Ustawa nakłada na nadzór obowiązki, które zdaniem urzędników całkowicie rozmijają się z ich ustawową rolą. Głos w sprawie zabrał sam Jacek Jastrzębski. Przewodniczący KNF jasno zadeklarował, że jego instytucja nie ucieka przed pracą, ale kategorycznie odmawia legitymizowania „niespójnych i nieprzemyślanych regulacji”, dewastujących rynek. Pojawia się też groźba odpływu legalnego biznesu i rozrostu finansowej szarej strefy.
Zwykli Polacy zapłacą za wojnę KNF z UOKiK
Mimo że to starcie toczy się na szczytach władzy państwowej, jego owoce zbiorą ostatecznie konsumenci. Forsowane zmiany radykalnie przebudują mechanizmy przyznawania kredytów, wpłyną na koszty i zmodyfikują zasady ochrony pożyczkobiorców. Los ustawy wciąż nie jest przesądzony, ale otwarty konflikt dwóch potężnych urzędów dowodzi, że przyszłość polskiego rynku kredytowego to obecnie jedna wielka niewiadoma.
