Grzegorz Braun chce odbudowy Nord Stream. Pojechał do Niemiec w urodziny Putina

Poseł Konfederacji Grzegorz Braun zaszokował opinię publiczną. Razem z przedstawicielami niemieckiej, skrajnie prawicowej partii AfD zaapelował o ponowne uruchomienie gazociągu Nord Stream. Rząd ostro skrytykował ten pomysł, a minister energii nazwał działania polityka działaniem na szkodę państwa.

Władimir Putin i przypinka AfD. Na miniaturze poseł Grzegorz Braun. O kontrowersyjnym apelu polityka przeczytasz na Eska.
Autor: Art Service / Super Express; Nitpicker; Alexander Kazakov, Sputnik, Kremlin Pool Photo via AP/ Associated Press

Poseł Konfederacji Grzegorz Braun wspólnie z działaczami nacjonalistycznej niemieckiej partii AfD wezwał do odbudowania rurociągu Nord Stream. Co więcej, polityk zaproponował, by w przedsięwzięcie zaangażowała się Polska.

  • Ten zaskakujący apel został wygłoszony w symbolicznym momencie, bo dokładnie w rocznicę urodzin prezydenta Rosji Władimira Putina, u boku polityków znanych z prorosyjskich poglądów.
  • Gabinet Donalda Tuska natychmiast zareagował. Minister energii zdecydowanie potępił te słowa, określając je mianem uderzenia w krajowe bezpieczeństwo energetyczne i uznał za absolutnie skandaliczne.
  • Pojawienie się polskiego parlamentarzysty w towarzystwie przedstawicieli Alternatywy dla Niemiec w kontekście strategicznych projektów gazowych uznawane jest za ewidentne uderzenie w polską rację stanu.

Grzegorz Braun u boku AfD. Szokujący postulat w sprawie Nord Stream

Mogło się wydawać, że zniszczenie w niewyjaśnionych okolicznościach bałtyckiego gazociągu w 2022 roku to definitywny koniec tego tematu. Okazuje się jednak, że za sprawą jednego z liderów Konfederacji oraz niemieckich nacjonalistów, dyskusja wraca. 7 października bieżącego roku w niemieckiej miejscowości Lubmin, czyli dokładnie tam, gdzie znajduje się ujście rur przesyłowych, zorganizowano konferencję prasową z udziałem Grzegorza Brauna. Prezes Konfederacji Korony Polskiej wystąpił w Niemczech wspólnie z reprezentantami skrajnie prawicowej i otwarcie sympatyzującej z Kremlem formacji AfD (Alternatywa dla Niemiec), m.in. w towarzystwie posła do Bundestagu Steffena Kotré.

Przekaz z konferencji był niezwykle klarowny: zniszczoną infrastrukturę przesyłową należy naprawić, a sam gazociąg musi zostać znów uruchomiony. Co więcej, polityk polskiego Sejmu nie tylko poparł pomysł reanimacji Nord Stream, ale też przekonywał, że Warszawa powinna włączyć się w tę inwestycję jako udziałowiec. Na wyjątkowo niefortunny zbieg okoliczności (lub celowe działanie) zwróciła uwagę Patrycja Tepper, analityczka związana z Instytutem Zachodnim. Zaznaczyła ona, że to kontrowersyjne spotkanie zorganizowano punktualnie w dzień urodzin rosyjskiego przywódcy, Władimira Putina.

Miłosz Motyka odpowiada Grzegorzowi Braunowi. Stanowisko rządu Donalda Tuska

Nie powinno zaskakiwać, że postulaty wygłoszone w nadbałtyckim Lubminie błyskawicznie spotkały się ze stanowczą odpowiedzią polskich władz. Miłosz Motyka, pełniący funkcję ministra energii, nie przebierał w słowach, odnosząc się do materiału wideo udostępnionego w sieci przez samego Brauna. Członek rządu przypomniał, że wspomniany gazociąg był powszechnie traktowany jako rosyjska broń służąca do energetycznego szantażowania Europy, dlatego jakiekolwiek głosy poparcia dla tej instalacji są nieakceptowalne.

Stanowisko obecnego gabinetu w kontekście bezpieczeństwa surowcowego jest kategoryczne i nie pozostawia pola do interpretacji. Miłosz Motyka postanowił wyrazić to w bardzo dosadny sposób, publikując wpis na platformie X (wcześniej znanej jako Twitter).

„Nie ma bardziej sprzecznego z polskim interesem energetycznym i naszą racją stanu projektu niż Nord Stream. Poparcie Brauna i jego partii dla tego projektu to dyskwalifikacja i zapisanie się do grona zwolenników bycia pod putinowskim butem. Nie można nazywać się patriotą i wspierać projekty zagrażające żywotnym interesom Polski. Wstyd!”.

Słowa te dobitnie pokazują, że polski rząd kategorycznie odrzuca jakąkolwiek możliwość sprowadzania paliwa z Rosji drogą bałtycką. Dla rządu Donalda Tuska ewentualna reaktywacja tego połączenia to jawny zamach na bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Dlaczego sojusz Grzegorza Brauna z Alternatywą dla Niemiec szokuje?

Aby pojąć ciężar gatunkowy całej sytuacji, trzeba spojrzeć na szersze tło polityczne u naszych zachodnich sąsiadów. Alternatywa dla Niemiec zyskuje na popularności z każdym rokiem, a jej poparcie rośnie zwłaszcza we wschodnich regionach kraju. Świadczą o tym chociażby wrześniowe wybory lokalne w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, w których AfD uzyskała ponad 38-procentowe poparcie i odniosła zwycięstwo. To ugrupowanie o profilu nacjonalistycznym, bardzo sceptycznie nastawione do Unii Europejskiej, które nie ukrywa swoich prokremlowskich sentymentów.

Wśród obietnic politycznych AfD można znaleźć takie postulaty, jak ocieplenie relacji z władzami na Kremlu, rezygnację z sankcji gospodarczych nałożonych na Moskwę oraz właśnie powrót do tłoczenia gazu przez Nord Stream. Fakt, że polski poseł staje ramię w ramię z członkami ugrupowania, które jawnie sympatyzuje z Rosją, budzi w Polsce głębokie oburzenie i zgorszenie. Wystąpienie Grzegorza Brauna z niemiecką partią, dążącą do odbudowy niemiecko-rosyjskiego sojuszu bez oglądania się na interesy innych krajów Unii, traktowane jest u nas jako godzenie w fundamenty polskiego bezpieczeństwa. Tego rodzaju działania szokują tym bardziej, gdy pamięta się, co spotkało bałtyckie rury zaledwie cztery lata wcześniej oraz jak ogromnym wysiłkiem dla Polski było ostateczne odcięcie się od surowcowego dyktatu ze Wschodu.

ROLKI