Spis treści
Iran ponawia ofertę. Czego domaga się Teheran?
Dla rządu w Iranie sytuacja wydaje się dość klarowna. Szef resortu spraw zagranicznych, Abbas Aragczi, podczas zjazdu Organizacji Współpracy Islamskiej w Bagdadzie jednoznacznie wskazał, że kolejny ruch należy do Stanów Zjednoczonych. Władze w Teheranie swoją propozycję zaprezentowały jeszcze we wrześniu 2025 roku, zaraz po tym, jak zerwano nietrwałe porozumienie o zawieszeniu broni. Dzisiaj nadal jest ona w mocy.
Nasza propozycja jest nadal aktualna i jeśli po stronie amerykańskiej byłaby choć odrobina uczciwości, której nie ma, droga do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz byłaby oczywista
– stwierdził Abbas Aragczi w rozmowie z agencją Reutera.
Jakie konkretnie żądania ma Teheran? Jest ich sporo i dotyczą najważniejszych kwestii sporu. Iran zapowiedział, że odblokuje cieśninę Ormuz, jeżeli spełnione zostanie siedem postulatów. Chodzi m.in. o zaprzestanie blokowania irańskich portów, likwidację nałożonych przez USA sankcji na eksport ropy z Iranu oraz wstrzymanie operacji militarnych w tym rejonie. Jeżeli Donald Trump zaakceptuje te warunki, niezwykle ważny dla przesyłu surowców węglowodorowych szlak wodny zostanie udrożniony w zaledwie tydzień.
Problem irańskiego programu atomowego. Stanowisko administracji w Waszyngtonie
Choć propozycja władz z Teheranu może wydawać się bezproblemowa, Stany Zjednoczone postrzegają sprawę zgoła inaczej. Dla amerykańskiej administracji kluczową przeszkodą nie jest samo zamknięcie szlaku morskiego, ale fundament całego sporu. Dla władz z USA priorytetem jest irański program atomowy. Dopóki nie stanie się on tematem negocjacji, dopóty nie ma szans na jakiekolwiek ustępstwa. Sytuacja przypomina dyskusję, w której obydwie strony chcą rozmawiać o czymś zupełnie innym. Dopóki nie wypracują kompromisu odnośnie harmonogramu rozmów, trudno liczyć na jakikolwiek progres.
Irański minister obrony grozi. Sytuacja na Bliskim Wschodzie coraz bardziej napięta
Na domiar złego atmosferę w regionie potęguje wybór nowego szefa obrony Iranu, którym został Mehrdad Achlaghi. Zaraz po tym, jak parlament zatwierdził jego kandydaturę, wystosował on oficjalne ostrzeżenie skierowane do Stanów Zjednoczonych. Wypowiedziane przez niego słowa wskazują na niezwykle bezkompromisową politykę, jaką będzie prowadził.
Z pewnością nie odważą się nas zaatakować. Jeśli jednak to zrobią, zarówno one, jak i cały region poniosą ogromne straty
– ostrzegł Mehrdad Achlaghi w komunikacie przywołanym przez agencję AFP.
Powołanie 68-letniego Achlaghiego nie było przypadkowe. Jest to polityk, wobec którego ONZ nałożyło sankcje za udział w rozwijaniu irańskiego programu atomowego i balistycznego. Objął on stanowisko po gen. Azizie Nasirzadehu, który stracił życie 28 lutego 2026 roku, w pierwszej dobie działań wojennych, podczas nalotów przeprowadzonych przez siły USA i Izraela. Wyznaczenie polityka obciążonego embargiem na tak ważne stanowisko to wyraźny znak, że zbrojny konflikt na linii Waszyngton-Teheran bynajmniej nie zbliża się ku końcowi. Stanowi to raczej demonstrację siły oraz brak chęci do pójścia na ustępstwa ze strony Teheranu.