Bój o pensje Polaków. Rząd nie potrafi dogadać się w sprawie podwyżek na 2027 rok

2026-06-08 12:45

Decydują się losy finansów milionów obywateli, jednak w samym rządzie iskrzy. Kwestia waloryzacji płacy minimalnej i zarobków w budżetówce wywołuje ostre spory między resortami. Ministerstwo Rodziny opowiada się za większym zastrzykiem gotówki, podczas gdy resort finansów woli zaciskanie pasa. Obecnie omawiana jest kolejna koncepcja, która może przynieść zatrudnionym podwyżki w 2027 roku.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz; Andrzej Domański

i

Autor: Shutterstock; Art Service / Super Express; Paweł Dąbrowski / Super Express Andrzej Domański i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na tle sali plenarnej Sejmu z polskim godłem. Temat walki o podwyżki płacy minimalnej i wynagrodzeń w budżetówce można przeczytać na Super Biznes.

Spór o pensje. Podwyżki na 2027 rok pod znakiem zapytania

Zarówno osoby z najniższym wynagrodzeniem w kraju, jak i pracownicy sfery budżetowej, bacznie przyglądają się negocjacjom w łonie rządu. Dyskusja toczy się wokół planowanych na 2027 rok stawek, a w gabinecie premiera trwa zacięta rywalizacja stanowisk.

Podczas gdy część polityków chce głębiej sięgnąć do państwowej kasy, by wspomóc pracowników, drudzy bacznie przyglądają się wydatkom budżetowym.

Resort rodziny kontra finanse. Spór o płacę minimalną

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niezmiennie twierdzi, że pensje muszą rosnąć szybciej niż ceny w sklepach. Szefowa tego resortu, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, forsuje podniesienie minimalnej pensji do kwoty 4986 złotych brutto.

Takie rozwiązanie zagwarantowałoby pracownikom 180 złotych więcej niż obecnie.

Tymczasem Ministerstwo Finansów jest temu przeciwne. Resort dąży do 2,5-procentowej podwyżki, co stanowi ustawowe minimum dla tego wskaźnika.

Super Biznes SE Google News

Zaskakujący zwrot. Kompromis zakłada mniejsze podwyżki

Z doniesień wynika, że na stole leży nowy pomysł, który miałby pogodzić zwaśnione strony. Koncepcja ta przewiduje podniesienie płacy minimalnej i wynagrodzeń w sferze publicznej o 3 procent.

Jeśli władze przystaną na takie rozwiązanie, najsłabiej zarabiający otrzymaliby od początku 2027 roku 4950 złotych brutto, czyli 144 złote więcej do podziału.

W praktyce przyniosłoby to nieznaczny wzrost wpływów na rachunki bankowe milionów osób, choć kwota ta odbiega od oczekiwań ministerstwa rodziny.

Czy pamiętasz "13 Posterunek"?
Pytanie 1 z 12
Kto gra posterunkowego Cezarego Cezarego?

Przerwane obrady rządu. Przyszłość podwyżek wciąż niepewna

Tematem zajął się już Stały Komitet Rady Ministrów. Kuluarowe rozmowy wskazują, że początkowo górą byli zwolennicy Ministerstwa Finansów, jednak stanowcza reakcja szefowej resortu rodziny spowodowała przerwę w posiedzeniu i ponowne otwarcie dyskusji.

Ostateczne decyzje zapadną dopiero na kolejnych spotkaniach na szczytach władzy.

Teraz czas na dialog społeczny. Związkowcy zabiorą głos

We wtorek Rada Ministrów ma pochylić się nad zgłoszonymi propozycjami, co stanowić będzie wstęp do dalszych działań.

Następnym krokiem będą konsultacje w Radzie Dialogu Społecznego. Tam dojdzie do konfrontacji strony rządowej z organizacjami pracodawców i związkowcami, gdzie każdy z partnerów będzie bronił swoich postulatów.

Ostateczne stawki poznamy dopiero jesienią

Zainteresowani wyższymi poborami będą musieli poczekać. Finalne wysokości podwyżek poznamy najprawdopodobniej we wrześniu.

Przedstawiciele Lewicy nie zamierzają odpuszczać i deklarują walkę o wyższe stawki. Tłumaczą to tym, że płace powinny nadążać za wciąż wygórowanymi kosztami utrzymania.

Eksperci są zgodni, że prawdziwa bitwa o portfele pracujących obywateli dopiero przed nami. To, jak się ona zakończy, wpłynie na zasobność milionów polskich domów po 2026 roku.

K. KWIATKOWSKI: CENA MINIMALNA ALKOHOLU TO DOBRE ROZWIĄZANIE, MOŻE OGRANICZYĆ SPOŻYCIE