Kolejna chińska marka wchodzi na polski rynek. "Polacy są otwarci na nowe propozycje"

2025-08-29 15:10

JAC, chińska marka motoryzacyjna, wchodzi na polski rynek. - Polacy to bardzo racjonalni konsumenci – porównują parametry, koszty eksploatacji, długość gwarancji, a dopiero potem wybierają. Jeśli produkt jest tańszy i lepiej wyposażony, a jakość nie ustępuje europejskiemu, to wybór staje się oczywisty - mówi Adam Obidowski, dyrektor zarządzający w Polsce marką JAC MOTORS. Co jego zdaniem przekonuje Polaków do chińskich modeli?

JAC

i

Autor: JAC/ Materiały prasowe JAC
  • Chińskie marki samochodów w Polsce to już 28 podmiotów, z czego część aktywnie prowadzi sprzedaż, a inne budują swoją obecność online.
  • Konkurencja jest ogromna, a marki dzielą się na duże koncerny państwowe i innowacyjne firmy niszowe, często skupione na elektromobilności.
  • Polacy są otwarci na chińskie samochody ze względu na racjonalne decyzje zakupowe, atrakcyjne ceny i bogate wyposażenie.
  • Chcesz wiedzieć, kiedy pierwsze samochody JAC trafią do sprzedaży i jakie modele szczególnie wyróżniają się w ofercie? Przeczytaj wywiad

Blisko 30 chińskich marek na polskim rynku. "Można je podzielić na dwie grupy"

Jakub Oworuszko, Eska.pl: Chińskich marek samochodowych w Europie przybywa tak szybko, że można się w tym pogubić. Ile jest ich aktualnie w Polsce?

Adam Obidowski, dyrektor zarządzający w Polsce marką JAC MOTORS: Mówimy o 28 markach, które są już w jakiś sposób obecne w Polsce. To nie znaczy, że wszystkie prowadzą sprzedaż – część ogranicza się do strony internetowej, inne do działań w social mediach, ale faktem jest, że ich logo już funkcjonuje na naszym rynku. A trzeba pamiętać, że w samych Chinach działa ponad 100 marek samochodowych. To pokazuje, jak ogromny jest to rynek i jak wielka jest różnorodność producentów.

To ogromna konkurencja. Czym różnią się poszczególne chińskie marki?

Można je podzielić na dwie grupy. Pierwsza to duże koncerny państwowe – dobrze zorganizowane, z ogromnym zapleczem, które mogą konkurować globalnie. Druga grupa to marki niszowe, często skupione na elektromobilności, które starają się wyróżnić innowacyjnymi rozwiązaniami. Co ciekawe, większość nowych producentów zaczyna od podobnego portfolio – SUV-ów segmentu B i C. Widać więc, że walka o klienta toczy się na tym samym polu. JAC idzie inną drogą – wprowadzamy szeroką gamę, od aut osobowych, przez dostawcze, po pick-upy. W ciągu pierwszego roku w Polsce planujemy zaprezentować dziewięć modeli.

Dlaczego Polacy mieliby sięgnąć po samochód chińskiej marki, zamiast europejskich modeli?

Powodów jest kilka. Polska jest jednym z większych rynków motoryzacyjnych w UE, z rocznym wzrostem na poziomie 4,7 proc w porównaniu do 2024 r. A jednocześnie nie mamy własnej marki samochodowej, co odróżnia nas od Czech, Niemiec czy Francji. Polacy są więc otwarci na nowe propozycje, co świetnie widać na przykładzie smartfonów czy sprzętu RTV – chińskie marki stały się liderami w tych segmentach. Kolejny argument to logistyka: port kolejowy w Małaszewiczach to główna brama dla dostaw z Chin do Europy. Ale najważniejszy jest sposób, w jaki Polacy podejmują decyzje zakupowe. To bardzo racjonalni konsumenci – porównują parametry, koszty eksploatacji, długość gwarancji, a dopiero potem wybierają. Jeśli produkt jest tańszy i lepiej wyposażony, a jakość nie ustępuje europejskiemu, to wybór staje się oczywisty.

Jeszcze kilka lat temu „made in China” oznaczało gorszą jakość. Kiedy pana zdaniem nastąpiła zmiana?

To był proces. Kluczowym momentem był sukces chińskich marek telekomunikacyjnych. Polacy po raz pierwszy masowo zaczęli kupować chińskie telefony, bo okazało się, że oferują świetne parametry i atrakcyjną cenę. I ta zmiana mentalna otworzyła drogę kolejnym branżom – w tym motoryzacji.

Samochody chińskie kuszą bogatym wyposażeniem w standardzie, a jednocześnie są wyraźnie tańsze. Jak to możliwe?

To efekt kilku czynników. Po pierwsze – wysoka automatyzacja produkcji. W Chinach normą stają się fabryki, gdzie większość procesów realizują roboty (produkcje w zaciemnieniu). Po drugie – niższe koszty podatkowe i socjalne. Po trzecie – łatwy dostęp do surowców i komponentów. I wreszcie – skala. W samych Chinach sprzedaje się miesięcznie ok. 2 milionów samochodów. To gigantyczny rynek, który pozwala produkować na masową skalę, a co za tym idzie – znacząco obniżać koszty jednostkowe.

Czyli cena nie wynika z dopłat państwowych?

W Chinach funkcjonują pewne programy wsparcia dla przemysłu, podobnie jak w Europie, ale nie jest to jedyna przyczyna przewagi kosztowej. Fundamentem jest ogromny rynek wewnętrzny i skala produkcji, której w Europie nie sposób porównać.

Jednym z kluczowych pytań pozostaje wartość rezydualna – ile te auta będą warte za kilka lat.

To prawda, to jeden z najważniejszych czynników, na który patrzą klienci flotowi, ale i indywidualni. Historia pokazuje, że nawet marki koreańskie startowały od niskiej wartości rezydualnej, ale z czasem zdobyły zaufanie. My jako JAC budujemy solidne fundamenty: 5-letnia gwarancja, centralny magazyn części w Bielsku-Białej i dostęp do serwisu. Ale pełna odpowiedź nadejdzie dopiero za 3–5 lat, kiedy samochody w większej liczbie pojawią się na rynku wtórnym.

Jak Pan ocenia perspektywy elektromobilności?

W Chinach ponad połowa sprzedawanych aut to elektryki i hybrydy plug-in. To efekt odgórnej polityki państwa i inwestycji w infrastrukturę. W Europie sytuacja jest bardziej zróżnicowana – tempo zmian będzie mocno zależeć od przepisów i wsparcia ze strony rządów. Osobiście uważam, że samochody spalinowe i hybrydowe pozostaną jeszcze długo – przez dekadę - ważną częścią rynku. Nie możemy nagle „przeskoczyć” na elektromobilność – szczególnie w krajach, gdzie infrastruktura dopiero raczkuje.

Dlaczego JAC zdecydował się wejść na polski rynek?

Powodów jest kilka. Po pierwsze – skala rynku. Po drugie – otwartość konsumentów. Po pół roku chińskie marki zdobyły u nas 6,7 proc. udziału w rynku, a wśród marek popularnych 8,11 proc. To kilkukrotnie więcej niż w Czechach czy na Słowacji. Do tego dochodzi fakt, że Polacy kupują bardzo dużo aut używanych. A my pokazujemy, że w cenie kilkuletniego europejskiego samochodu można mieć nowe auto z gwarancją i bogatym wyposażeniem.

Jakie wyzwania stoją przed marką w pierwszych miesiącach działalności?

Najważniejsze to budowa sieci dealerskiej i serwisowej. Do końca roku chcemy mieć 10 punktów w całej Polsce. Kolejne wyzwanie to rozpoznawalność – wchodzimy na rynek praktycznie z zerową świadomością marki, więc musimy pokazać klientom nasze samochody, odbyć jazdę próbną i przekonać ich do jakości. Ważne też, by zapewnić dostępność aut – dlatego uprościliśmy gamę. Każdy model ma jedną wersję silnikową, bogate wyposażenie i kilka kolorów lakieru do wyboru. To ułatwia logistykę i skraca czas oczekiwania.

Które modele szczególnie wyróżniają ofertę JAC?

Pickup T8 Pro to propozycja dla wymagających – ma mocnego 2-litrowego diesla, świetne właściwości terenowe, ale też komfortowe wyposażenie: skórzaną tapicerkę, ekran multimedialny 10,5 cala czy szyberdach. JS8 Pro to duży SUV rodzinny, dostępny w wersji 6- i 7-miejscowej, z aktywnym tempomatem, panoramicznym dachem i pełnym zestawem systemów bezpieczeństwa. Z kolei J7+ to liftback, który cenowo konkuruje nawet z kilkuletnimi używanymi autami europejskimi, a daje nowoczesne rozwiązania i 5-letnią gwarancję.

Kiedy polscy klienci będą mogli kupić pierwsze auta JAC?

Za niedługo wystartujemy z jazdami próbnymi, a sprzedaż ruszy na przełomie września i października. Pierwsze samochody są już w Polsce.

Na koniec pytanie prywatne – czym pan jeździ na co dzień?

Na co dzień JAC J7 – bardzo odpowiada mi jego charakterystyka zawieszenia, która przypomina mi francuskie auta. W garażu mam też Citroëna C5X, produkowanego w Chinach. Można powiedzieć, że na co dzień korzystam z dwóch samochodów chińskiej produkcji – jednego pod marką chińską, drugiego pod marką europejską. To dobry przykład tego, jak globalny stał się dziś rynek motoryzacyjny.

JAC Motors w Polsce

JAC Motors, chiński producent samochodów z ponad 60-letnią tradycją, oficjalnie zadebiutował w Polsce podczas tegorocznych targów Poznań Motor Show. Firma działa już na blisko 140 rynkach i współpracuje z globalnymi markami, takimi jak Volkswagen czy Cummins. Teraz, dzięki Grupie Bemo – jednemu z największych dealerów w kraju – rozpoczyna sprzedaż w Polsce, czyniąc nasz rynek pierwszym w Unii Europejskiej z tak szeroką ofertą marki.

Na początek wprowadzone zostaną trzy modele: SUV, fastback oraz pickup. Pierwsze dostawy dla klientów planowane są na trzeci kwartał 2025 r.

Modele i ceny:

  • JS8 PRO – SUV rodzinny dostępny w wersji 6- i 7-osobowej, z panoramicznym dachem, dwoma ekranami 12,3”, kamerą 360° i silnikiem 1.5 TGDI (175 KM). Cena: 137 900 zł (6-osobowy), 139 900 zł (7-osobowy) brutto.
  • J7 PLUS – fastback klasy C z dynamiczną sylwetką, 540-litrowym bagażnikiem, ekoskórzaną tapicerką i silnikiem 1.5T (150 KM) z automatyczną skrzynią CVT. Cena: 94 900 zł brutto.
  • T8 PRO – pickup z napędem 4x4, silnikiem 2.0 Diesel (145 KM, 360 Nm), solidną ramą i bogatym wyposażeniem, sprawdzony na rynkach Ameryki Południowej. Cena: 99 900 zł netto.

W kolejnych miesiącach do oferty dołączą SUV JS6, pickup T9, dostawczy X200 oraz nowa generacja vana Sunray.

Quiz motoryzacyjny. Rozpoznaj markę samochodu po krótkim opisie
Pytanie 1 z 10
Na początek coś prostego: 4 koła w logo to:
Jechali pod prąd "korytarzem życia". 6 kierowców namierzonych