Tajemnica ostatniego teledysku Linkin Park. Wiedzieli, że Chester nie żyje?

2017-07-25 16:20

Ostatni teledysk Linkin Park to pożegnanie Chestera? Czy data premiery klipu nie była przypadkowa, a ostatnia scena klipu jest symbolicznym nawiązaniem do tragicznej śmierci lidera Linkin Park?

Chester Bennington zmarł 20 lipca. O samobójczej śmierci artysty świat usłyszał w czwartkowy wieczór, co wywołało ogromny smutek i niedowierzanie jego fanów, przyjaciół i rodziny. Wokalista Linkin Park powiesił się, a jego ciało zostało znalezione w posiadłości w Los Angeles. Chociaż muzyk od wielu lat zmagał się z depresją i uzależnieniem od alkoholu i narkotyków to nic nie wskazywało na to, że 41-letni Chester popełni samobójstwo.

Linkin Park: pierwsze zdjęcie zespołu po śmierci Chestera Benningtona

Autor: brak danych

Linkin Park - pierwsze zdjęcie: śmierć Chestera Benningtona 20 lipca wywołała falę rozpaczy wśród fanów zespołu Linkin Park, który swoje pierwsze kroki w muzyce stawiał w 1996 roku pod nazwą Xero. Mike Shinoda, jeden z założycieli grupy, opublikował w medi

Ostatni teledysk Linkin Park

W dniu tragicznej śmierci Chestera w sieci ukazał się ostatni teledysk zespołu. Teledysk do piosenki Talking To Myself wyreżyserowany przez Marka Fiore'a jest mieszanką koncertowych i zakulisowych ujęć oraz fragmentów nagrań z podróży zespołu po świecie. W wideo znajdują się także fragmenty ukazujące pobyt zespołu w Polsce. Połączenie tych dwóch faktów nadaje premierze teledysku dodatkowej tajemniczości. Czy koledzy Chestera z zespołu wiedzieli już o jego samobójczej śmierci i niezapowiedzianą wcześniej publikacją teledysku chcieli go pożegnać i oddać mu hołd? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Z raportu koronera wynika, że Chester Bennington zmarł kilka minut po godzinie 9:00 czasu lokalnego. Oznacza to, że w Polsce było ok. 18:00. Klip w sieci ukazał się ok. 18:02. Zwracając uwagę na fakt, że dokładny czas zgonu trudno określić jest co do minuty, dlatego między raportem, a czasem rzeczywistym zgonu mogą występować rozbieżności nawet do kilkudziesięciu minut. 

Dodatkowo zastanawiające jest zakończenie teledysku. Ostatnia scena pokazuje Chestera odchodzącego od mikrofonu. Ten widok na tle bawiącej się publiczności jest niezwykle wymowny. Chwilę po tej scenie piosenka się urywa w dość niespodziewanym momencie, a wersja audio utworu jest kilka sekund dłuższa. Czy jest to metaforą niespodziewanej śmierci Chestera, a teledysk w oryginalnej wersji zawierał dodatkową scenę? 

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze