Spis treści
Iga Świątek szczerze o porażce z Jessicą Pegulą
Podczas całego meczu Iga Świątek popełniła aż 55 niewymuszonych błędów. Na ten wynik wpłynęły z pewnością porywisty wiatr oraz skuteczna gra obronna Jessiki Peguli, która słynie z utrzymywania równego tempa i skłaniania przeciwniczek do pomyłek. Raszynianka przyznała, że od pierwszych chwil spotkania mierzyła się z ogólnym znużeniem i niedostatkiem energii, co miało spory wpływ na jej dyspozycję.
- W pierwszym secie nie czułam się zbyt dobrze. Brakowało mi trochę energii i nie mogłam znaleźć odpowiedniego punktu do uderzenia piłki, przez co sporo razy trafiałam nieczysto - analizowała Iga Świątek podczas pomeczowej konferencji prasowej. - Ciężko się dzisiaj grało przy tym wietrze, ale obie starałyśmy się wywierać na siebie presję. Nie czułam się dobrze w pierwszym secie, ale udało mi się wrócić w drugim, wykorzystując swoje szanse i to była pozytywna zmiana - dodała Polka.
Decydujący trzeci set i kłopoty z serwisem Igi Świątek
Trzecia partia rozpoczęła się obiecująco dla Igi Świątek, która objęła prowadzenie 3:1. Niestety, przewaga ta szybko stopniała z powodu słabszego serwowania polskiej zawodniczki. Całe spotkanie charakteryzowało się trudnościami obu tenisistek z utrzymaniem własnego podania, co przełożyło się na dużą liczbę przełamań.
- Myślę, że obie lepiej returnowałyśmy niż serwowałyśmy, ale też trudno było serwować przy tym wietrze. Czułam, że nieczysto uderzałam wiele piłek przy moim serwisie, więc być może to też było powodem. Zdecydowało dosłownie kilka piłek. Ona być może momentami bardziej ryzykowała pod koniec trzeciego seta. I na pewno była to dobra decyzja, ponieważ wygrała - podsumowała Iga, która w rankingu WTA spanie z 5. na 8. miejsce.