Dobra wiadomość nie tylko dla kierowców: cena ropy powinna stopniowo spadać. Tyle kosztuje benzyna i diesel na stacjach

2026-01-07 21:43

Na początku 2026 roku kierowcy płacili za litr benzyny, dzięki noworocznym promocjom, poniżej 5,5 zł. Są pojedyncze stacje, które obniżyły ceny do 5 zł "z groszami". Ale wkrótce i bez specjalnych promocji ceny paliw mogą spadać - wszystko za sprawą zwiększenia wydobycia w Wenezueli planowanego przez USA.

Stacja ORLEN

i

Autor: ORLEN Stacja paliw ORLEN wieczorem, z białym TIR-em DAF tankującym paliwo oraz smugami świateł przejeżdżających samochodów. Widoczne dystrybutory paliwa, jasne oświetlenie pod zadaszeniem z logo ORLEN, a także budynek stacji. To zdjęcie doskonale ilustruje rozwój koncernu, o którym można przeczytać na Super Biznes.

Ceny paliw w Polsce 

Jak wyjaśnia w rozmowie z Eska.pl dr Jakub Bogucki z e-petrol.pl, w pierwszych dniach 2026 roku na stacjach paliw odnotowano kilkugroszowe spadki cen diesla i benzyny 95. 

Średnie ceny detaliczne paliw w Polsce:

  • Pb98 - 6,49 zł 
  • Pb95 - 5,71 zł 
  • ON - 6,02 zł 
  • LPG - 2,65 zł 

Są stacje, gdzie na przełomie 2025 i 2026 kierowcy płacili za litr benzyny nawet 5 zł "z groszami"; kilkanaście złotych mogli zaoszczędzić także korzystający z rabatów w aplikacjach. To najniższe ceny od wielu miesięcy. 

Prognozowane ceny w dniach 5-11 stycznia 2026:

  • Pb98 - 6,42-6,53 zł 
  • Pb95 -  5,65-5,77 zł 
  • ON -  5,99-6,10 zł 
  • LPG -  2,60-2,68 zł 

Zdaniem eksperta, najbardziej realny, aktualny scenariusz na najbliższe tygodnie, to stabilizacja cen na stacjach. W perspektywie roku możemy spodziewać się obniżek związanych z nadprodukcją surowca. 

Cena ropy powinna stopniowo spadać

O nadpodaży mowa była jeszcze przed "interwencją" USA w Wenezueli, eksperci banku JPMorgan prognozowali spadek ceny baryłki ropy nawet o połowę, do 30-40 dolarów. Teraz prezydent Donald Trump i jego współpracownicy wprost mówią o szybkim zwiększeniu wydobycie wenezuelskiej ropy. 

Amerykański minister energii Chris Wright zapowiedział, że USA będą kontrolować przepływ ropy z i do Wenezueli i sprzedawać wenezuelską ropę na światowym rynku. - Od teraz, bezterminowo, będziemy sprzedawać na rynku produkcję z Wenezueli – powiedział minister na konferencji energetycznej Goldman Sachs w Miami. - Jeśli kontrolujemy przepływ ropy naftowej, jej sprzedaż i przepływ gotówki z tej sprzedaży, mamy duży środek finansowego nacisku - dodał. Jak podała telewizja CNBC, powołując się na źródła bliskie do Białego Domu, proces transportu i sprzedaży wenezuelskiej ropy będzie kontynuowany, natomiast sankcje na Wenezuelę będą stopniowo znoszone.

Prezydent Trump ogłosił 6 stycznia, że w ramach porozumienia z „tymczasowymi władzami Wenezueli” Stany Zjednoczone otrzymają 30-50 mln baryłek wenezuelskiej ropy i sprzedadzą ją po cenie rynkowej. Trump zapowiedział, że zdecyduje, jak zostaną przeznaczone zyski „z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli i Stanów Zjednoczonych”. Według CNBC ma to być jedynie pierwsza transza w szerszym procesie. Dostawy surowca mają zostać przekierowane z Chin do USA.

Powrót amerykańskich koncernów naftowych do Wenezueli 

Wright spotykał się 7 stycznia w Miami z przedstawicielami amerykańskich firm naftowych na rozmowach na temat możliwego powrotu koncernów z USA do Wenezueli. Minister potwierdził, że administracja Trumpa rozważa dotacje dla firm naftowych, które zdecydują się ponownie zainwestować w wydobycie ropy naftowej i że prowadzi „aktywny dialog” z władzami Wenezueli i firmami. Ocenił przy tym, że niewielkie zwiększenie wydobycia wenezuelskiej ropy naftowej jest możliwe w dość krótkim czasie, na powrót do szczytowej produkcji niemal 4 mln baryłek dziennie z czasów przed opuszczeniem amerykańskich firm na początku XXI wieku potrzebne są większe inwestycje i więcej czasu.

- Pomyślcie, jak ogromne muszą być tam zasoby, skoro nadal produkuje się 800-900 tys. baryłek dziennie po takim złym zarządzaniu. Myślę więc, że potencjał jest ogromny (...) Myślę, że moglibyśmy uzyskać kilkaset tysięcy baryłek dziennie dodatkowej produkcji w krótkim i średnim terminie, jeśli warunki pozwolą na niewielkie inwestycje kapitałowe, części zamienne, ściągnięcie personelu - analizował Wright. - Aby powrócić do historycznych poziomów produkcji, to wymaga dziesiątek miliardów dolarów i znacznej ilości czasu. Ale dlaczego nie? - dodał.

Wenezuela posiada największe zasoby ropy na świecie 

"Obecna produkcja surowca w Wenezueli znajduje się mniej więcej na poziomie 1 mln baryłek dziennie (mbpd). To znacząco mniejsza wartość niż jest dekadę temu, kiedy to kraj produkował ok. 2,5 mbpd. W scenariuszu pozytywnym należy spodziewać się stopniowego wzrostu produkcji surowca, a jest z czego rosnąć" - napisał w raporcie ekonomista mBanku Arkadiusz Balcerowski.

"Wenezuela jest bowiem posiadaczem największych rezerw ropy naftowej szacowanych na 300 mld baryłek. To największe znane złoża na świecie - dalej plasują się takie potęgi jak Arabia Saudyjska i Iran. Aby jednak złoża te mogłoby być eksploatowane potrzebna jest całkowita odbudowa tamtejszego przemysłu naftowego. To z kolei pociąga za sobą konieczność ogromnych nakładów inwestycyjnych, być może ze strony prywatnych przedsiębiorstw. Prywatne środki nie popłyną jednak wcześniej niż w momencie zapanowania stabilizacji politycznej w Caracas" - dodał.

Ekonomista zaznacza, że komentarze prezydenta USA Donalda Trumpa sygnalizują, że amerykański rząd mógłby subsydiować firmy energetyczne angażujące się w odbudowę przemysłu naftowego na terenie Wenezueli.

"Nic więc dziwnego, że ceny akcji amerykańskich firm wydobywających ropę poszybowały w górę w ostatnich dniach" - wskazał Balcerowski.

"Dla nas w Europie kluczowy jest jeden aspekt. Jeśli faktycznie w Wenezueli zapanuje spokój, a przemysł naftowy będzie stopniowo podnosił się z kolan, wówczas ceny surowca na świecie powinny obniżać się (oczekiwany wzrost podaży)" - podsumował ekonomista mBanku. 

Źródło: eska.pl, PAP

Ceny paliwa w Lubieszynie:

Garaż - odcinek 7