Zmiany w podatkach uderzą w najbogatszych i przedsiębiorców. Zyskają etatowcy z konkretną pensją

2026-08-20 8:02

Rząd szykuje rewolucję w podatkach, która przyniesie zyski dla części pracowników etatowych i spore straty dla ryczałtowców. Podniesienie progu PIT oraz nowa stawka 24 proc. oznaczają, że niektórzy zatrzymają w portfelu nawet do 3,6 tys. zł rocznie. Z drugiej strony, wielu przedsiębiorców może być zmuszonych do uiszczenia znacznie wyższych kwot z tytułu podatków, liczonych w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych.

Premier Donald Tusk przemawia, gestykulując uniesionym palcem. O nowej reformie PIT przeczytasz na portalu Eska.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express Donald Tusk w granatowym garniturze i krawacie, z otwartymi ustami, wskazujący palcem prawej dłoni podczas przemówienia. W tle drewniana boazeria. Temat kobiet w zarządach firm, omawiany na Super Biznes, jest dla polityka ważny.

Nowe progi podatkowe. Kto skorzysta na reformie PIT?

Donald Tusk oraz minister finansów Andrzej Domański ogłosili w środę projekt reformy podatkowej. Dla osób pracujących na etacie kluczową informacją jest to, że zatrudnieni zarabiający minimum 12 tys. zł brutto w miesiącu odczują obniżkę PIT. Ich oszczędności mogą sięgnąć maksymalnie 3,6 tys. zł w ujęciu rocznym.

Jednak nie wszyscy będą zadowoleni ze zmian. Władze planują jednocześnie zwiększyć obciążenia podatkowe dla największych przedsiębiorstw oraz osób o najwyższych dochodach, a także ograniczyć prawo do rozliczania się w formie ryczałtu.

Pensja 12 tys. zł brutto. Kiedy pojawi się zysk z obniżki podatku?

Rafał Sidorowicz, doradca podatkowy i partner w firmie MDDP, szacuje, że pierwsze finansowe plusy dla etatowców pojawią się u osób inkasujących około 12 tys. zł brutto w każdym miesiącu.

W przypadku takiego poziomu wynagrodzenia roczny podatek ulegnie obniżeniu o blisko 250 zł, co w skali miesiąca daje zysk w wysokości około 20 zł.

Wyższe zarobki będą oznaczać większe korzyści. Największa możliwa ulga to 3,6 tys. zł rocznie, czyli przeciętnie 300 zł za każdy miesiąc. W sytuacji, gdy małżeństwo zdecyduje się na wspólne rozliczenie, kwota ta może urosnąć nawet do 7,2 tys. zł w ciągu roku.

Należy jednak pamiętać o jednym szczególe. Dodatkowe środki nie zasilą konta w każdym miesiącu. Korzyści podatkowe objawią się głównie w miesiącach, w których uzyskiwane dochody będą przewyższały określone ustawą progi.

"Ród smoka". Jak uważnie oglądaliście 3. sezon?
Pytanie 1 z 15
Czego na swoim gobelinie NIE wyhaftowała Helaena?

Zarabiasz mniej niż 120 tys. zł rocznie? Zmian w PIT nie odczujesz

Dla obywateli zarabiających nie więcej niż 120 tys. zł w ciągu roku, wprowadzane modyfikacje w progach podatkowych pozostaną w zasadzie bez echa. Stawka ich podatku dochodowego utrzyma się na poziomie 12 proc.

Rafał Sidorowicz podkreśla, że obecne plany nie zakładają podniesienia kwoty wolnej od podatku.

Z tego powodu osoby o mniejszych dochodach nie odnotują wzrostu swoich wypłat wyłącznie w wyniku tej konkretnej reformy.

Koniec z ryczałtem dla wielu. Rząd tnie limit przychodów

Najwięcej obaw i kontrowersji wywołuje zmiana warunków korzystania z ryczałtu ewidencjonowanego. Rząd zamierza drastycznie obniżyć próg przychodowy, który daje prawo do tego sposobu rozliczeń, z obecnych 2 mln euro do zaledwie 250 tys. euro, co w przeliczeniu wynosi około 1 mln zł.

Dla sporej grupy przedsiębiorców taka modyfikacja będzie się wiązała z gigantycznym wzrostem kosztów prowadzenia biznesu.

Ekspert wyjaśnia, że właściciele firm, których przychody przekroczą ten nowy, drastycznie zmniejszony limit, będą musieli pożegnać się z rozliczaniem w formie ryczałtu.

Ta zmiana uderzy przede wszystkim w część przedstawicieli zawodów takich jak programiści, lekarze na kontraktach, prawnicy czy pośrednicy w handlu. Najbardziej poszkodowane będą podmioty o dużych przychodach, u których koszty działalności są stosunkowo małe.

Setki tysięcy złotych więcej podatku. Przykład uderza w wyobraźnię

Specjalista przedstawił drastyczny scenariusz. Przedsiębiorca, który teraz korzysta z 15-proc. stawki ryczałtu przy rocznym przychodzie 1,2 mln zł, może po wejściu w życie nowych przepisów oddać fiskusowi ponad 90 tys. zł więcej w skali roku.

Gdyby ten sam przedsiębiorca opłacał ryczałt w wysokości 8,5 proc., różnica obciążeń z tytułu samego podatku oraz składki na ubezpieczenie zdrowotne mogłaby dojść nawet do 170 tys. zł rocznie.

Nie mamy tu do czynienia z drobną modyfikacją. Taka skala zmian zmusi część przedsiębiorców do radykalnej przebudowy swoich modeli biznesowych.

Wyższa danina solidarnościowa i CIT. Najbogatsi sfinansują reformę?

W planach rządu jest także podwyższenie stawki daniny solidarnościowej z 4 do 5 proc. Będzie ona obowiązywała osoby fizyczne, których roczne dochody przewyższają poziom 1 miliona złotych.

Oprócz tego podatek CIT dla największych korporacji – notujących przychody na poziomie co najmniej 50 mln euro rocznie (czyli około 200 mln zł) – ma zostać podniesiony z dotychczasowych 19 do 22 proc.

Dzięki tym posunięciom władze zamierzają znaleźć środki na sfinansowanie ulg dla części pracowników etatowych.

Ucieczka przed podatkami. Jak przedsiębiorcy zareagują na zmiany?

Rafał Sidorowicz przewiduje, że przedsiębiorcy zmuszeni do rezygnacji z ryczałtu będą poszukiwać alternatywnych dróg optymalizacji kosztów. Wśród potencjalnych wyjść wymienia się m.in. przejście na podatek liniowy, założenie spółki kapitałowej, a dla niektórych – nawet relokację biznesu poza granice Polski.

Kluczowe znaczenie dla decyzji biznesowych będą miały ostateczne szczegóły nowej ustawy.

Z kolei przedstawiciele rządu zapewniają, że projektowane modyfikacje będą w dużej mierze neutralne dla finansów państwa, a w nadchodzącym roku ma na nich zyskać grono około 3,5 mln podatników.

Analitycy rynkowi stawiają jednak zasadnicze pytanie: czy zyski, które otrzyma jedna grupa, rzeczywiście w całości pokryją podatki nałożone na pozostałych?

WARZECHA: NASZE PODATKI PÓJDĄ DO JASIA KAPELI I INNYCH "ARTYSTÓW!"

Rolki