Spis treści
Nowy rząd i plan na przyjęcie euro przez Węgry
Węgry pod kierownictwem premiera Pétera Magyara zamierzają wejść do strefy euro najpóźniej do 2030 roku, co będzie oznaczało ostateczne pożegnanie z forintem. Główną przeszkodą w realizacji tego celu jest wysoki deficyt budżetowy sięgający 7,5% PKB, który władze muszą zredukować o ponad połowę, aby spełnić unijne wymogi poniżej 3 proc. PKB. Rząd planuje szukać oszczędności poprzez likwidację zawyżonych kontraktów publicznych oraz nałożenie nowych podatków na najbogatszych, nie rezygnując przy tym z popularnych dopłat. Eksperci szacują, że Węgry mogłyby dołączyć do strefy euro najwcześniej w 2033 roku, a powodzenie tego procesu zależy od błyskawicznej poprawy finansów, co z kolei mogłoby przynieść korzyści dla rynku akcji.
Po 16 latach dominacji Viktora Orbána na Węgrzech rozpoczyna się nowy etap w polityce i gospodarce kraju. Nowy szef rządu, Péter Magyar, za priorytet uznaje nie tylko poprawę stosunków z Unią Europejską, ale również wprowadzenie państwa do strefy euro. Z doniesień agencji Bloomberg wynika, że gabinet Magyara złożył obietnicę spełnienia wszystkich warunków umożliwiających przyjęcie wspólnej waluty do 2030 roku. Te deklaracje spotkały się z pozytywnym odzewem inwestorów, którzy mają nadzieję na większą stabilność i zmniejszenie ryzyka związanego z kursem walutowym.
Jak Węgry chcą uzdrowić budżet i pożegnać węgierski forint?
Kluczowym problemem w procesie rezygnacji z węgierskiego forinta jest tragiczny stan państwowej kasy. Deficyt budżetowy na poziomie 7,5 proc. PKB to jeden z najgorszych wyników w całej Unii Europejskiej, a kryteria z Maastricht narzucają konieczność obniżenia go poniżej 3 proc. Władze zamierzają ciąć koszty poprzez anulowanie zawyżonych przetargów, które – jak twierdzą nowi rządzący – były przyznawane osobom z otoczenia Viktora Orbána. Dodatkowo w planach jest wdrożenie podatku od majątku oraz daniny od transferu kapitału za granicę. Mimo tych oszczędności premier Magyar deklaruje, że utrzyma lubiane przez obywateli dopłaty do cen prądu, a także podniesie nakłady na służbę zdrowia i szkolnictwo.
