Polska, Włochy i Dania uderzają w Hiszpanię. Poszło o amnestię dla migrantów

Polski rząd w porozumieniu z Danią i Włochami negocjuje twarde stanowisko podczas szczytu Unii Europejskiej. Punktem spornym jest pakt migracyjny oraz kategoryczny sprzeciw wobec hiszpańskiej amnestii. Zjednoczone kraje żądają od Brukseli zdecydowanej reakcji na samodzielne decyzje, które napędzają nielegalny napływ ludzi i potęgują europejski kryzys.

Liderzy państw Unii Europejskiej obradują przy okrągłym stole w Brukseli. O sporze o pakt migracyjny przeczytasz na Eska.
Autor: EPA/ PAP

• Polska, Włochy i Dania sprzeciwiają się jednostronnym krokom Hiszpanii w kwestii migracji.

• Trzy kraje proponują modyfikację wniosków ze szczytu Unii Europejskiej, by zredukować czynniki przyciągające nielegalnych przybyszów.

• Gabinet premiera Pedro Sancheza spotkał się z falą krytyki za wdrożenie tzw. amnestii migracyjnej.

• Wystosowano apel do Komisji Europejskiej o weryfikację, w jaki sposób wewnętrzne polityki poszczególnych państw rzutują na resztę wspólnoty.

Polska, Włochy i Dania łączą siły. Chcą zmian w unijnej polityce migracyjnej

Atmosfera na szczycie w Brukseli staje się coraz bardziej napięta. Gabinet Donalda Tuska wspólnie z Danią i Włochami zawiązał nieformalną koalicję, której celem jest zablokowanie migracyjnej samowolki części państw, a w szczególności Hiszpanii. Wspomniana trójka zaprezentowała własną poprawkę do końcowych ustaleń szczytu, domagając się jasnego podkreślenia, że niekontrolowany napływ ludności stanowi ogromne wyzwanie i budzi realne obawy wśród obywateli Europy.

Jak przekazują unijne źródła dyplomatyczne, główny zamysł tej inicjatywy jest bardzo czytelny. Przedstawiciele Polski, Włoch i Danii stoją na stanowisku, że samodzielne ruchy poszczególnych stolic rujnują założenia paktu migracyjnego i mogą jedynie zaostrzyć obecny kryzys na kontynencie. Z tego powodu kategorycznie żądają wyeliminowania wszelkich mechanizmów, które mogłyby motywować obywateli państw trzecich do przekraczania europejskich granic z pominięciem procedur.

Dokument zawiera jednak jeszcze jeden istotny punkt skierowany bezpośrednio do władz unijnych. Złożony projekt zakłada, że Komisja Europejska musi przeanalizować możliwości zacieśnienia kooperacji w momentach, „gdy jedno z nich podejmuje krajowe inicjatywy polityczne mogące mieć wpływ na inne kraje”. Choć brakuje tu oficjalnego wskazania palcem, jest to ewidentne ostrzeżenie wymierzone w hiszpański rząd, na którego czele stoi Pedro Sanchez.

Amnestia migracyjna w Hiszpanii oburzyła Europę. O co dokładnie chodzi?

Oś sporu stanowi wyjątkowo kontrowersyjne posunięcie madryckiego rządu pod przewodnictwem Pedro Sancheza, który zdecydował się na ogłoszenie amnestii migracyjnej. Władze Hiszpanii podjęły samodzielną decyzję o uregulowaniu statusu prawnego tysięcy obcokrajowców, którzy do tej pory przebywali w tym kraju bez jakichkolwiek ważnych dokumentów. W efekcie osoby przebywające tam z naruszeniem prawa z dnia na dzień otrzymały status pełnoprawnych i legalnych rezydentów.

Takie podejście wywołało ogromne oburzenie w wielu europejskich stolicach, w tym również w Warszawie. Krytycy podkreślają, że hiszpańska amnestia to czytelny komunikat dla kolejnych rzesz ludzi: „przyjeżdżajcie, nawet nielegalnie, bo prędzej czy później i tak was zalegalizujemy”. Działa to jak potężny magnes i wywołuje strach przed otwarciem swoistej puszki Pandory, co w konsekwencji może doprowadzić do jeszcze większego chaosu i rozerwania spójności unijnego paktu migracyjnego.

Cały kłopot polega na tym, że państwa Unii Europejskiej funkcjonują jak system naczyń połączonych. Migrant, którego pobyt w Hiszpanii zostanie zalegalizowany, zyskuje możliwość swobodnego podróżowania po całej strefie Schengen, a tym samym może bez przeszkód dotrzeć do Włoch, Danii czy Polski. Dlatego właśnie te trzy kraje mówią „stop”. Argumentują, że madryckie regulacje uderzają bezpośrednio w ich bezpieczeństwo i nie mogą zapadać bez szerokich konsultacji ze wspólnotą.

Przyszłość paktu migracyjnego. Jakie będą kolejne kroki Unii Europejskiej?

Trwający konflikt to nie tylko zwykła dyplomatyczna wymiana zdań, ale potężny sprawdzian dla spójności całej Unii Europejskiej w obliczu sytuacji kryzysowych. To, czy postulaty forsowane przez Polskę, Danię i Włochy wejdą w życie, zależy teraz wyłącznie od wyników negocjacji na najwyższym szczeblu politycznym. Ewentualna akceptacja zaproponowanych poprawek byłaby jednoznacznym dowodem na to, że czas podejmowania samodzielnych decyzji w tak newralgicznych kwestiach ostatecznie dobiegł końca.

Kluczowym aspektem tego projektu jest zmobilizowanie Komisji Europejskiej do wdrożenia konkretnych rozwiązań. To właśnie brukselscy urzędnicy mieliby opracować procedury reagowania w sytuacjach, gdy działania jednego kraju uderzają w interesy pozostałych państw członkowskich. Inicjatywa Warszawy, Rzymu i Kopenhagi nie ma na celu wymierzania kar, lecz wypracowanie skutecznego mechanizmu, który w przyszłości zabezpieczy pakt migracyjny przed samowolnymi krokami poszczególnych rządów.

Sprawa pozostaje w toku, jednak powrót kwestii uchodźczych na sam szczyt europejskiej agendy jest już niezaprzeczalnym faktem. Unijni przywódcy mają świadomość, że brak zjednoczonego stanowiska to autostrada do pogłębienia trwającego kryzysu migracyjnego na Starym Kontynencie. Najbliższe dni w Brukseli ostatecznie zweryfikują, czy państwa członkowskie są w stanie wypracować solidarne mechanizmy współpracy, czy też wspólnota ponownie ulegnie rozbiciu na rzecz partykularnych interesów poszczególnych stolic.

"Harry Potter" czy "Władca Pierścieni"? Szybki quiz o legendarnych postaciach. Pytanie nr 8 zaskakuje
Pytanie 1 z 10
Hermiona Granger to jedna z głównych bohaterek...
CO Z PAKTEM MIGRACYJNYM? NAWROCKI I TUSK KŁAMIĄ?

ROLKI