Spis treści
- Niemcy chcą uzależnić wiek emerytalny od średniej długości życia
- Rocznik 2021 jako pierwszy poczeka na świadczenie do 70. roku życia
- Osoby urodzone w latach 80. i 90. mogą być aktywne zawodowo nawet do 69. roku życia
- Dłuższe życie to więcej czasu spędzonego w pracy
- Problemy demograficzne wymuszają zmiany w emeryturach
- Praca do 70. roku życia na razie pozostaje w fazie analiz
Niemcy chcą uzależnić wiek emerytalny od średniej długości życia
Nasi zachodni sąsiedzi intensywnie dyskutują o przebudowie świadczeń emerytalnych. Zespół ekspertów ds. zabezpieczenia emerytalnego proponuje radykalny krok: od 2031 roku wiek kończenia aktywności zawodowej miałby rosnąć wraz ze wskaźnikiem dożywalności.
Takie rozwiązanie oznacza odejście od ustalonego z góry pułapu wiekowego. Dłuższe życie Niemców automatycznie przełożyłoby się na dłuższą konieczność opłacania składek.
Choć konkretnych przepisów jeszcze nie uchwalono, niemieckie władze zasygnalizowały już, że wytyczne ekspertów znajdą odzwierciedlenie w szykowanych projektach ustaw.
Polecany artykuł:
Rocznik 2021 jako pierwszy poczeka na świadczenie do 70. roku życia
Z wyliczeń opartych na nowym mechanizmie wynika, że granica 70 lat dla przejścia na emeryturę mogłaby zostać osiągnięta w 2091 roku.
Oznacza to, że pierwszym pokoleniem objętym tak późnym terminem odejścia z pracy byłyby dzieci urodzone w 2021 roku.
Choć to odległa przyszłość, skutki reformy o wiele szybciej odczuliby dzisiejsi 30- i 40-latkowie.
Osoby urodzone w latach 80. i 90. mogą być aktywne zawodowo nawet do 69. roku życia
Zgodnie z rozważanymi scenariuszami, pierwszą grupą dotkniętą wyższym wiekiem emerytalnym byłyby osoby urodzone w 1965 roku. Dla nich aktywność na rynku pracy potrwałaby dłużej niż w przypadku starszych kolegów.
Osoby z rocznika 1964 mogłyby jeszcze liczyć na zakończenie pracy po osiągnięciu 67 lat.
Znacznie bardziej drastyczne perspektywy rysują się przed młodszymi pracownikami. Osoby urodzone w latach 80. i 90. mogłyby pobierać świadczenia dopiero po osiągnięciu 68 lub 69 lat.
Dłuższe życie to więcej czasu spędzonego w pracy
Założenie niemieckich ekspertów opiera się na prostej matematyce: jeśli obywatele żyją dłużej, proporcjonalnie dłuższą część tego czasu powinni poświęcić na pracę.
Mechanizm zakłada, że na każdy dodatkowy rok życia, około 8 miesięcy powinno zostać przeznaczone na dalszą aktywność zawodową, a tylko cztery na odpoczynek na emeryturze.
W rezultacie poprawa statystyk dotyczących dożywalności automatycznie wymuszałaby dłuższą obecność na rynku pracy.
Problemy demograficzne wymuszają zmiany w emeryturach
Główna przyczyna planowanej rewolucji jest oczywista. Społeczeństwo niemieckie starzeje się w szybkim tempie. Zwiększa się grono beneficjentów systemu, a równocześnie zmniejsza się pula osób, które go finansują swoimi składkami.
Niemiecki budżet szuka zatem metod na udźwignięcie kosztów utrzymania rosnącej rzeszy seniorów.
Wydłużenie czasu pracy to korzyść podwójna: więcej lat składek spływających do kasy i krótszy okres wypłacania świadczeń.
Z szacunków komisji wynika, że późniejsze o pół roku przechodzenie na emeryturę pozwoliłoby na obniżenie obciążeń składkowych o 0,35-0,5 punktu procentowego.
Praca do 70. roku życia na razie pozostaje w fazie analiz
Granica 70 lat nie jest jeszcze wpisana w niemieckie prawo. Stanowi ona część perspektywicznych wyliczeń przygotowanych przez powołaną komisję.
Rząd Niemiec nie opublikował dotąd gotowych rozwiązań podnoszących wiek emerytalny. Zadeklarowano jednak opracowanie całego pakietu reform, a proces ich uchwalania ma sfinalizować się przed końcem 2026 roku.
Jeżeli postulaty ekspertów wejdą w życie, młodsze pokolenia czeka zderzenie z zupełnie nowymi regułami gry o emeryturę.
Dziś obowiązuje próg 67 lat. W niedalekiej przyszłości może to być 68 lub 69 lat. A dla najmłodszych perspektywa przesuwa się aż do siedemdziesiątki.