Spis treści
- Zdolność kredytowa a dziecko. Tracisz nawet 415 tysięcy złotych
- Banki surowo oceniają wydatki na dzieci przy kredycie hipotecznym
- Obniżka stóp procentowych. Zdolność kredytowa wciąż jest problemem
- Ceny mieszkań rosną. Za tę samą pensję kupisz mniejszy metraż
- Program 800 plus podnosi zdolność kredytową najbogatszych
- Młodzi Polacy w pułapce. Kredyt hipoteczny a posiadanie dziecka
Zdolność kredytowa a dziecko. Tracisz nawet 415 tysięcy złotych
Dawniej młode pary najpierw decydowały się na powiększenie rodziny, a dopiero potem szukały przestronniejszego lokum. Obecnie ten trend całkowicie się odwrócił. Przyczyna jest banalna – potomek drastycznie ścina możliwości pożyczkowe i często definitywnie przekreśla plany o zakupie wymarzonego M.
Z analiz przeprowadzonych przez specjalistów Rankomat wynika, że gospodarstwo domowe dysponujące dochodem 12 tys. zł netto od razu po narodzinach pierwszego malucha traci około 95 tys. zł z hipoteki. W przypadku dwójki pociech ten spadek wynosi już 245 tys. zł, natomiast przy trójce dzieci zdolność kredytowa topnieje o szokujące 415 tys. zł.
Polecany artykuł:
Banki surowo oceniają wydatki na dzieci przy kredycie hipotecznym
Z czego wynikają tak gigantyczne dysproporcje? Instytucje finansowe podczas weryfikacji wniosku nie patrzą wyłącznie na same wpływy na konto, ale równie uważnie analizują koszty życia całego gospodarstwa. Zasada jest brutalna: większa liczba osób na utrzymaniu równa się drastycznie niższej zdolności kredytowej.
Analitycy rynkowi są w tej kwestii wyjątkowo zgodni – to właśnie chłodna matematyka zmusza wiele małżeństw do sfinalizowania zakupu nieruchomości jeszcze zanim na świecie pojawi się ich pierwsze dziecko. Decyzja ta nie wynika już wyłącznie z chęci ustatkowania się, lecz stanowi czystą kalkulację i walkę o lepsze warunki finansowania.
W najgorszym położeniu znajdują się obecnie gospodarstwa wielodzietne. To właśnie one w naturalny sposób wymagają domów o znacznie większym metrażu, jednak w tym samym czasie banki systemowo tną im kwoty, które są gotowe pożyczyć na realizację takich marzeń.
Obniżka stóp procentowych. Zdolność kredytowa wciąż jest problemem
Niedawne cięcia stóp procentowych przyniosły pewną ulgę zadłużonym Polakom. Zasadnicza stopa referencyjna zjechała na przestrzeni roku z poziomu 5,75 proc. do 3,75 proc., co bezpośrednio przełożyło się na spadek rat. W przypadku zobowiązania wynoszącego 450 tys. zł, miesięczne obciążenie z tytułu kredytu zmalało o ponad 500 złotych.
Taka sytuacja błyskawicznie ożywiła rynek i przyciągnęła nowych klientów marzących o własnym kącie. Jak pokazują najświeższe statystyki Biura Informacji Kredytowej, tylko w kwietniu liczba osób aplikujących o kredyt na mieszkanie podskoczyła o blisko 19 procent w zestawieniu z analogicznym okresem minionego roku.
Niestety, ten optymistyczny obraz psuje jeden fundamentalny kłopot – ceny samych lokali mieszkalnych nadal utrzymują się na niebotycznie wysokim poziomie.
Ceny mieszkań rosną. Za tę samą pensję kupisz mniejszy metraż
W głównych metropoliach kraju stawki za nieruchomości biją historyczne rekordy. W stolicy przeciętny koszt zakupu nowiutkiego lokum powoli dobija do granicy 20 tys. zł za metr kwadratowy. Nieco taniej, ale wciąż drogo jest w Gdańsku, gdzie trzeba zapłacić ponad 18 tys. zł, natomiast w Krakowie ceny metra kwadratowego przeskoczyły próg 17 tysięcy złotych.
Przy takich zaporowych kwotach każdy, nawet najmniejszy ubytek w bankowej zdolności kredytowej jest bolesny. Oznacza to bowiem bezpowrotną utratę od kilku do nawet kilkunastu metrów kwadratowych potencjalnego mieszkania, na które nas stać.
Doskonale obrazuje to konkretny przypadek: duet zarabiający wspólnie 8 tys. zł na rękę może standardowo otrzymać z banku nieco ponad 515 tys. zł. Gdy jednak do ich rodziny dołączy potomek, dostępna kwota kredytu natychmiast pikuje do poziomu zaledwie 400 tys. zł.
Jak to wygląda w zderzeniu z rynkową rzeczywistością? Para bez zobowiązań rodzicielskich sfinansuje w Warszawie zakup kawalerki o powierzchni około 32 metrów kwadratowych. Tymczasem rodzice z jednym maluchem za obciętą przez bank kwotę będą musieli zmieścić się na skromnych 25 metrach kwadratowych.
Program 800 plus podnosi zdolność kredytową najbogatszych
Zupełnie inaczej prezentują się kalkulacje dla domostw dysponujących znacznie grubszym portfelem. Kiedy wspólne zarobki wynoszą około 11 tys. zł na rękę, cięcie zdolności pożyczkowej z powodu narodzin pociechy jest już o wiele łagodniejsze i mniej odczuwalne przy zakupie.
Prawdziwy paradoks widać jednak w przypadku najlepiej zarabiających, których miesięczne dochody oscylują w granicach 15 tys. zł netto. Przy tak wysokich wpływach, małżeństwo wychowujące dziecko może ostatecznie otrzymać z banku wyższą kwotę niż para żyjąca we dwójkę.
Jaka jest przyczyna tego zjawiska? W przypadku zamożnych klientów comiesięczny zastrzyk gotówki pochodzący ze świadczenia 800 plus okazuje się wyższy niż szacowane przez analityków bankowych koszty utrzymania malucha.
Młodzi Polacy w pułapce. Kredyt hipoteczny a posiadanie dziecka
Finansiści głośno mówią o pogłębiającym się, absurdalnym zjawisku. W momencie, gdy powiększenie rodziny naturalnie wymusza przeprowadzkę do bardziej przestronnego miejsca, instytucje finansowe brutalnie obcinają fundusze potrzebne na realizację tej inwestycji.
Skutek jest taki, że mnóstwo Polaków musi dzisiaj iść na drastyczne kompromisy: godzą się na przedmieścia, mikroskopijny metraż lub remontowe ruiny. Biorąc pod uwagę galopujące ceny na rynku, ten dramat będzie przybierał na sile. Dla wielu młodych ludzi nabycie własnych czterech kątów zanim zostaną rodzicami nie jest już kwestią wygody, ale bezwzględnym przymusem ekonomicznym.