Przystojny ginekolog namieszał Dodzie w głowie. TO zaskoczyło go w niej najbardziej!

Łukasz Ciastoń
Autor: materiały prasowe Polsat

Trzeci odcinek programu 12 kroków do miłości okazał się być przełomowym. To właśnie w nim Doda po raz pierwszy poczuła realną chemię do któregoś z zaprezentowanych jej kandydatów. Mężczyzną, który zainteresował artystkę, okazał się być 32-letni ginekolog Łukasz Ciastoń. Tylko u nas zdradził, co najmocniej zaskoczyło go podczas spotkania.

Jakie to uczucie randkować z Dodą? Osobiście przekonał się o tym Łukasz Ciastoń. 32-letni ginekolog z Poznania był jednym z bohaterów trzeciego odcinka reality show 12 kroków do miłości, w którym kamera towarzyszy piosenkarce podczas spotkań z obcymi mężczyznami, a każde z jej zachowań jest następnie szczegółowo omawiane w gabinecie psychologa Leszka Mellibrudy. Łukasz Ciastoń to pierwszy mężczyzna, który realnie zainteresował polską gwiazdę. W rozmowie ze specjalistą Doda przyznała, że przez cały czas trwania spotkania odczuwała seksualną energię. Szybko okazało się, że przystojny ginekolog wpadł w oko nie tylko Dorocie Rabczewskiej, ale i tysiącom widzek przed telewizorami, które zasypały jego skrzynkę odbiorczą prywatnymi wiadomościami. Jak Łukasz radzi sobie z tak dużym zainteresowaniem internautów? W jaki sposób znalazł się w programie 12 kroków do miłości? Jak z perspektywy czasu ocenia randkę z Dodą i co najbardziej go zaskoczyło? Tylko u nas mężczyzna opowiedział o przygodzie życia, jaką okazał się być dla niego udział w reality show piosenkarki.

Fanki oszalały na punkcie tego ginekologa! Sama Doda poczuła do niego chemię

Doda oszukana przez ekipę i fanów. Mocno ją zawiedli!

Łukasz Ciastoń o Dodzie: "widziałem w jej oczach dużo bólu"

Łukasz, artykuł na twój temat, który pojawił się na ESKA.pl, wygenerował tysiące reakcji. Czy decydując się na udział w programie "Doda. 12 kroków do miłości", spodziewałeś się, że przełoży się on na aż tak duże zainteresowanie twoją osobą?

Kompletnie nie. Oczywiście miałem świadomość tego, że biorąc udział w programie, mogę wzbudzić zainteresowanie, ale to, co się teraz dzieje przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Cieszę się, że nasza randka zaciekawiła widzów, bo przyznam się szczerze, że mocno się obawiałem, jak mój udział zostanie odebrany. Otrzymuję dużo słów wsparcia od rodziny, przyjaciół, współpracowników czy nawet zupełnie obcych osób i jest to bardzo budujące. Ja na naszej randce oddałem całego siebie i zauważyli to moi bliscy. Nic nie udawałem, nie próbowałem się popisać, czy zaimponować Dodzie. Byłem po prostu sobą i może to spodobało się widzom.

W dniu premiery 3. odcinka, w którym wystąpiłeś, powiedziałeś na Instagramie, że pojawienie się w show zostało ci zaproponowane. Czy możesz zdradzić, jak to wyglądało? Czy od razu wiedziałeś, że gwiazdą, z którą pójdziesz na randkę, będzie właśnie Doda?

Rzeczywiście do programu nie zgłosiłem się sam. Udział w nim został mi zaproponowany i szczerze powiem, że bardzo mnie to zaskoczyło. Nie jestem przecież żadną znaną osobą. Początkowo pomyślałem więc, że ktoś po prostu sobie ze mnie żartuje. A ponieważ sam lubię żartować, to temat podchwyciłem. Po krótkiej rozmowie okazało się jednak, że zaproszenie jest jak najbardziej poważne. Najpierw przedstawiona była mi cała koncepcja show. Dowiedziałem się, że nasza randka będzie nagrywana, a potem analizowana razem z psychologiem również przed kamerami. Taki eksperyment na naszym własnym, żywym organizmie bardzo mnie zainteresował, tym bardziej, że kończyłem właśnie studia podyplomowe na kierunku seksuologia. Poza medycyną zagadnienia psychologiczne zawsze bardzo mnie interesowały. Seksuologia jest właśnie taką dziedziną na pograniczu psychologii, psychiatrii, ginekologii i urologii. Te studia dały mi dużo nowej wiedzy. Ostatecznie stwierdziłem, że przyjrzenie się z boku naszym reakcjom i mechanizmom, które nami kierują, będzie niesamowitą lekcją dla mnie i być może również dla innych, a sam eksperyment będzie ciekawym zwieńczeniem moich studiów. Dopiero na końcu rozmowy dowiedziałem się, że miałbym się spotkać z Dodą. I tu zaczęły się moje wątpliwości. Zdawałem sobie sprawę, że udział w programie z tak kontrowersyjną osobą może wpłynąć na mój wizerunek bardzo różnie. A ten wizerunek, nie ukrywajmy, jest w naszym zawodzie wciąż bardzo istotny. Z pomocą przyszli mi moi przyjaciele Hania i Marcin. Przegadaliśmy na ten temat długie godziny. W końcu stwierdziliśmy, że kto, jak nie ja. Będzie to najwyżej fajna przygoda. No i powiedziałem „tak”.

Doda jest bez dwóch zdań jedną z największych gwiazd w Polsce. Domyślam się zatem, że idąc na spotkanie z nią, miałeś w głowie jakieś założenia na jej temat. Czy ostatecznie znalazły one odzwierciedlenie w rzeczywistości?

To jedno z najczęstszych pytań jakie teraz słyszę - „Jaka jest Doda?”. I ciężko odpowiedzieć mi na nie jedynie po dwugodzinnym spotkaniu. Myślę, że jej wizerunek sceniczny dość mocno ją przesiąknął i pewnie ciężko jest jej teraz wyjść z tej roli. Jedno jest pewne - my na tym kocu byliśmy jednak dosyć blisko i wiele razy miałem okazję spojrzeć jej głęboko w oczy. Te oczy ma piękne. Widziałem w nich sporo pozytywnego szaleństwa, ale też dużo bólu. Myślę, że to ile przeszła miało spory wpływ na to, jaką jest teraz osobą.

A jak ogólnie oceniłbyś waszą randkę? Czym Doda np. cię zaskoczyła? Pytam zarówno o odczucia zaraz po zakończeniu spotkania, jak i po obejrzeniu odcinka w telewizji, bo jak przypuszczam, jako widzowie otrzymaliśmy zapewne tylko wycinek.

Zaskoczyła mnie tym, jak bardzo podczas tego spotkania mnie atakowała. Przyjechałem na tą randkę naprawdę wyluzowany, z myślą, że po prostu porozmawiamy sobie o życiu, trochę pożartujemy. Jednym słowem, że będzie zabawnie. Jak się jednak okazało, mój zawód trochę ją zaskoczył. Przy tym ataku podczas spotkania moje napięcie rosło z minuty na minutę. Tam były takie emocje, że nie pamiętałem po randce połowy rzeczy, które powiedziałem. Żartowałem sobie, że po tym spotkaniu chyba sam będę musiał udać się do pana Leszka, haha. Obawiałem się tego jak to wyglądało z boku, ale oglądając odcinek, widziałem, że mimo wszystko nie poddałem się tej presji. Cieszę się, że sama Doda zreflektowała się po spotkaniu i udało nam się przełamać wiele stereotypów na temat ginekologów.

Obstawiam, że sporym zaskoczeniem było dla ciebie usłyszenie, co Doda miała do powiedzenia na twój temat w gabinecie, a miała całkiem sporo. "Tam była taka energia seksualna. Do końca odprowadzał mnie wzrokiem. Takim, który ja lubię". Czy ty też poczułeś tę energię?

I to jest coś, co zaskoczyło mnie najbardziej i o tym właśnie mówiłem w kontekście spojrzenia z boku na mechanizmy, które nami kierują czy sygnały, które wysyłamy. Po pierwsze - podczas spotkania miałem wrażenie, że Doda w ogóle nie jest mną zainteresowana. Zwróć uwagę, że ona w ogóle nie mówi o swoich odczuciach wobec mnie, a jedynie energii, którą wyczuwała podczas spotkania. Dowiedzieliśmy się jedynie, że jestem „fajnym, zawadiackim chłopakiem”. Ja tą energię czułem, ale miałem wrażenie, że jest ona dość jednostronna. Nie sądziłem, że to było aż tak widoczne. Myślę, że to wszystko działo się poza moją kontrolą, bo w ogóle nie miałem świadomości tego, jak się na nią patrzę. Nie ukrywam, że Doda jest dla mnie bardzo atrakcyjną kobietą.

Na co dzień pracujesz jako lekarz i jak sam mówisz, świat celebrytów jest ci raczej obcy. Czy w związku z tym popularność Dody nie stanowiła dla ciebie żadnego problemu? Właściwie każdy z mężczyzn, z którym ją sfotografowano, od razu trafiał na nagłówki portali plotkarskich.

Nie ma dla mnie znaczenia, kto czym się zajmuje w życiu, a jedynie to, jakim jest człowiekiem. Nie stanowiło więc to dla mnie żadnego problemu, byłem jej jedynie bardzo ciekawy. Uważam, że każdego w życiu należy traktować równo, bez względu na to, co robi. Tak zostałem wychowany. A co do nagłówków portali plotkarskich, no cóż - i tak już na nie trafiłem, hahaha.

No właśnie. O tym, jak potężna jest siła mediów i samej Dody, przekonałeś się na własnej skórze. Pod twoimi zdjęciami na Instagramie pojawiło się mnóstwo komentarzy od kobiet z całej Polski. Czy jeśli użyłbym określenia "najpopularniejszy obecnie polski ginekolog", byłoby to nadużycie? Chciałbyś jakoś wykorzystać tę medialną szansę, jaką dało ci "12 kroków..."?

Zwróć uwagę, że sam użyłeś sformułowania „obecnie”. Jestem świadomy tego, że mam teraz swoje 5 minut i jest to bardzo miłe, ale pewnie nie będzie to trwało wiecznie. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cieszyć się, że to, co stworzyliśmy na tej randce podobało się innym. Jeśli miałbym jednak okazję, by dzielić się swoją wiedzą ginekologiczną oraz propagować zdrowe nawyki, to czemu nie? Jestem otwarty. Wiem już przynajmniej, że kamery nie gryzą.

W komentarzach nie brakuje też pytań o twoją profesję. Czy emisja odcinka faktycznie przełożyła się na większą ilość umówionych wizyt? I czy twoją misją, gdy godziłeś się na udział w show, było też w jakimś stopniu zwiększenie świadomości na temat tego, jak ważne są regularne wizyty u ginekologa? Mam wrażenie, że w naszym kraju to wciąż temat tabu.

Myślę, że trochę za wcześnie, by to analizować. Kompletnie nie to było jednak moim celem. Ja na brak pacjentek w gabinecie nie mogę narzekać i taka „promocja” nie jest mi potrzebna. Cieszę się jednak, że te tematy ginekologiczne udało nam się poruszyć. Masz rację, że wciąż ta profilaktyka nie jest na takim poziomie, jakiego byśmy sobie życzyli, zwłaszcza wśród starszych pacjentek, które tak naprawdę najbardziej jej potrzebują. Często zgłaszają się one dopiero w momencie, gdy pojawią się jakieś objawy, a wtedy może już być za późno. To zdanie „ostatni raz byłam na wizycie kontrolnej po ciąży” wciąż słychać w gabinecie bardzo często. Jeśli jakąś kobietę obejrzenie naszego odcinka zmotywuje do udania się na kontrolę, to będę bardzo szczęśliwy.

Twoją specjalizacją jest onkologia, a tematem, który "poróżnił" was z Dodą, była soja. Wiem, że od razu sprawdziłeś, jak to z nią jest - czego się dowiedziałeś?

Cieszę się, że to powiedziałeś, bo wiele nieprawdziwych informacji pojawiło się na mój temat w sieci. Nie jestem specjalistą onkologii ani też ginekologii onkologicznej. Jestem lekarzem w trakcie ostatniego roku specjalizacji z położnictwa i ginekologii, a swoje szkolenie odbywam w Klinice Onkologii Ginekologicznej, stąd moje zainteresowanie tematem. Szczerze mówiąc, nie planowałem się zagłębiać w szczegóły. Nic zresztą na tej randce nie poszło tak, jak to planowałem. Nie chciałem tam prowadzić wykładu jak dla studentów. Skoro jednak sama Doda była tego ciekawa, to stwierdziłem, że będzie to dobra okazja do tego, by poruszyć problem otyłości, który w Polsce z roku na rok coraz bardziej narasta. Myślę, że niewiele osób jest świadomych tego, że otyłość może zwiększać ryzyko zachorowania na raka. Oczywiście przejrzałem internet jak tylko wyjechałem z planu. Rzeczywiście soja zawiera związki chemiczne łączące się z receptorami estrogenowymi, ale działają one dużo słabiej niż naturalne estrogeny. Nie znalazłem więc żadnych artykułów potwierdzających wyższe ryzyko zachorowania na raka endometrium u osób spożywających duże ilości soi. Ja te czynniki ryzyka znam na pamięć, często omawiamy je ze studentami, stąd trudno mi było te dwie rzeczy połączyć. Myślę więc, że nie warto się zastanawiać nad tym, czy można sobie do kawy nalać mleka sojowego. Lepiej zwrócić uwagę na swój tryb życia i nawyki żywieniowe.

Na koniec mam dla ciebie pytanie, którego mogłeś się nie spodziewać, a które chyba nie może nie paść. Czy masz swój ulubiony hit Dody? :D

Nigdy nie byłem fanem muzyki Dody, jednak ze względu na tekst parę razy przed nagraniem przesłuchałem „Nie daj się”. Ta piosenka mówi o tym, by nie bać się życia, bez względu na to, co pomyślą o nas inni. Ja się tego bardzo obawiałem. Wciąż nie wiem, jak to do końca wpłynie na mój wizerunek. Mam świadomość tego, że ta fala krytyki też będzie, ale mimo tego chciałem się z nią zmierzyć i przyjrzeć się temu, jak w tej sytuacji będę reagować. Ta decyzja kosztowała mnie dużo odwagi. Myślę, że część lekarzy właśnie ze względu na wizerunek bardzo obawia się wyjść z tej strefy komfortu i wiele mogą na tym tracić. Ja już dzisiaj wiem, że bez względu na wszystko było warto. Przeżyłem przygodę życia i tego nikt mi nie odbierze. Dziękuję ci za rozmowę. Lecę szukać ortodonty, haha.

Sonda
Oglądasz show "Doda. 12 kroków do miłości"?
NAJNOWSZE