Sztuczna inteligencja przez lata kojarzyła się głównie z biurami, analizą danych i programowaniem. Teraz jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. Jak opisuje amerykański portal Axios, firmy technologiczne inwestują ogromne pieniądze w stworzenie cyfrowego „mózgu”, który pozwoli robotom działać w prawdziwym świecie - na budowach, platformach wiertniczych czy w warsztatach.
Chodzi o systemy, które potrafią rozumieć prawa fizyki i reagować na zmienne warunki otoczenia. Dzięki temu maszyny nie tylko wykonują polecenia, ale samodzielnie dostosowują się do sytuacji.
- „Mózgi” oprogramowania rozumiałyby fizykę i inne warunki świata rzeczywistego, co umożliwiłoby robotom dostosowanie się do zmiennych wymagań otoczenia
- podaje portal Axios.
Od spawania po gotowanie. Zakres ma być ogromny
Nowe generacje robotów mają być znacznie bardziej uniwersalne niż dotychczasowe maszyny przemysłowe. Ich twórcy zakładają, że poradzą sobie w wielu zawodach, które dziś wymagają ludzkich rąk i doświadczenia.
- Hydraulika, elektryka, spawanie, dekarstwo, naprawa samochodów, przygotowywanie posiłków - naprawdę nie ma zbyt wielu ograniczeń, jakie mogłyby uszczuplić możliwości zastosowania robotów
- podaje amerykański portal.
Portal porównuje przyszłe maszyny do postaci z „Gwiezdnych wojen” - C-3PO i R2-D2, tyle że pozbawionych charakterystycznych osobowości i emocji. Ich zadaniem będzie po prostu skuteczna, szybka praca.
Polecany artykuł:
Aby roboty mogły działać w rzeczywistych warunkach, potrzebują ogromnych ilości informacji. Najwięksi gracze technologiczni oraz start-upy zbierają więc dane z prawdziwego świata albo korzystają z symulacji.
Modele uczą się m.in. tego, jak działa grawitacja, nacisk, równowaga czy kontakt z różnymi materiałami. Dzięki temu robot nie tylko „wie”, co zrobić, ale też jak wykonać zadanie bezpiecznie i skutecznie.
Miliardy dolarów na robotyczną rewolucję
Za rozwojem technologii idą potężne pieniądze. Inwestorzy widzą w AI ogromny potencjał także poza światem wirtualnym.
Axios informuje, że kanadyjski Waabi pozyskał w ubiegłym tygodniu miliard dolarów. Firma Skild AI z amerykańskiego Pittsburgha zgromadziła ostatnio 1,4 mld, a w styczniu FieldAI zebrała prawie 400 mln dolarów, które przeznaczy na oprogramowanie dla „brudnych, nudnych i niebezpiecznych” branż, takich jak energetyka i logistyka. To pokazuje, że rozwój robotów nie jest już eksperymentem, ale realnym biznesem.
Czy ludzie stracą pracę?
Na razie nikt nie potrafi dokładnie określić, jak szybko AI zacznie wypierać ludzi z zawodów fizycznych. Nawet jeśli maszyna okaże się lepsza od człowieka, początkowe koszty wdrożenia sprzętu i przystosowania miejsc pracy mogą być wyższe niż potencjalne zyski.
Eksperci są podzieleni w kwestii tego, jak szybko (i czy w ogóle) roboty wygryzą nas z rynku. Z kolei optymiści wierzą, że nowe technologie wygenerują zupełnie nowe zawody, a bilans miejsc pracy wyjdzie na zero.
Jedno jest pewne: czeka nas rewolucja większa niż kiedykolwiek wcześniej.
Źródło: PAP
Polecany artykuł: