Spis treści
- Faktury na miliony złotych. Jak Przemysław Wipler zarabiał na sejmowym zespole?
- Przemysław Wipler i branża bukmacherska. Setki tysięcy na stole
- Poseł Konfederacji bronił Cinkciarz.pl. Hojne przelewy za wsparcie
- Polityk krytykował PIP i wspierał ustawę śmieciową wbrew własnym poglądom
- Przemysław Wipler ukrywał majątek w fundacji. Nieścisłości w oświadczeniach
- Eksperci miażdżą działalność Przemysława Wiplera. Mowa o patologii
Faktury na miliony złotych. Jak Przemysław Wipler zarabiał na sejmowym zespole?
Dziennikarskie śledztwo Wirtualnej Polski przyniosło dowody na to, że spółki powiązane z politykiem i jego partnerem biznesowym Michałem Krzymowskim – w tym Wipler Doradztwo, Five Rand oraz Fiverand Krzymowski SKA – wygenerowały do 2025 roku dokumenty sprzedażowe na gigantyczną kwotę 34,6 miliona złotych. Co niezwykle istotne, aż 6,7 miliona złotych z tej puli wpłynęło od przedsiębiorstw, których postulaty były aktywnie wspierane podczas prac Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku. Zespół ten, zainicjowany zresztą przez samego parlamentarzystę, spotkał się zaledwie cztery razy, omawiając tematykę opłat śmieciowych, działalności instytucji finansowych, nielegalnego hazardu oraz zmian w Państwowej Inspekcji Pracy. Okazuje się, że we wszystkich wymienionych sektorach gospodarki lider Konfederacji posiadał podmioty, które regularnie uiszczały na jego rzecz wysokie opłaty.
Galeria poniżej: Przemysław Wipler. Pręży muskuły dla Konfederacji
Przemysław Wipler i branża bukmacherska. Setki tysięcy na stole
Sektor zakładów wzajemnych stanowi jeden z najdobitniejszych dowodów na kontrowersyjną działalność polityka. Firmy należące do posła zainkasowały łącznie przeszło 1,5 miliona złotych od Superbet Zakłady Bukmacherskie oraz Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskiej. Prezes tej izby, Adam Lamentowicz, pełniący również funkcję w radzie nadzorczej Superbetu, osobiście referował branżowe oczekiwania podczas posiedzenia sejmowego zespołu poświęconego szarej strefie hazardowej. Przemysław Wipler zataił przed opinią publiczną finansowe powiązania, a niedługo po zebraniu rozesłał oficjalne interwencje do UOKiK-u i ABW, forsując ponadto zmiany w opodatkowaniu bukmacherów i legalizację internetowego pokera. Według ustaleń portalu WP, wszystkie te stanowcze kroki idealnie wpisywały się w strategię jego dawnego kontrahenta.
Poseł Konfederacji bronił Cinkciarz.pl. Hojne przelewy za wsparcie
Jak podaje Wirtualna Polska, kontrowersje wzbudza również współpraca ze spółką Cinkciarz.pl, działającą w ramach grupy Conotoxia, która przelała na konto firmy Fiverand 350 tysięcy złotych za tak zwane wsparcie medialne tuż po utracie licencji płatniczej z rąk KNF. Mimo że parlamentarzysta formalnie wycofał się ze wspomnianej agencji przed finalizacją tej umowy, był jej pierwotnym twórcą, a realizację zlecenia jednoznacznie potwierdził jego wspólnik Michał Krzymowski. Podczas obrad swojego zespołu lider prawicy przypuścił ostry atak na banki oraz Komisję Nadzoru Finansowego, zarzucając im komunistyczne wręcz nastawienie do sektora innowacji finansowych. W ten sposób bezpardonowo stawał w obronie Cinkciarza, wobec którego organy ścigania wysunęły później ciężkie oskarżenia o pranie brudnych pieniędzy i funkcjonowanie w ramach zorganizowanej struktury przestępczej.
Polityk krytykował PIP i wspierał ustawę śmieciową wbrew własnym poglądom
Podmioty gospodarcze zarządzane przez duet Krzymowski-Wipler obsługiwały także Polskie Towarzystwo Gospodarcze, które zapłaciło im 1,29 miliona złotych, oraz agencję Personnel Service, od której wpłynęło 385 tysięcy złotych. Obie instytucje głośno protestowały przeciwko rządowym planom wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie obligatoryjnego zamieniania tak zwanych śmieciówek na pełnoprawne etaty. Szef sejmowego zespołu wtórował tym protestom, strasząc nawet prezydenckim wetem wobec proponowanych przepisów. Zdumiewającą woltę ideologiczną polityk zaprezentował z kolei w przypadku opłat za odpady, gdzie gorąco poparł interwencjonistyczny projekt ustawy UC100 powołujący państwowy fundusz, atakując producentów opakowań za walkę o lukratywne zyski. Takie stanowisko było na rękę drugiemu największemu klientowi jego spółek, czyli firmie ALBA Polska, która przelała na jego rachunki 2,5 miliona złotych, a jej prezes aktywnie uczestniczył w pracach parlamentarnego gremium.
Przemysław Wipler ukrywał majątek w fundacji. Nieścisłości w oświadczeniach
Analiza Wirtualnej Polski rzuca również światło na poważne luki w sejmowych deklaracjach majątkowych polityka Konfederacji. W dokumentach za rok 2023 parlamentarzysta zadeklarował brak jakichkolwiek powiązań kapitałowych ze spółką Five Rand, choć w rzeczywistości pozbył się w niej udziałów dopiero we wrześniu 2024 roku, czyli blisko dwanaście miesięcy po zdobyciu miejsca w ławach poselskich. Zaledwie chwilę przed złożeniem oficjalnego ślubowania w parlamencie, działacz przeniósł aż 5,1 miliona akcji przedsiębiorstwa Figene Capital, wycenianych na ponad dwa i pół miliona złotych, do stworzonej przez siebie Fundacji Rodzinnej RW. Takie wehikuły prawne skutecznie maskują realny stan posiadania przed wzrokiem obywateli, a warto zaznaczyć, że wspomniane Figene Capital figuruje na liście klientów obsługiwanych wcześniej przez agencję Wipler Doradztwo.
Eksperci miażdżą działalność Przemysława Wiplera. Mowa o patologii
Zasięgający opinii u Bartosza Kwiatkowskiego dziennikarze WP usłyszeli bardzo dosadne podsumowanie zaistniałego procederu. Prawnik pełniący funkcję dyrektora Fundacji Frank Bold nazwał to wprost „całkowitą patologią” i nie gryzł się w język, oceniając ujawnione mechanizmy jako absolutnie niedopuszczalne standardy w życiu publicznym.
- Przejście przez obrotowe drzwi i przechodzenie z polityki do biznesu albo z biznesu do polityki i z powrotem jest w Polsce nagminne. Jest to etycznie naganne, ale niestety prawnie dopuszczalne
Ekspert w rozmowie z portalem zauważył pilną konieczność wprowadzenia prawnego okresu karencji, który oddzielałby karierę polityczną od działalności lobbingowej. Jacek Tomczak z PSL oraz reprezentujący Koalicję Obywatelską Michał Jaros, pełniący funkcje wiceprzewodniczących w zespole Wiplera, natychmiast odcięli się od całej sprawy, tłumacząc brak jakiejkolwiek wiedzy na temat ukrytych powiązań finansowych swojego przełożonego. Zaznaczyli stanowczo, że prace w Sejmie muszą pozostawać wolne od podobnych konfliktów interesów, podczas gdy główni zainteresowani, czyli Michał Krzymowski i sam poseł, całkowicie zignorowali pytania od redakcji, a w systemie informacyjnym parlamentu próżno szukać zapowiedzi kolejnych spotkań spornego zespołu.