Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: streszczenie, opracowanie, PODCAST

2020-02-12 9:43
Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: streszczenie, opracowanie, PODCAST
Autor: Freeimages Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: streszczenie, opracowanie, PODCAST

„Nie-Boska komedia” to utwór o poetyckich namiętnościach, pragnieniu sławy i niemożności odnalezienia się w spokojnym życiu. Streszczenie utworu wraz z opracowaniem podrzucamy w jednym miejscu. Przeczytaj albo posłuchaj.

Zygmunt Krasiński - Nie-Boska Komedia - streszczenie lektury - posłuchaj podcastu. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Lektury szkolne

„Nie-Boska komedia” Zygmunta Krasińskiego to jeden z najwybitniejszych dramatów polskiego romantyzmu. Podobnie jak inne utwory tego okresu, a także dramaty Szekspira, pełna jest duchów i nadprzyrodzonych zjawisk. Dwie pierwsze części, zwane dramatem rodzinnym, opowiadają o smutnych losach hrabiego Henryka, jego żony Marii i syna Orcia. Rodzina nie zaznała szczęścia, ponieważ główny bohater zamiast żony i syna wybrał poezję. Kiedy zrozumiał, że popełnił błąd, wrócił do domu, ale było już za późno. Części trzecia i czwarta to dramat społeczny – opowiada o starciu Rewolucjonistów z Arystokratami. Walkę wygrywają Rewolucjoniści, choć ich przywódca – Pankracy – zostaje ukarany przez Chrystusa śmiercią.

Przeczytaj albo posłuchaj naszego opracowania do końca, a dowiesz się, jakie symbole zostały wykorzystane w utworze, kim jest Dziewica oraz przy omawianiu których utworów możesz powołać się na „Nie-Boską komedię”. Zacznijmy jednak od niezbędnego minimum, które przybliży ci najważniejsze informacje o lekturze.

Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: najważniejsze informacje

Najważniejsze postaci dramatu to:

  • • Hrabia Henryk, nazywany również Mężem – to główny bohater „Nie-Boskiej komedii”
  • • Jego Żona Maria
  • • Orcio – syn Henryka i Marii
  • • Dziewica – duch, który w pierwszej części dramatu zwiódł na pokuszenie Męża
  • • Ojciec Chrzestny Orcia
  • • Katarzyna – mamka, czyli opiekunka Orcia
  • • Jakub – służący Henryka

Ważni bohaterowie w trzeciej i czwartej części to:

  • • Pankracy – przywódca rewolucjonistów
  • • Leonard – jeden z rewolucjonistów

Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: streszczenie 

Zygmunt Krasiński poprzedził swój utwór dwoma mottami. Słowa pierwszego z nich odnoszą się do klasy arystokratów, którzy do błędów swych przodków dodali „wahanie się i bojaźń”, co stało się przyczyną ich ostatecznego upadku. Więcej na ten temat napisane jest w trzeciej i czwartej części utworu. Drugie motto to słowa ze słynnego monologu Hamleta, bohatera tragedii Williama Szekspira – „Być albo nie być, oto jest pytanie”. Słowa te wyrażają dylemat ludzkiej natury, obecny w całym życiu hrabiego Henryka.

Część Pierwsza
Poprzedzona jest rozważaniami na temat poety i roli poezji, która ma dwojaką naturę. Z jednej strony jest błogosławieństwem, a z drugiej – przekleństwem i źródłem cierpienia. To cecha, która łączy ją z kobietami, będącymi istotami na poły ziemskimi, na poły anielskimi, umiejącymi – niczym poezja – doprowadzić zakochanego mężczyznę do zguby. Co jeszcze jest ważne we wprowadzeniu? Dwa typy poetów.: poeta nieszczęśliwy i poeta błogosławiony. Poeta nieszczęśliwy próbuje w swoim życiu pogodzić poetyckie ideały z normalną egzystencją, przez co nie poświęca się niczemu w stu procentach i w żadnej sferze życia nie osiąga szczęścia, a jego utwory mogą jedynie zabawiać czytelników. Z kolei poeta błogosławiony całe życie poświęca poezji i dzięki temu istnieje z nią w idealnej symbiozie. Jego nagrodą jest miłość do ludzi, którym może stać się przewodnikiem. Z czym ci się kojarzy ten typ poety? To oczywiście romantyczny wieszcz, który obdarzony natchnieniem, wiedzą pochodzącą od Boga i niezwykłą charyzmą, jest przewodnikiem swojego narodu i wiedzie go ku lepszej przyszłości.

Po długim wstępie w części pierwszej poznajemy głównego bohatera, czyli hrabiego Henryka, zwanego Mężem – poetę, który dotychczas żył ideałami poezji i proroczymi wizjami. W końcu zakochał się w kobiecie dobrej i skromnej – Marii, którą zesłał mu sam Anioł Stróż, osobiście pojawiający się w dramacie. Panna Młoda ma być dla swojego męża wybawieniem od poetyckiego życia. Anioł Stróż błogosławi ich związek, obiecuje im dziecko oraz szczęśliwe życie i zbawienie po śmierci, jeśli tylko Mąż dotrzyma przysięgi małżeńskiej. Tymczasem Złe Duchy już szykują zasadzkę. Jest nią duch zmarłej kobiety, uosabiający romantyczną miłość, która opiera się na idei uczucia, a nie na szczęśliwym, wspólnym życiu. Kobieta nazywana jest w utworze Dziewicą. Oprócz niej Złe Duchy wysłały do hrabiego Henryka jeszcze dwie pokusy – orła będącego symbolem poetycznej sławy i naturę, nazywaną spróchniałym obrazem Edenu. Wszystko to ma omamić wyobraźnię głównego bohatera i na nowo obudzić w nim nutę poetycką. Złe Duchy liczą na to, że dzięki temu będą mogły zniewolić jego duszę.

Tymczasem w wiejskim kościele ksiądz udziela młodej parze ślubu. Po ceremonii Mąż rozmyśla nad swoim losem – widzi w żonie spełnienie marzeń, jednak jego poetycka natura każe mu dostrzegać w ziemskich ślubach pewnego rodzaju uniżenie. Bohater dobrze wie, że jako poeta może mieć problem z odnalezieniem się w małżeńskim życiu, dlatego też sam rzuca na siebie przekleństwo, jeśli przestanie kochać swoją wybrankę.
W trakcie wesela Mąż jest zachwycony Panną Młodą, podziwia jej taniec i prosi, aby mimo zmęczenia, raz jeszcze zatańczyła dla niego. Żona przystaje na to i obiecuje mu wierną miłość – zgodnie z tym, czego nauczyła ją matka i tym, co dyktuje jej serce.

Przez jakiś czas miłość młodej pary kwitnie. Zgodnie z zapowiedzią Anioła Stróża, spodziewają się dziecka i szykują na jego przybycie. Jednak Złe Duchy nigdy nie śpią… W pewną pochmurną noc wysyłają do hrabiego Henryka Dziewicę, czyli ducha zmarłej kobiety. Duch przelatuje nad ogrodem i przystraja się w kwiaty, następnie leci nad cmentarzem i ubiera się we wdzięki umarłych dziewic – błękitne oczy, czarne pukle włosów i atłasową suknię od świeżo pochowanej księżnej. W takiej postaci ukazuje się Henrykowi we śnie. Widzi on w zjawie ucieleśnienie wszystkich swoich pragnień i miłości. Gdy nagle się przebudza i spostrzega obok siebie Żonę, zdaje sobie sprawę, że to nie ona jest jego ukochaną. Po długim czasie wróciła do niego poezja, której oddawał swoje życie przed ślubem, a jej ucieleśnieniem jest stworzona przez Złe Duchy Dziewica. Nagle ukazuje się ona hrabiemu na jawie i wyrzuca mu, że ją zdradził. Jest to zgodne z tym, o czym była mowa we wprowadzeniu do części pierwszej – poezja wymaga bezwzględnej wierności od poety, tylko wtedy może on być szczęśliwy. Poeta, który próbuje połączyć w swoim życiu obowiązki zwykłej egzystencji z darem poetyckiego natchnienia, zawsze kończy źle. Kiedy hrabia Henryk uświadamia sobie tę smutną prawdę, zaczyna przeklinać chwilę swojego ślubu. W tym czasie budzi się Żona. Jest zaniepokojona bladością Męża, chce mu przynieść lekarstwa. Ten prosi ją, żeby się położyła, sam zaś wychodzi do ogrodu pod pretekstem konieczności zaczerpnięcia świeżego powietrza. W ogrodzie panuje typowo romantyczna sceneria – oświetla go księżyc, w pobliżu znajduje się kościół, dzwonnica wybija godzinę drugą. Nastrój jest bardzo poetycki, hrabia Henryk odczuwa tęsknotę za poezją. Wyrzuca sobie, że związał się z kobietą pospolitą i zajął sprawami doczesnego życia, porzucając świat natchnienia. Jego życie od dnia ślubu wydaje mu się bardzo błahe i przyziemne, nazywa je odrętwiałym snem. Zadaje Bogu pytanie o sens sakramentu małżeństwa, skoro łączy go z żoną tylko materia, i nie ma między nimi porozumienia duchowego. Kiedy znowu ukazuje mu się Dziewica, prosi ją, aby zabrała go ze sobą. Na jej pytanie, czy pójdzie za nią niezależnie od dnia, w którym po niego przyjdzie, odpowiada, że należy do niej. Dziewica znika, ale przestrzega hrabiego Henryka, żeby pamiętał o swojej przysiędze. Tymczasem z domu dobiega go głos zaniepokojonej Żony. Henryk symbolicznie żegna się z ogródkiem, domem oraz Marią i postanawia czekać, aż Dziewica po niego wróci. W trakcie tego czekania nie angażuje się w sprawy rodziny. To Żona przygotowuje wszystko do chrztu ich syna – Jerzego Stanisława, zwanego zdrobniale Orciem (to rzadkie zdrobnienie imienia Jerzy). Podczas wspólnego wieczoru w salonie Żona gra na fortepianie i opowiada Henrykowi o tym, co udało jej się zorganizować – zamówiła tort, zaprosiła gości, umówiła się z ojcem Benjaminem, który ma ochrzcić dziecko pojutrze. Mąż dziękuje jej za to, ale nie okazuje emocji. W końcu kobieta zmęczona jego obojętnością pyta, czy go czymś obraziła. Henryk odpowiada, że czuje, iż powinien ją kochać i nie jest niczym urażony. Słowa te bardzo ranią kobietę. Prosi Męża, żeby nie opuszczał ich dziecka. Bohater przytula mocno ją i dziecko i obiecuje im miłość. Wówczas przy akompaniamencie niespokojnej muzyki i grzmotu zjawia się po niego Dziewica, wyznaje mu miłość i mami wizjami o wspólnym, szczęśliwym życiu w lepszym świecie. Żona jest przerażona jej widokiem, wyczuwa zapach siarki, który wskazuje na piekielne pochodzenie zjawy. Mąż nie słucha jej przestróg, porzuca dom i idzie za Dziewicą. Żona pada z przerażenia z dzieckiem na ręku. Słychać drugi grzmot.

Chrzest Orcia upłynął wszystkim w wisielczym nastroju. Goście zastanawiają się, dlaczego nie ma Henryka. Żona zachowuje się dziwnie, przerywa chrzest i błogosławi syna, aby został poetą i w ten sposób zasłużył na miłość ojca. W końcu rzuca na niego przekleństwo. Goście nie rozumieją, co stało się w tym domu i w strachu go opuszczają. Tymczasem hrabia Henryk wędruje z Dziewicą po świecie natury. Jest zadowolony ze swojego wyboru do momentu, gdy na ich wspólnej drodze nie pojawia się przepaść zawieszona nad wodami morza. Bohater nie może jej przeskoczyć. W końcu dostrzega trupią i szatańską naturę Dziewicy – jej postać zaczyna się powoli rozpadać, odpada od niej to, w co wcześniej się ubrała, aby uwieść Henryka. Gdy ten zauważa swoją pomyłkę, pojawia się Chór Złych Duchów, który odsyła Dziewicę z powrotem do piekła, bo jej misja została zakończona – uwiodła serce hrabiego. Bohater czuje, że popełnił błąd. Z powodu burzy i morskich bałwanów nie może wrócić do domu, zwraca się wówczas z prośbą o pomoc do Boga. Zostaje wysłuchany. Zjawia się Anioł Stróż, który informuje Męża o chrzcie jego syna i odsyła do domu. Upomina go przy tym, aby nie grzeszył więcej. Powrót do domu się udaje, ale niestety nie ma już w nim Żony. Od służącego Jakuba bohater dowiaduje się, że została odwieziona do domu wariatów. Hrabia z początku nie chce w to uwierzyć, ale w końcu jedzie tam, aby jej poszukać. Na miejscu podaje się za przyjaciela męża Marii i zostaje wpuszczony do jej pokoju. Okazuje się, że Maria jest w bardzo ciężkim stanie. Wyznaje Mężowi, że poprosiła Boga o to, aby zostać poetką i została wysłuchana i również ich syn będzie w przyszłości poetą. Rozmowę raz po raz przerywają głosy obłąkanych dobiegające z różnych stron. Henryk nie może uwierzyć w to, co się stało. Mówi, że dzień sądu już dla niego nadszedł, a jego los jest przeklęty. Żona słabnie, a w końcu umiera.

Część Druga
We wprowadzeniu do części drugiej hrabia Henryk opisuje swojego syna i zastanawia się, dlaczego nie bawi się on jak inne dzieci. Ma za to skłonność do zamyślania się. Z roku na rok staje się coraz piękniejszy, lecz piękność jego pochodzi jakby z innego świata. Wszyscy się nim zachwycają i wróżą mu wspaniałą przyszłość: Ojciec Chrzestny, profesor, żebrak, którego Orcio wspomógł groszem, wojskowy. O jego dziwnej mocy wie Cyganka, która nie mogła lub nie chciała wyczytać nic z jego dłoni. Magnetyzer uląkł się chłopca, bo nie mógł go wprowadzić w stan hipnozy. Ksiądz przy pierwszej spowiedzi chciał klękać przed nim, a malarz uwiecznił go na obrazie jako szatanka zasiadającego wśród duchów wyklętych. Lekarz mówi o tym, że Orcio jest nerwowy. Ojciec widzi zaś w swoim synu duszę poetycką.

W dziesiątą rocznicę śmierci Marii hrabia Henryk udaje się z synem na cmentarz. Orcio przekręca słowa modlitwy „Zdrowaś, Mario”. Upomniany przez ojca stara się odmówić ją poprawnie, ale co chwilę cisną mu się na usta inne słowa, które – jak sam podkreśla – musi wymówić. Wyznaje, że często widuje zmarłą matkę, która obiecuje mu poetyckie natchnienie. Henryk jest przerażony. Prosi Boga, aby zaoszczędził jego synowi cierpienia. Obawia się, że Orcio nie ma dość sił fizycznych i psychicznych, aby udźwignąć potęgę daru poetyckiego. Zwraca się również do zmarłej żony, by oszczędziła mu dalszych cierpień.

Następnie Henryka spaceruje z Filozofem w towarzystwie kawalerów i dam. Filozof wygłasza swój pogląd na temat przemian zachodzących w świecie pod wpływem rewolucji. Henryk się z nim nie zgadza i przepowiada jemu i jego klasie społecznej szybki koniec. Porównuje ich do spróchniałego drzewa, które mijają po drodze.

Podczas samotnej wędrówki wąwozem bohater rozmyśla na temat swojego życia. Dochodzi do wniosku, że pomimo ciężkiej pracy włożonej w poszukiwanie życiowej prawdy nie zaznał szczęścia ani uczuć, choć potrafi je wszystkie opisać. Ma przeczucie, że jego syn oślepnie, a klasa arystokracji, z której się wywodzi – upadnie. W tym momencie pojawia się Anioł Stróż i mówi Henrykowi, że miłość do bliźnich i pokora to jedyny sposób na osiągnięcie szczęścia. Niestety zagłusza go Mefisto, czyli szatan, który nagle zachodzi drogę bohaterowi i wita się z nim, nie ujawniając, kim jest. Rozmyślania o synu, który cierpi przez błędy ojca i szaleństwo Żony, przerywa ostatecznie orzeł. Obiecuje hrabiemu chwałę i zwycięstwo w walce, jeśli ta będzie nieustępliwa.

W następnej scenie lekarz bada czternastoletniego Orcia, który traci wzrok. Stwierdza, że nie ma już dla chłopca nadziei – mętna źrenica nie reaguje na światło. Jako przyczynę wskazuje uszkodzenie nerwu wzrokowego lub zmiany w mózgu. Henryk rozpaczliwie prosi o pomoc, oferując pół majątku, lecz doktor nie widzi żadnej szansy na uleczenie syna hrabiego. Orcio zaś mówi, że więcej widzi, gdy zamknie oczy, niż gdy ma je otwarte – widzi oczyma duszy. Hrabia jest zrozpaczony i nie wie, gdzie szukać pomocy. Wybiera milczenie, stwierdzając, że nie wysłucha go Bóg, który śmieje się z modlitw, ani Szatan, który śmieje się z przekleństw. Orcio jeszcze bardziej podupada na zdrowiu. Ojciec wzywa lekarza o północy, ponieważ chłopiec lunatykuje. Obecny przy tym Ojciec Chrzestny wyjawia, że matka pacjenta była chora psychicznie. Obserwując Orcia, który chodzi po pokoju i stara się nawiązać kontakt ze zmarłą matką, lekarz stwierdza u niego pomieszanie zmysłów i nadwrażliwość nerwową. Wypisuje leki na uspokojenie. Kiedy chłopiec zostaje w pokoju tylko z ojcem i mamką Katarzyną, czyli opiekunką, która zajęła się nim po śmierci matki, budzi się. Henryk odprowadza go do łóżka i prosi, żeby zasnął. Błogosławi mu, czując, że już nic więcej nie może zrobić. Prosi Katarzynę, aby została przy nim, bo sam musi się zbierać na wojnę.

Część Trzecia
Rozpoczyna się dramat społeczny. We wprowadzeniu opisany jest obóz Rewolucji. To pijany, obdarty tłum, pałający żądzą władzy i zemsty na arystokracji, która dotychczas była klasą panującą. Tłum czeka na swojego dowódcę. Jest nim Pankracy, którego imię znaczy „wszechwładza”. Do obozu rewolucji należą między innymi Żydzi, którzy wyrzekli się swojej religii i przyjęli chrzest, dlatego zwani są przechrztami. Mimo to szykują się do ostatecznej zagłady chrześcijaństwa – według ich planu lud najpierw obali arystokrację, a później zginie z rąk przechrztów. Pankracy wzywa jednego z przechrztów do siebie i wysyła go do obozu Arystokratów z wiadomością do hrabiego Henryka, z którym chce się spotkać. Pomysł ten nie podoba się Leonardowi. Młodzieniec podejrzewa przywódcę o zdradę. Pankracy nakazuje mu zaufać swojemu rozumowi i doświadczeniu, a także zachować spokój, gdyż w przeciwnym razie może pozbawić go życia. Po wyjściu Leonarda Pankracy zastanawia się nad swoim pragnieniem spotkania z Henrykiem. Wie, że jest on poetą i duchem silnym tak jak on sam, dlatego pragnie osobistego starcia.

Hrabia Henryk bierze przybyłego do niego przechrztę jako zakładnika, ubiera się jak rewolucjonista – w czarny płaszcz i czerwoną czapkę – i zwiedza obóz przeciwników. Panuje tu bałagan, pijaństwo i rozwiązłość seksualna. Rewolucjoniści bawią się i ucztują. Lokaje przechwalają się między sobą, który z nich zabił więcej arystokratów, jednak sami przypisują sobie ich tytuły. Rzeźnicy mówią otwarcie, że wszystko im jedno, czy będą z panami mordować bydło, czy z chłopami panów, ważne jest dla nich, żeby mordować. W obozie są byłe arystokratki, które porzuciły swoich mężów dla idei rewolucji. Henryk spotyka tu także generała Bianchettiego, słynnego dowódcę rewolucyjnego, który przechwala się, że może dać radę tysiącu tysiącom królów. Jednak nie chce zdradzać swojego planu, bo uważa, że pozostali rewolucjoniści są mu równi tylko w wolności, ale nie dorównują jego geniuszowi. Henryk zwraca na to uwagę i radzi przechrzcie, aby go zabili, bo z takich poglądów rodzi się każda arystokracja. Wędrując, mijają złapanego przez rewolucjonistów arystokratę, który błaga o litość. Hrabia Henryk mówi do przechrzty, że pogardza nim, ale i nienawidzi zbuntowanych poddanych. Podkreśla w ten sposób, że żadna ze stron nie jest moralnie usprawiedliwiona. W innej części obozu odbywają się obrzędy nowej wiary, którym przewodniczy Leonard, podający się za proroka. Głosi nadejście wolności, równości i braterstwa dla wszystkich. Zapowiada upadek dotychczasowego porządku świata, starych struktur i religii. Budzi podziw wśród tłumu, a każda kobieta chce zostać jego kochanką. Henryk zauważa, że również Leonard ma szansę stać się przywódcą nowej uprzywilejowanej warstwy społecznej. W obozie rewolucjonistów są także filozofowie, kapłani i artyści. Hrabia i przechrzta mijają kościół zburzony przez rewolucjonistów i zniszczony cmentarz. Henryk słyszy Chór Duchów z Lasu, który opłakuje ofiarę Chrystusa. Hrabia obiecuje wierność wierze chrześcijańskiej i walkę z jej przeciwnikami, których chce wieszać na tysiącach krzyży. Prosi Boga o moc i siłę, a orła o spełnienie obietnicy potęgi. Kiedy docierają do Wąwozu świętego Ignacego, Mąż puszcza przechrztę wolno.

Pankracy udaje się na spotkanie z Henrykiem. Tymczasem hrabia rozmyśla o walce w obronie arystokracji i wiary chrześcijańskiej. Wzywa na pomoc zmarłych przodków, prosi o natchnienie. O północy wita Pankracego w swoim domu i częstuje winem. Gość zwraca się do niego, używając hrabiowskiego tytułu, choć przyznaje, że słowa te przechodzą mu przez gardło z trudem. Zauważa atrybuty stanu szlacheckiego – portrety, godło, herby i wyśmiewa je jako symbole klasy społecznej, która jest już martwa. Z kolei Henryk zarzuca mu brak nowych idei – śmieje się z ateizmu rewolucjonistów, bo nie został on przez nich wymyślony. Pankracy proponuje Henrykowi, aby ten zrezygnował z walki z ludem, obiecując mu ocalenie. Hrabia jest urażony tą propozycją. Jego szlachecki honor nie pozwala mu na przystąpienie do obozu przeciwników. Zarzuca Pankracemu, że wspina się na wyżyny władzy po karkach motłochu, osób niezdolnych do realizowania idei, o które walczą. Przyznaje, że widział ich nocne harce. Wypomina przywódcy rewolucji także to, że nie było go ze swoimi ludźmi, co jest widocznym znakiem, że on sam nimi gardzi. Pankracy wierzy, że lud, jeśli tylko zaspokoi swoje podstawowe potrzeby, dojrzeje do tego, by stworzyć społeczeństwo oparte na równości, bez warstw uprzywilejowanych. Henryk nie widzi na to szans. Pankracy próbuje przemówić do niego jako do poety, który swym natchnieniem przejrzał wyroki losu. Mąż nazywa go młodszym bratem szatana i ostatecznie odmawia przystąpienia do rewolucjonistów. Pankracy wyśmiewa wówczas ród Henryka, zarzucając arystokracji głupotę, próżność, niską moralność, brak wierności małżeńskiej i fałszerstwa. Mąż przypomina mu wtedy o tym, co arystokracja zrobiła dla ludu – otoczyła go opieką, wybudowała szpitale i dała schronienie w czasie wojny. Obaj twardo stoją przy swoich racjach i nie znajdują porozumienia. Wychodząc, Pankracy porównuje Henryka do siebie – mówi, że obaj są orłami, ale gniazdo hrabiego zostało roztrzaskane piorunem. Przeklina jego dom.

Część Czwarta
We wprowadzeniu został opisany zamek świętej Trójcy, który stał się twierdzą obronną obozu arystokratów. Powoli wydobywa się z gęstej mgły, w oddali widać zmierzający w jego kierunku tłum rewolucjonistów.

W katedrze na zamku świętej Trójcy Arcybiskup mianuje Henryka wodzem arystokratów. Jednak nie wszyscy hrabiowie są zgodni co do tego wyboru. Jeden z nich zgłasza sprzeciw, ale zostaje zakrzyczany przez zwolenników Henryka. Arcybiskup błogosławi dowódcę i prosi Boga, aby dodał mu sił. Wszyscy zgromadzeni składają przysięgę, że będą mężnie walczyć i dochowają wierności swojej klasie społecznej. Henryk obiecuje im sławę.

Tuż po przysiędze w dziedzińcach zamkowych hrabiowie, baronowie i książęta proszą Henryka, aby jako dowódca rozpoczął układy z rewolucjonistami. Tłumaczą mu, że nie zdołają się obronić przed zbuntowanym ludem. Hrabia Henryk odrzuca ich prośby i grozi, że ukaże śmiercią każdego, kto wspomni o poddaniu się. Za nim słowa te powtarzają Baron, Książę i Hrabia, którzy przed chwilą namawiali go do układów z wrogami. Świadczy to o dwulicowości arystokracji.

Od służącego Jakuba Henryk dowiaduje się, że Orcio, siedząc przy drzwiach starego więzienia, śpiewa proroctwa. Hrabia czuje się lepszy i ważniejszy niż jego współbracia, których jest dowódcą. Ogarnia go pycha. Kieruje przeciwko wrogom całą nienawiść. Cieszy się również, że zginie taką śmiercią, o jakiej zawsze marzył, czyli nagłą. Po stoczonej bitwie Henryk widzi się z synem. Ten go prosi, aby udał się z nim do lochów zamkowych, bo chce mu pokazać sąd, odbywający się tam każdej nocy. Na miejscu hrabia nie widzi nic oprócz narzędzi tortur, ale Orcio widzi i słyszy oczami duszy sąd nad arystokracją – na tortury i śmierć zostaje także skazana postać przypominająca jego ojca. Chłopiec wyznaje, że jego zmarła matka poprosiła go, aby pokazał ojcu, co go czeka. Hrabia słyszy głosy duchów, które za największe przewinienie arystokracji uważają to, że nie potrafili oni nic kochać i czcić poza sobą. Orcio omdlewa, ojciec bierze go na ręce i ucieka z lochów. Towarzyszą mu złowieszcze głosy duchów.

Arystokraci, z uwagi na kończące się zapasy jedzenia i broni, proszą Henryka, aby poddał zamek. Z poselstwem od Pankracego przybywa Ojciec Chrzestny. Informuje zebranych, że dowódca rewolucjonistów zgodził się zachować ich przy życiu, jeśli zaakceptują zmiany. Dumny Henryk nie chce się poddać. Arystokraci pragnący się ratować, wypowiadają mu posłuszeństwo. Kiedy hrabia wypomina im, że postępują wbrew złożonej w kościele przysiędze, chcą go wydać w ręce rewolucjonistów. Henryk poleca Jakubowi, aby przyprowadził żołnierzy. Rozkazuje dać im resztę jedzenia i z powrotem wysłać do bitwy. Żołnierze popierają dowódcę, a arystokracja go przeklina za niezłomną wolę walki. Natomiast on zarzuca im podłość. Po kolejnym ataku w okopach świętej Trójcy zaczyna brakować amunicji. Hrabia prosi Jakuba, by przyprowadził jego syna. Orcio wyznaje ojcu, że rozmawiał z matką, która obiecała mu, że jeszcze dzisiejszego dnia się spotkają. Henryk przeprasza syna, że sprowadził go na ten świat i żegna się z chłopcem. Orcio nie chce się z nim rozstawać, jednak Henryk czuje, że jego przeznaczenie jest inne niż syna. Orcio ginie od wystrzałów. Ciężko ranny Jakub przeklina Hrabiego za niezłomność walki i swoje męki. Henryk, pozbawiony broni, widząc nadchodzącego wroga, wspina się na skałę i przeklinając poezję, którą uważa za źródło swoich nieszczęść, rzuca się w przepaść.

Po decydującej bitwie Pankracy i jego ludzie obejmują zamek świętej Trójcy. Dowódca rewolucjonistów kolejno skazuje na śmierć hrabiów i baronów. Za skazanymi wstawia się Ojciec Chrzestny, który w czasie bitwy pełni rolę posła, ale Pankracy nie zważa na jego prośby, bo zdobył zamek swoją siłą. Ojciec Chrzestny zostaje skazany na śmierć. Pankracy szuka wśród arystokratów hrabiego Henryka, chce mu darować życie. Jeden z żołnierzy przynosi mu szablę pozostałą po hrabim, który rzucił się w przepaść. Pankracy rozpoznaje broń Henryka i przyznaje, że on jako jedyny dotrzymał słowa i walczył do końca, nie oddał się w ręce wrogów. Zmęczony bitwą, każe zburzyć twierdzę i wraz z Leonardem udaje się na szczyt baszty. Opowiada młodemu rewolucjoniście, że aby przewrót miał sens, trzeba wszystko odbudować. Nagle, pod wpływem natchnienia ma wizję – na tle nieba ukazuje mu się Chrystus w koronie cierniowej, wsparty na krzyżu. Jego blask zabija wodza rewolucji. Pankracy umiera, krzycząc: „Galilejczyku, zwyciężyłeś!”. Na tym kończy się utwór.

Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński: opracowanie

„Nie-Boska komedia” to prawdziwa kopalnia motywów literackich, które możesz wykorzystać w pracach pisemnych oraz podczas odpowiedzi ustnej. Przydadzą ci się one również na maturze z języka polskiego, więc warto o nich pamiętać. Motywy wykorzystane w „Nie-Boskiej komedii” to:

  • • motyw poety-wieszcza,
  • • niewidomego poety-proroka,
  • • natchnienia poetyckiego,
  • • proroctw,
  • • Boga,
  • • Szatana,
  • • rajskiego ogrodu Edenu,
  • • małżeństwa,
  • • zdrady,
  • • miłości romantycznej,
  • • choroby psychicznej,
  • • obłąkania,
  • • walki klas społecznych,
  • • rewolucji,
  • • sławy,
  • • samobójczej śmierci,
  • • klątwy.

Cechą charakterystyczną utworów romantycznych jest bogata symbolika, która nie tylko urozmaica treść utworu, lecz także ją wzbogaca o sens przenośny. Symbole, które można odnaleźć w „Nie-Boskiej komedii,” to:

  • • Dziewica – symbol miłości romantycznej.
  • • Eden – rajski ogród; w utworze określony został jako spróchniały obraz, czyli coś, co nie może dać szczęścia człowiekowi, ale może go skusić.
  • • Orzeł – symbol sławy.

I na koniec kilka słów dla ambitnych

Hrabia Henryk nie zaznał szczęścia, ponieważ nie był gotowy na przyjęcie postawy pokory i miłości bliźniego, którą polecił mu Anioł Stróż.

Rewolucja opisana w „Nie-Boskiej komedii” przypomina rewolucję francuską z lat tysiąc siedemset osiemdziesiąt dziewięć - dziewięćdziesiąt dziewięć. Jej uczestnicy noszą czerwone czapki oraz głoszą hasła wolności, równości i braterstwa.

„Nie-Boska komedia” to dramat romantyczny, dlatego nie ma w nim tradycyjnego podziału na akty i sceny.

Tytuł utworu inspirowany jest „Boską komedią” Dantego, pisarza średniowiecznego, opisującego w swoim dziele wędrówkę głównego bohatera po zaświatach.

Najnowsze