Spis treści
Prezydent USA o planach dla wyspy. Mówi o poszukiwaniach ropy naftowej
Prezydent USA Donald Trump zamieścił na platformie Truth Social (w środę rano czasu polskiego) wpis informujący, że Amerykanie ruszają z gigantyczną operacją na Grenlandii. W swojej publikacji określił ją jako „naszą nową i piękną Grenlandię”. Taka narracja znów podsyciła debaty dotyczące tego, jaki status prawny ma to terytorium.
Lider Stanów Zjednoczonych z ogromnym entuzjazmem opisywał kolosalny potencjał zasobów wyspy. Zapowiedział również start wielkich, zakrojonych na ogromną skalę prac poszukiwawczych – chodzi przede wszystkim o ropę naftową, gaz i pozostałe minerały. Aby uzasadnić swój optymizm, powołał się na stanowiska ekspertów.
Są eksperci, którzy twierdzą, że ilość łatwo dostępnej ropy jest tam znacznie większa niż niemal na jakimkolwiek lądzie, gdziekolwiek na świecie – napisał amerykański przywódca.
Z tych zapowiedzi jasno wynika, że Waszyngton planuje uczynić z arktycznych złóż jeden z głównych celów polityki gospodarczej. Choć dokładne terminy nie zostały jeszcze upublicznione, operacje poszukiwawcze mają rozpocząć się już niebawem.
Nie tylko biznes. Donald Trump wskazuje na znaczenie militarne
Choć deklaracja dotycząca poszukiwań sprawia wrażenie wyłącznie gospodarczego przedsięwzięcia, w tle kryje się znacznie szerszy plan. Dla przywódcy USA Grenlandia stanowi punkt o ogromnym, strategicznym znaczeniu, absolutnie kluczowym w kontekście obronności Stanów Zjednoczonych oraz Europy.
Prezydent wyraził się jasno, zaznaczając, że pod kątem militarnym ta wyspa nie ma sobie równych. Według jego wizji, ma pełnić rolę pierwszej, najpotężniejszej tarczy chroniącej przed potencjalnymi atakami przeprowadzanymi z powietrza.
Każdy przyszły atak na Stany Zjednoczone będzie musiał przejść przez Grenlandię, gdzie nasza obrona będzie rutynowo zestrzeliwać drony, pociski czy wszelkie inne formy broni, jakich jeszcze nawet nie wymyślono. Daje nam to czas, (odpowiednią) lokalizację i możliwości obserwacji jak nigdzie indziej na świecie! – ocenił Donald Trump.
To dowodzi, że oprócz wyczekiwanej ropy naftowej, Grenlandia przyciąga amerykańską administrację również ze względów taktycznych. Geograficzne usytuowanie ułatwia stałe patrolowanie przestrzeni powietrznej oraz błyskawiczne reakcje w przypadku, gdyby jakiekolwiek zagrożenie zbliżało się w kierunku lądu.
Umowa zawarta w 2025 roku. Jakie są ustalenia?
Najnowsze wystąpienie prezydenta nie jest niespodzianką – to kontynuacja działań zainicjowanych umową bezpieczeństwa podpisaną we wrześniu 2025 roku w Nowym Jorku przez USA, Danię oraz samą Grenlandię. Głównym zadaniem tego dokumentu – sygnowanego przez Donalda Trumpa, Mette Frederiksen (premier Danii) oraz Jensa-Frederika Nielsena (szefa grenlandzkiego rządu) – było ostudzenie emocji po wcześniejszych groźbach ze strony Waszyngtonu, który sugerował, że przejmie nadzór nad wyspą.
Dzięki temu porozumieniu Amerykanie otrzymali zielone światło dla poszerzenia swoich stref wpływów. Dla administracji Trumpa wyspa urosła do rangi bazy w zupełnie nowym, globalnym planie, w którym gospodarka przeplata się z obronnością.
Najważniejsze założenia podpisanego dokumentu:
- Zwiększenie liczebności wojsk amerykańskich: Zakłada się konstrukcję kolejnych amerykańskich baz (w tym w Narsarsuaq oraz Mestersvig).
- Stworzenie systemu antyrakietowego: Na terenie wyspy mają zostać rozlokowane moduły nowoczesnego kompleksu obronnego Golden Dome (Złota Kopuła).
- Zamknięte drzwi dla krajów spoza NATO: Umowa kategorycznie zakazuje podmiotom spoza Sojuszu inwestowania w kluczowe gałęzie grenlandzkiej gospodarki, z naciskiem na surowce i infrastrukturę o charakterze krytycznym.
- Potwierdzenie praw suwerennych: Z dokumentu wynika również, że Grenlandia nie traci swojego duńskiego zwierzchnictwa, a jej obywatele zachowują pełne prawo do decydowania o sobie. Przepisy mają zachować ważność również w sytuacji ewentualnego usamodzielnienia się wyspy.
Najnowsze wypowiedzi Trumpa o "naszej Grenlandii" stanowią spójny ciąg logiczny z podjętymi kilka lat temu decyzjami. Po zabezpieczeniu kwestii militarnych i interesów własnego państwa, USA przystępują teraz do finalizacji jednego z kluczowych postulatów – poszukiwań i eksploatacji złóż, które ukrywa przed światem ten obszar Arktyki.