Strajk kobiet na Rynku Głównym w Krakowie. Protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego

2020-10-24 11:29 Paweł Chudzio
Protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w Krakowie
Autor: Paweł Chudzio

Kilka tysięcy osób wzięło udział w piątek wieczorem w Krakowie w proteście przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o uznanie niezgodności z Konstytucją aborcji z powodu trwałego upośledzenia płodu.

Uczestnicy zebrali się na Rynku Głównym, a potem przeszli przed krakowską siedzibę PiS przy ulicy Retoryka. Otwarcie mówili, że to wyrok na zlecenie polityczne, sam Trybunał nazywali atrapą i pseudotrybunałem.

To był wyrok zrobiony przez przyjaciółkę prezesa Kaczyńskiego. Ma zadowolić niewielką część wyborców PiS, a skierowany jest przeciwko wszystkim kobietom - uważa Ewelina Pytel z Komitetu Obrony Demokracji.

Na protest przyszły zarówno osoby, które uważają, że wypracowany w 1993 roku tzw. kompromis aborcyjny powinien być zachowany, jak i ci, którzy domagają się pełnego prawa do aborcji na życzenie.

Strajk kobiet w Krakowie

Fanatycy grzebią w macicach kobiet i nie zgadzam się z tym co wyprawiają w tym państwie. Chcę żeby Polki miały taki sam dostęp do aborcji jak inne kobiety w Europie - mówiła jedna z uczestniczek protestu.

Uczestnicy protestu mieli założone maseczki, ale mimo apeli, zachowanie dystansu w takim tłumie praktycznie było niemożliwe.

To, że my tutaj jesteśmy to nie znaczy, że aborcja to jest super rzecz. Nikomu nie życzę by musiał przez coś takiego przechodzić, ale jeśli wszyscy wspólnie mamy cel by tych aborcji było mniej, to jej absolutny zakaz nie jest drogą do osiągnięcia tego celu - uważa inna uczestniczka.

Protest miał bardzo emocjonalny charkter. Pojawiały się wulgarne okrzyki wobec polityków PiS i prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, działaczy pro-life - głównie Kai Godek i kościoła - abp. Marka Jędraszewskiego. Były hasła: "Wyp....ć", Je...ć PiS", "To jest wojna", "Mamy dość", "Zamknij mordę Kaja Godek". Hasła były tak ostre, bo jak twierdzą organizatorki inaczej nie da się wywalczyć swoich praw, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego de facto oznacza wypowiedzenie kobietom wojny.

Przez pięć lat protestowałyśmy grzecznie, skończyło się. Nie mamy już wyjścia, próbowałyśmy grzecznie, już nie mamy innego wyjścia - uważa Katarzyna ze Strajku Kobiet.

Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że dopuszczalność aborcji w przypadku ciężkiego upośledzenia lub choroby płodu jest niezgodne z Konstytucją. Zgodnie z decyzją Trybunału przerywanie ciąży pozostanie możliwe w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki i wtedy gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, np. gwałtu.

Protest zabezpieczali policjanci. Na początku z policyjnych głośników podawano informacje o nielegalnym zgromadzeniu i apele o rozejście się. Do napiętej sytuacji doszło na skrzyżowaniu ulic Retoryka i Zwierzynieckiej. Przybyły tam dodatkowe siły policji. Po negocjacjach uczestnicy marszu nie poszli przez Aleje Trzech Wieszczów i most Dębnicki tylko zawrócili na Rynek. Zdaniem policji protest przebiegał spokojnie, nie doszło do zatrzymań i nie było mandatów. Były jednak naruszane przepisy sanitarne. W sumie podczas protestu policja wylegitymowała około pięćdziesięciu osób, nie wykluczone, że będą wobec nich wyciągane konsekwencje.

Manifestacje przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego odbyły się w kilkudziesięciu miastach w kraju. W Małopolsce oprócz Krakowa też w Tarnowie i Nowym Sączu.