ludzie z pasją

Na dnie Młynówki przeleżał pewnie z 200 lat. Bydgoszczanin wyłowił go wielkim magnesem [ZDJĘCIA]

2024-04-12 15:05

- Zwykle znajduję po prostu śmieci, jak obudowy od maszyn ze starej papierni, żelazko, śruby pod mostem kolejowym, stary miejski śmietnik. Te po prostu wywożę na skup złomu. Ale trafiają się bardziej intrygujące znaleziska: do jednego musiałem wezwać policję, drugie trafiło do muzeum - mówi Mateusz Kita, bydgoszczanin, twórca kanału Magnesowy poszukiwacz eco.

Znalezisko z dna Młynówki trafiło do bydgoskiego muzeum

Bydgoszczanin Mateusz, Kita na połowy nie zabiera wędki ani spławika. Wystarczy mu długi sznurek, na którego końcu przywiązany jest magnes neodymowy o wielkiej mocy. Naoglądał się filmów kręconych przez youtuberów podczas podobnych akcji w różnych częściach Polski i postanowił sprawdzić, co skrywają wody bydgoskich rzek. Teraz sam pokazuje na kanale w mediach społecznościowych, co znajduje.

Bydgoszczanin łowi śmieci. Raz przyjechali policjanci

- Zwykle po prostu śmieci, jak obudowy maszyn ze starej papierni, żelazko, śruby pod mostem kolejowym, stary miejski śmietnik. Te po prostu wywożę na skup złomu. Ale trafiają się bardziej intrygujące znaleziska: do jednego musiałem wezwać policje, drugie trafiło do muzeum - mówi Mateusz Kita, bydgoszczanin, twórca kanału Magnesowy poszukiwacz eco.

Swoją gablotę z Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy ma już sztylet wyłowiony przez pana Mateusza z dna Młynówki, tuż przy Magicznych Schodkach i kładce obwieszonej kłódkami zakochanych.

- Był bardzo zabrudzony, skorodowany, trudno było rozpoznać, z jakich czasów pochodzi - opowiada pan Mateusz. - Ale już na pierwszy rzut oka rozpoznałem w wyłowionym przedmiocie sztylet. Zaniosłem go więc do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Po analizie okazało się, że pochodzi z XVIII wieku, a po oczyszczeniu i opisaniu trafił do zbiorów muzeum na Wyspie Młyńskiej - dodaje.

A co z policją?

- Musiałem ją wezwać, kiedy wybrałem się na przeczesywanie stawu po starej papierni w Bydgoszczy - mówi pan Mateusz. - Przeczuwałem, że znajdę tam pozostałości, które mogły powpadać do wody podczas rozbiórki przemysłowych budynków. I nie pomyliłem się, sporo tego było. Ale w pewnym momencie wyłowiłem coś, co żadnej części maszyny nie przypominało, prędzej granat. Przyjechali saperzy i go zabezpieczyli. Okazało się, że to pozostałość z czasów II wojny światowej. Trafiają się też naboje, m.in. AK 47 - dodaje.

Znalezione na dnie rzek metalowe śmieci sprzedał i kupił prezenty dla dzieci

Bydgoszczanin podczas jednego połowu spędza nad rzeką 2-3 godziny, czasem jest sam, czasem z przyjaciółmi, których zaraził pasją. Żeby wydobywać metalowe śmieci z rzek nie potrzeba specjalnych pozwoleń (chyba że dany zbiornik jest własnością prywatną, wtedy trzeba uzyskać zgodę). Takie połowy nie są tak ściśle uregulowane prawnie, jak np. chodzenie z wykrywaczem metali.

Śmieci, jakie znajduje, sprzedaje na złom, a wszystkie pieniądze odkłada na rozwój pasji, by móc kupić nowy magnes czy udoskonalać materiały filmowe, jakie wrzuca do sieci.

- Nie wszystkie - zaznacza pan Mateusz. - Późną jesienią zorganizowaliśmy z przyjaciółmi akcję, by zebrać jak najwięcej metalowych odpadów, a wszystkie pieniądze zdobyte w ten sposób przekazaliśmy na upominki mikołajkowe dla maluchów z domu dziecka - dodaje.

Bydgoszczanin nie przeszukał jeszcze wszystkich rzek w mieście. Zajmuje się ich oczyszczaniem od roku.

Bydgoszczanin szykuje się do akcji Czysta Odra

- Wybieram miejsca, gdzie zwykle jest wiele osób, np. Brda w okolicy mostu Bernardyńskiego, ale sporo można znaleźć nad rzekami pod mostami, są tam często pozostałości po remontach. Wybrałem się też do Kruszyna Krajeńskiego w okolice mostu kolejowego i planuję wyjazd do Szczecina, na akcje Czysta Odra - dodaje.

Filmy z wypraw poszukiwawczych Mateusza Kity można oglądać w mediach społecznościowych.

Śmigus-dyngus w wykonaniu bydgoskich morsów! Zabawa była przednia