Czy można umrzeć z przepracowania? Sprawdź, czy nie chorujesz na Karoshi

2022-08-09 10:58
śmierc
Autor: pixabay

Zgon z powodu przepracowania – wydaje się to abstrakcyjne, a jednak możliwe! Karoshi – czyli z japońskiego „śmierć z przepracowania” to niezwykle niebezpieczna choroba. Choć możemy sobie z tego nie zdawać sprawy – wielu z nas może być pracoholikami. Jeśli jeszcze nie wykorzystałeś swojego urlopu – czas najwyższy. Najpierw sprawdź jednak, czy nie masz objawów choroby Karoshi.

Śmierć na skutek zawału lub udaru mózgu – tak kończy się Karoshi, czyli choroba pracoholików. Zjawisko to jako pierwsze zauważone zostało w Japonii. Z czasem okazało się jednak, że objawy Karoshi mają również obywatele USA, czy krajów europejskich, w tym Polacy.

Pierwszy udokumentowany przypadek Karoshi odnotowano w 1969 roku w Japonii. Wówczas pracownik jednej z popularnych na terenie całego kraju gazet (z działu wysyłkowego) z nieznanych przyczyn dostał udaru. Wkrótce potem zmarł. Powód śmierci – „przepracowanie” udowodniono dopiero po 5 latach dociekań. Rodzina zmarłego otrzymała natomiast wysokie odszkodowanie.

Energywave w Bydgoszczy

Czy można było temu zapobiec? Oczywiście! Problem jednak w tym, że osoby chorujące na Karoshi nie dają tego po sobie poznać, a najczęściej nawet nie wiedzą, że zmagają się z danym zjawiskiem. Czują się świetnie, mają plany, podejmują różne wyzwania, i mimo że pracują non stop, nie dają po sobie poznać, że są wycieńczone z powodu przepracowania.

Papierosy, alkohol, słodycze, czy zakupy – psycholodzy wyraźnie zaznaczają, od pracy również można się uzależnić! Ze statystyk Eurofound wynika, że Polacy to naród, który w porównaniu do innych, notorycznie spędza weekendy w pracy.

Według opinii lekarzy chorobą Karoshi najbardziej zagrożeni są Polacy w wieku pomiędzy 30 a 40 rokiem życia pracujący na kierowniczych stanowiskach, a także średniego szczebla pracownicy wielkich korporacji. Jak rozpoznać objawy tego zjawiska?

Najczęstszymi objawami choroby pracoholików jest przewlekłe odczuwanie fizycznego zmęczenia. Po powrocie z pracy człowiek nie ma siły na wypełnianie obowiązków domowych. Nie potrafi jednak zrezygnować z pracy i cały czas nakręca koło. Nie potrafi uwolnić swoich myśli od tematu pracy.

Dzieje się to również w nocy, przez co dochodzi do problemów ze snem. Ciągłe myślenie o obowiązkach pracowniczych zakłóca jego jakość i sprawia, że następnego dnia będziemy zmęczeni jeszcze bardziej. W organizmie obniża się natomiast poziom magnezu.

W tym momencie osoba cierpiąca na pracoholizm bardzo często korzysta z dopingu w postaci kawy, która cyklicznie pomaga zwalczać zmęczenie. Człowiek czuje się, jakby odzyskał siły i pojawia się u niego dalsza mobilizacja do realizowania zawodowych obowiązków.

Ostatnimi, niebezpiecznymi skutkami, które bezpośrednio prowadzą do Karoshi są gry psychologiczne, które prowadzimy we własnej głowie. To przede wszystkim wmawianie sobie, że jeśli spowolnimy – utracimy pracę. To także odczuwanie ciągłego poczucia niesprawiedliwości, wmawianie sobie, że im bardziej zaangażujemy się w obowiązki, tym bardziej będziemy odczuwali szczęście. Kiedy jednak nie pracujemy – czujemy, że marnujemy czas. Uczucie gniewu i frustracji rekompensujemy sobie natomiast nowymi celami, planami i wyzwaniami.

Lekarze ostrzegają – Karoshi prowadzi do śmierci. Jeśli odczuwamy zatem objawy pracoholizmu, koniecznie musimy sobie zrobić przerwę i udać się do specjalisty.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE