Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawie śmierci Igora Stachowiaka: policjanci muszą zostać ukarani

2021-02-23 9:38 A.F PAP
RPO wniósł kasację ws. śmierci Igora Stachowiaka
Autor: pixabay.com

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar uznał, że policjanci, którzy byli na komisariacie i przesłuchiwali Igora Stachowiaka, są winni jego śmierci. Domaga się ponownego rozpoznania sprawy. Ostateczny wyrok wyda Sąd Najwyższy.

Przypomnijmy, że śmierć Igora Stachowiaka miała miejsce na komisariacie we Wrocławiu podczas jego przesłuchania w maju 2016 r. Wobec mężczyzny policjanci dwukrotnie użyli paralizatora. Zdarzenie uwieczniły kamery. Sprawa ta stała się bardzo głośna w całym kraju, a opinia publiczna wyraziła swój stanowczy sprzeciw wobec tolerowania tortur.

Po zdarzeniu, pod komisariatem przez kilka dni trwały protesty mieszkańców. Sugerowali, że to policjanci doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Za zamieszki i naruszenie nietykalności policjantów oskarżono i skazano kilkadziesiąt osób.

Wyrok dla funkcjonariuszy: nie zabili Stachowiaka

W 2019 r. zapadły wyroki w sprawach policjantów, którzy byli na komisariacie. Sądy pierwszej i drugiej instancji uznały, że bezpośrednią przyczyną zgonu Igora Stachowiaka była „niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii" wywołana przez środki odurzające, które zdaniem sądu Igor Stachowiak zażył przed zatrzymaniem.

Działania policjantów, choć naganne, nie były w opinii sądu decydujące. Policjanci zostali prawomocnie skazani za przekroczenie uprawnień w zakresie realizacji zadań ustawowych Policji oraz znęcania się fizycznego i psychicznego nad pozbawionym wolności Igorem Stachowiakiem. Wymierzono im kary dwóch i pół lub dwóch lat więzienia.

Do sprawy wkracza Rzecznik Prawa Obywatelskich: Stachowiak nie umarł przez środki odurzające

Jak przekazało Biuro RPO w kasacji Rzecznik zwrócił uwagę, że sąd w sposób pobieżny "źle ustalił przyczyny tragedii". "Oparł się na jednej ekspertyzie, która mówiła o "niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu arytmii", nie zadając sobie pytania, czy to dobre wyjaśnienie w przypadku człowieka rażonego prądem" - dodał.

"Sąd nie wziął przy tym pod uwagę innych opinii naukowców a także zeznań świadków, które wykluczały, by Igor Stachowiak był w czasie zatrzymania w stanie wyjątkowego pobudzenia. Także na podstawie ilości stwierdzonych u niego substancji nie można wnioskować, czy był on pod wpływem środków odurzających czy też nie" - zaznaczył Rzecznik.

Według kasacji sąd II instancji "wybiórczo ocenił wypowiedzi biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dotyczące stosowania środków przymusu bezpośredniego jako czynnika, który mógł mieć wpływ na wystąpienie i przebieg wysoce niepokojących objawów występujących wówczas u Igora Stachowiaka". "Tym samym sąd pominął niejasności i wewnętrzne sprzeczności tej opinii" - uważa RPO.

Ponadto - jak uzasadnia RPO - sąd okręgowy zaakceptował "uchybienie sądu I instancji, polegające na bezzasadnym oddaleniu wniosku dowodowego pełnomocnika o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z uzupełniającego przesłuchania profesora-kardiologa oraz oddaleniu wniosku pełnomocnika o powołanie nowego zespołu biegłych, w skład którego weszliby również lekarz kardiolog zajmujący się zaburzeniami rytmu serca i urządzeniami wszczepialnymi, a także lekarz psychiatra".

Dlatego RPO wniósł w kasacji skierowanej do SN o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w II instancji. Jak ocenił ponowne zbadanie kwestii ewentualnego związku pomiędzy zachowaniem funkcjonariuszy, a śmiercią pokrzywdzonego niewątpliwie miałoby wpływ na zakres odpowiedzialności karnej oskarżonych.

ESKA XD #015