Ksiądz z Trzebnicy pomagał chorym na koronawirusa w Domu Pomocy Społecznej

2020-05-27 17:13 Sebastian Stelmach
Ks. Maciej Szeszko podczas posługi w DPS w Lublińcu
Autor: Ks. Maciej Szeszko Ks. Maciej Szeszko podczas posługi w DPS w Lublińcu

Nie może pracować z młodzieżą, bo panuje epidemia, dlatego postanowił pomóc chorym. Trzebnicki salwatorianin, ks. Maciej Szeszko, spędził dwa tygodnie jako wolontariusz w Domu Pomocy Społecznej dla osób psychicznie chorych. Domu, który bardzo mocno dotknęła panująca epidemia.

Ks. Maciej Szeszko, na co dzień posługujący w trzebnickiej bazylice, odpowiedział na apel przełożonych zakonnych, którzy poszukiwali chętnych do wolontariatu w związku z epidemią koronawirusa. Kapłan zdecydował się pomóc i tak trafił do Domu Pomocy Społecznej w Lublińcu, który był jednym ze śląskich ognisk epidemii.

- W oddziale, na którym zostałem skierowany, była najbardziej dramatyczna sytuacja. Spośród 34 osób, ponad połowa miała wynik pozytywny. A do tego personel, który pracował tam na co dzień został skierowany na kwarantannę, więc nie było komu pracować tak naprawdę - wspomina ks. Maciej Szeszko.

Trwa ewakuacja DPS-u w Kaliszu. Wojsko Obrony Terytorialnej przewozi najciężej chorych do Poznania

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

 

Jak pokazała rzeczywistość, wsparcie wolontariuszy było bardzo ważne dla zachowania codziennej działalności przez ten DPS.

- Robiliśmy wszystkie te obowiązki, które należą do personelu. Wydawaliśmy posiłki dla pensjonariuszy, zajmowaliśmy się porządkami, dezynfekcją obiektu. Musieliśmy także zadbać o kwestie higieny podopiecznych DPS-u - dodaje trzebnicki kapłan.

Ksiądz Szeszko wrócił już do Trzebnicy, ale nie wyklucza że do DPS-u w Lublińcu powróci. Razem z młodzieżą, dla której taki wolontariat mógłby być prawdziwą szkołą życia.