Ratownicy medyczni - od bohatera do zera

2020-09-09 13:30 Paweł Czyżewski
wspr
Autor: Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie

Zaraz po wybuchu pandemii byli noszeni na rękach. Teraz stają się ofiarami agresji. Czy w pracy ratowników medycznych coś się zmieniło?

No to pytanie odpowiedziała Paulina Targaszewska z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

- Ta praca w czasie pandemii jest nieporównywalnie trudniejsza. Ratownicy stresują się, bo nie chcą być zakażeni, nie chcą narażać swoich rodzin. Muszą stosować wszystkie środki ochrony osobistej. Samo poruszanie się w w tym specjalnym kombinezonie, w masce, w przyłbicy nie jest ani wygodne, ani zbyt komfortowe. Niestety, o ratownikach medycznych już się w tym kontekście zapomniało. Już nikt ich nie chwali, nie ma już braw, nie ma podziękowań.

Niestety pacjenci przeszli ze skrajności w skrajność.

- Od początku tego roku nasi ratownicy medyczni, pielęgniarki i lekarze, a więc wszyscy członkowie zespołów ratowniczych, byli atakowani aż 45 razy. Mówimy tutaj tylko i wyłącznie o takich atakach, w których była na miejsce wzywana policja, czyli atakach naprawdę groźnych. Nie sposób natomiast zliczyć sytuacji, w których ratownicy sami - bez udziału innych służb - radzili sobie z agresywnymi pacjentami bądź świadkami - wylicza Targaszewska.

Przypomnijmy, że za napaść na ratownika medycznego grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.