Gliwice: Policjanci zakuli w kajdanki kobietę, która szła bez maseczki. Ale powód interwencji był inny [WIDEO]

2021-04-12 9:26
Gliwice: Policjanci zakuli w kajdanki kobietę, która szła bez maseczki. Ale powód interwencji był inny [WIDEO]
Autor: screen/Facebook Do zdarzenia doszło w sobotę, 10 kwietnia na ulicy Zwycięstwa

Policjanci Gliwic w samym centrum miasta zakuli kobietę w kajdanki i wsadzili do radiowozu. Interwencja działa się w biały dzień. Kobieta wyrywała się i krzyczała: "Ludzie, pomocy, co oni mi robią". Nagranie z całego zajścia trafiło do internetu. Jego autorzy sugerują, że policjanci zakuli kobietę w kajdanki, bo szła bez maseczki na twarzy. A jak było naprawdę?

Policjanci zakuli kobietę w kajdanki i wsadzili do radiowozu. Nie miała maseczki, ale powód interwencji był inny

Do sieci trafił pełen dramatyzmu film przedstawiający sytuację, do której doszło w sobotę, 10 kwietnia w samym centrum Gliwic. Na ulicy Zwycięstwa, w okolicach numeru 44, dwoje policjantów interweniuje wobec kobiety idącej chodnikiem. Dochodzi do słownej utarczki, a potem do przepychanki. W pewnym momencie policjant zakłada kobiecie kajdanki na ręce i zaczyna prowadzić ją do radiowozu. Wtedy kobieta zaczyna głośno krzyczeć:

"Ludzie, ludzie. Co oni mi robią? Puśćcie mnie, pomocy".

Chwilę później na miejsce przyjeżdża drugi patrol policji, który pomaga w całej interwencji. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez jednego z przechodniów. Film trafił do internetu.

Ostrzegamy, że na nagraniu pada wiele wulgaryzmów, słów niecenzuralnych, powszechnie uważanych za obraźliwe. Oglądasz na własną odpowiedzialność.

Film z interwencji w Gliwicach można zobaczyć TUTAJ

Policjanci w Gliwicach zakuli w kajdanki kobietę, która nie miała maseczki

Autorzy nagrania z interwencji sugerują, że policjanci przesadzili z użyciem siły. Padają wulgarne słowa:

"Co za poj... ludzie, żeby zawijać za brak maseczki?" - zastanawia się autor nagrania. Jak całe zajście wyjaśnia gliwicka policja?

- Interwencja rzeczywiście była spowodowana tym, że kobieta na ulicy nie miała zakrytego nosa i ust - potwierdza w rozmowie z nami podinspektor Marek Słomski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. Dodaje jednak, że ostra reakcje mundurowych nie była związana z tym, że kobieta nie miała maseczki. Chodziło o to, że nie chciała podać swoich danych i próbowała uciec policjantom.

Nie wolno się tak zachowywać. Większość obywatel wie, że policja ma prawo legitymować osoby, wobec których istnieje podejrzenie łamania przepisów prawa. Kiedy ktoś ostentacyjne łamie prawo, a potem odmawia podania swoich danych, używa agresji fizycznej i słownej wobec funkcjonariuszy, to policjanci mają prawo taką osobę przewieźć na komendę celem sprawdzenia jej danych - czy nie jest to np. osoba poszukiwana - wyjaśnia nam podinspektor Słomski.

Jaki był finał tej sprawy? Zatrzymana kobieta na komendzie podała swoje dane i została wypuszczona. Policjanci skierowali sprawę do sądu.

Brutalna interwencja policji w Głogowie. Mundurowi publikują nagranie
Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE