Siedleckie Legendy: kowal Jacek – opowieść o siłaczu [AUDIO]

2021-10-01 23:18
Siedleckie Legendy, cz. 2
Autor: fot. Natalia Zyśk

Był kowalem, znanym ze swojej ogromnej siły – Jacek, którego podobizna tradycyjnie zdobi szczyt siedleckiego ratusza (a obecnie przechodzi renowację), żył kiedyś naprawdę. Zaskarbił też sobie sympatię księżnej Aleksandry Ogińskiej. To jedna z najbardziej znanych legend o Siedlcach.

Gdy księżna Aleksandra Ogińska przejeżdżała przez wsie należące do tzw. Klucza Siedleckiego, czyli wsie, których również była właścicielką, przydarzyła jej się nieprzyjemna przygoda z karetą – odpadło od niej koło. Trzeba było je naprawić, wobec czego ludność ze wsi, w której się to zdarzyło, wezwała bardzo szybko na pomoc owego młodego kowala Jacka. Gdy przybył na miejsce, okazało się, że nie potrzebuje nikogo do pomocy. I mimo że kareta była wielka i ciężka, jedną ręką chwycił za jej oś, a drugą ręką chwycił za koło, które odpadło, i z powrotem je nasadził. Księżna mogła więc spokojnie wyruszyć w dalszą drogę – opowiada Natalia Zyśk, przewodniczka z siedleckiego oddziału PTTK.

Siła Jacka zrobiła ogromne wrażenie na księżnej. Według legendy, Aleksandra Ogińska sprowadziła później kowala do Siedlec, gdzie świadczył różne usługi na rzecz dworu. Prawdopodobnie to on odpowiadał za wykonywanie okuć do drzwi budowanego wtedy Ratusza. Niestety, jak głosi opowieść, w czasie trwania tych prac wdał się w bójkę ze swoim majstrem. Nie kontrolując całkowicie swojej siły, Jacek popchnął go wówczas tak niefortunnie, że mężczyzna uderzył się w głowę i zmarł na miejscu.

Oczywiście miasto zawrzało i zażądało ukarania Jacka, bo przecież zabił człowieka. Ale księżna, która darzyła go sympatią i wiedziała lub czuła, że w głębi serca jest on dobrym człowiekiem, nie chciała go ukarać tą najwyższą karą, czyli karą śmierci, a jedynie wygnała go z miasta. Tak ślad po kowalu Jacku zaginął, i nie wiemy o nim nic więcej. Natomiast sama księżna, być może z tęsknoty za Jackiem, albo też dla upamiętnienia tego wydarzenia i jakiejś formy ukarania kowala, kazała na jego podobieństwo stworzyć figurę i umieścić ją na szczycie Ratusza. A jako karę nakazała mu nosić na swoich barkach po wieki wieków ciężką kulę – mówi siedlecka Pani Przewodnik.

Ostatnio siedlecki Jacek dotknął ziemi po raz pierwszy od ponad 20 lat, Przechodzi obecnie renowację. Na szczyt zabytkowego Ratusza ma wrócić w listopadzie
Autor: Monika Półbratek Ostatnio siedlecki Jacek dotknął ziemi po raz pierwszy od ponad 20 lat, Przechodzi obecnie renowację. Na szczyt zabytkowego Ratusza ma wrócić w listopadzie

Ile prawdy jest w tej legendzie...? Możliwe, że całkiem sporo. Stary siedlecki Ratusz zaczęto budować ok. roku 1766. Aleksandra Ogińska stała się właścicielką miasta Siedlce dopiero w roku 1775. Na wygląd miasta mogła mieć jednak wpływ już wcześniej, w czasach, gdy powstawał Ratusz. Wtedy miasto należało do jej ojca, a wcześniej do dziadka. Od dziecka często tu zatem przyjeżdżała i spędzała tu sporo czasu. Wiadomo ze źródeł historycznych, że zmianę wyglądu siedleckiego parku miejskiego Aleksandria księżna rozpoczęła w latach 60. XVIII wieku, czyli w czasach, zanim została właścicielką Siedlec. Wydaje się zatem sensowne, że mogła mieć wpływ także na wygląd barokowo-klasycystycznego Ratusza. Jednocześnie prawdopodobne jest jednak także i to, że postać na szczycie budynku to po prostu symbol mitologicznego Atlasa, dźwigającego kulę ziemską. Więcej na ten temat usłyszycie w załączonym poniżej podcaście.

POSŁUCHAJ najbardziej znanej legendy o Siedlcach, o kowalu Jacku i o tym, jak to się stało, że jego podobizna znalazła się na szczycie Ratusza:
Figura Atlasa "Jacka" zdjęta ze szczytu zabytkowego Ratusza w Siedlcach