Śledztwo po tragicznej powodzi na obozie dla dzieci. Możliwe zarzuty po śmierci 27 osób
Ta tragedia w zeszłym roku wstrząsnęła Ameryką. Gwałtowna powódź zmiotła z powierzchni ziemi znajdujący się nad samą rzeką Guadalupe w Teksasie Camp Mystic, chrześcijański obóz dla dziewcząt. Zginęło 27 osób, głównie dziewczynki, ale i opiekunowie. Jak wynika z dokumentów sądowych, śledztwo może zakończyć się postawieniem zarzutów karnych osobom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo uczestniczek.
Przedstawiciel policji w Teksasie Brant Johnston napisał w oświadczeniu, że obóz miał niewystarczające plany na wypadek sytuacji kryzysowych. Według niego nie prowadzono też odpowiednich szkoleń ewakuacyjnych, a w części domków brakowało wystarczającej liczby dorosłych opiekunów.
"Młodzi uczestnicy obozu nie mogą w rozsądny sposób samodzielnie rozpoznać szybko rozwijającej się, zagrażającej życiu sytuacji"
Śledczy twierdzą również, że właściciele obozu nie zareagowali na nocne ostrzeżenia przed powodzią. Dzieci z domków położonych najniżej nie zostały przeniesione w bezpieczniejsze miejsca.
„Młodzi uczestnicy obozu nie mogą w rozsądny sposób samodzielnie rozpoznać szybko rozwijającej się, zagrażającej życiu sytuacji ani zorganizować i przeprowadzić ewakuacji bez wskazówek odpowiedniej liczby dorosłych opiekunów” – napisał Johnston.
W jego ocenie organizatorzy Camp Mystic „świadomie zlekceważyli poważne ryzyko śmierci uczestników znajdujących się pod ich opieką”.
W powodzi zginęło 27 dziewcząt i opiekunów. Śmierć poniósł także właściciel obozu Richard „Dick” Eastland, który próbował ratować dzieci. Rodziny ofiar pozwały Camp Mystic, ale jego władze odrzucają odpowiedzialność i twierdzą, że była to katastrofa naturalna, której nie dało się przewidzieć. Ośrodek nie został ponownie otwarty i złożył wniosek o reorganizację w ramach postępowania upadłościowego.