Szczecińscy śledczy oficjalnie zajęli się sprawą incydentów, do których doszło w połowie października przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. Postępowanie ruszyło po tym, jak odpowiednie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.
Jak przekazali przedstawiciele prokuratury, główny wątek dochodzenia skupia się na działaniach stacji TV Republika, gdzie apelowano o ujawnianie prywatnych danych policjantki. Takie informacje ostatecznie trafiły do przestrzeni publicznej bez zgody samej zainteresowanej, co bezpośrednio narażało na niebezpieczeństwo zarówno ją, jak i jej rodzinę.
Kolejny aspekt prowadzonych działań dotyczy obraźliwych materiałów emitowanych przez prawicową telewizję, w tym pasków grozy oraz relacji dziennikarskich. Zdaniem organów ścigania, treści te mogły stanowić publiczne znieważenie mundurowych wykonujących swoje obowiązki, a także uderzać bezpośrednio w samego szefa polskiego rządu.
Trzeci badany element sprawy to bezprawne groźby kierowane w stronę policjantów ochraniających październikowe zgromadzenie. Funkcjonariusze byli zastraszani wizją procesów karnych, co miało ich rzekomo skłonić do odstąpienia od wykonywania przewidzianych prawem interwencji.
Z oficjalnego komunikatu organów ścigania dowiadujemy się dokładnie, kto figuruje w sprawie jako poszkodowany.
Opisane czyny zostały popełnione na szkodę funkcjonariuszki Policji, innych nieustalonych funkcjonariuszy Policji oraz Prezesa Rady Ministrów.
Organy ścigania zapowiedziały już, że dokładnie przeanalizują wszelkie zgromadzone materiały i wypowiedzi, badając ich kontekst oraz formę. Pozwoli to ostatecznie ocenić, czy w świetle polskiego prawa doszło tam do złamania konkretnych przepisów.
Przypomnijmy, że budynek instytucji przy alei Jana Chrystiana Szucha w Warszawie regularnie staje się areną demonstracji organizowanych przez środowiska prawicowe. To właśnie podczas jednego z takich protestów, w piątek 16 października, doszło do fizycznego naruszenia nietykalności wspomnianej mundurowej.
Na wydarzenia sprzed gmachu błyskawicznie zareagowało najwyższe dowództwo. W połowie października komendant główny policji, generalny inspektor Marek Boroń, wystosował specjalny list do swoich podwładnych. Podkreślił w nim, że gigantyczny hejt wymierzony w stróżów prawa w internecie zmusił go do stanowczego zabrania głosu w obronie honoru formacji.
Tego samego dnia formalne zawiadomienie w szczecińskiej prokuraturze złożył obecny minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński. Szef MSWiA opublikował w tej sprawie zdecydowany wpis na platformie X, nie kryjąc swojego oburzenia zaistniałą sytuacją.
Złożyłem zawiadomienia do Prokuratury na Republikę, Sakiewicza i innych "dziennikarzy" tej stacji. Za to, jak szczuli na policjantów, za to, jak obrażali ich mundur, za każde bezczelne kłamstwo i pomówienie odpowiedzą przed sądem