Wczesnym rankiem we wtorek, 13 października, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa uruchomiło procedurę ostrzegania. Powodem był rosyjski atak z powietrza wymierzony w terytorium Ukrainy. Komunikaty trafiły do osób znajdujących się w granicach województw lubelskiego i podkarpackiego. Zapewniono, że polskie siły powietrzne na bieżąco zabezpieczają przestrzeń nad naszym krajem. Cała sytuacja została odwołana tuż po godzinie 4:30. Nie odnotowano bezpośredniego zagrożenia dla Polski.
„UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów" – wiadomość SMS o takiej treści dotarła we wtorkowy poranek w okolicach godziny 4:15. Powiadomienia otrzymali mieszkańcy przebywający we wszystkich powiatach w obu województwach położonych przy wschodniej granicy państwa, między innymi w takich miejscowościach jak Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Lublin, Zamość, czy Chełm.
Niespełna dwadzieścia minut później, około godziny 4:33 sytuacja wróciła do normy i alarm został odwołany. Instytucja rozesłała kolejny komunikat, który rozwiał wątpliwości na temat ewentualnego niebezpieczeństwa. „Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę, brak zagrożenia na terenie Polski” – brzmiała treść odwołującego powiadomienia wysłanego na telefony komórkowe w regionach wschodnich. Informację potwierdziło to również samo Rządowe Centrum Bezpieczeństwa na swoich kanałach.