Spis treści
- Relacje na linii Karol Nawrocki i Radosław Sikorski są obecnie niezwykle napięte.
- W swojej niedawnej rozmowie z "Rzeczpospolitą" głowa państwa zdecydowanie umniejszyła polityczną sprawczość ministra spraw zagranicznych.
- Szef dyplomacji zareagował po zaledwie dwudziestu czterech godzinach, zlecając prezydentowi wykonanie dwóch konkretnych poleceń.
- Poniżej przedstawiamy kulisy tego najnowszego starcia między politykami.
Prezydent Karol Nawrocki uderza w kompetencje Radosława Sikorskiego
Dziennik "Rzeczpospolita" poruszył w wywiadzie z Karolem Nawrockim kwestię ewentualnego dialogu z Radosławem Sikorskim na temat trwającego impasu wokół powoływania nowych ambasadorów. „Z wicepremierem Sikorskim nie jestem gotów (do rozmowy). Dlaczego? Bo rozmowy z nim w sprawie ambasadorów nie mają żadnego znaczenia. Po co mam rozmawiać z ministrem, który nie jest gospodarzem sytuacji? Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem” – stwierdził stanowczo prezydent, odrzucając możliwość bezpośrednich negocjacji. Głowa państwa uzupełniła swoją wypowiedź, stawiając twarde warunki swojemu zapleczu. „Jeśli pan premier chce wrócić do porozumienia, które nadal leży na stole, jestem gotów. Ale nie będę ponownie negocjował z ministrem Sikorskim, skoro – jak się okazało – nie może on samodzielnie doprowadzić tych ustaleń do końca” – kontynuował polityk, całkowicie przekreślając pozycję szefa MSZ w tym dyplomatycznym sporze.
Radosław Sikorski odpowiada i zleca zadania Karolowi Nawrockiemu
Powyższe deklaracje z pewnością nie umknęły uwadze samego wicepremiera. Podczas swojego wtorkowego przemówienia na prestiżowym Warsaw Security Forum, polityk zdecydował się na dość złośliwą ripostę, formułując wobec głowy państwa dwa konkretne cele. Minister spraw zagranicznych nawiązał w ten sposób do powszechnie komentowanych, świetnych kontaktów Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Wyraził przy tym oczekiwanie, że zażyłość z amerykańskim przywódcą przyniesie wymierne korzyści strategiczne dla naszego kraju na arenie międzynarodowej. Szef polskiej dyplomacji wbił politycznemu oponentowi bolesną szpilę z mównicy. „Polski dziennikarz zadał to pytanie prezydentowi Trumpowi w Waszyngtonie, a on odpowiedział, że pomógł w wyborze naszego prezydenta. Liczę więc na naszego prezydenta MAGA, aby skorzystał z przyjaźni łączącej go z prezydentem Trumpem, żeby zrobić dwie rzeczy” – oświadczył wicepremier podczas panelu dyskusyjnego, po czym płynnie przeszedł do sedna swoich wymagań.
- Zapewnić powstanie stałej amerykańskiej bazy w Polsce oraz by przekonać go, że to Putin jest agresorem, a Zełenski jest ofiarą agresji, a wojnę kończy się, przekonując agresora, aby zmniejszył swoje ambicje, a nie prosząc ofiarę o kapitulację