Spis treści
- Na łamach poniedziałkowego wydania „Gazety Wyborczej” ukazała się rozmowa z księdzem Łukaszem Langenfeldem.
- Duchowny wraca w niej wspomnieniami do zeszłorocznego nabożeństwa, które odbyło się w prowadzonej przez niego wspólnocie.
- Wydarzenie miało charakter dziękczynienia za prezydencki sukces wyborczy Karola Nawrockiego.
- Były proboszcz utrzymuje, że cała ta inicjatywa została zaplanowana w tajemnicy przed nim przez parlamentarzystów.
Całe zamieszanie wokół sanktuarium w Krzeszowie sięga czerwca 2025 roku, gdy zorganizowano tam specjalne nabożeństwo w intencji nowego prezydenta, Karola Nawrockiego. Impreza reklamowana jako dziękczynna pielgrzymka z plenerowym grillem zgromadziła znane twarze, w tym byłych polityków Prawa i Sprawiedliwości, a dziś przedstawicieli koła Rozwój Plus – Marzenę Machałek oraz Ireneusza Zyskę. Ksiądz Łukasz Langenfeld opowiedział „Gazecie Wyborczej”, jak naprawdę wyglądały przygotowania do tego kontrowersyjnego polityczno-religijnego wydarzenia, a warto zaznaczyć, że niedługo po tych incydentach niespodziewanie stracił on stanowisko proboszcza w miejscowej parafii.
Marzena Machałek dzwoni w nocy. Ksiądz odmawia wsparcia partyjnej pielgrzymki
Były proboszcz twierdzi, że o wielkim zjeździe sympatyków prawicy w swojej świątyni usłyszał w bardzo nietypowym momencie, odbierając późnym wieczorem połączenie od Marzeny Machałek. Jak relacjonuje kapłan, posłanka miała mieć pretensje o brak ogłoszeń parafialnych promujących tę inicjatywę, argumentując to krążącą już po sieci grafiką zapraszającą na dziękczynną modlitwę. W odpowiedzi na te naciski duchowny miał postawić stanowcze weto wobec prób upolityczniania kościoła. „Nie reklamuję żadnych pielgrzymek partyjnych, jaka by to partia nie była” – skwitował to zdarzenie ksiądz w wywiadzie.
W swojej relacji dla „Gazety Wyborczej” duchowny rzuca również bardzo poważne oskarżenia w stronę posła Ireneusza Zyski, którego uważa za głównego architekta tego potajemnego zjazdu. Zdaniem księdza Langenfelda parlamentarzysta miał ubić interes za jego plecami, a do załatwienia zgody wykorzystał zmagającego się z chorobą alkoholową wikariusza, dorabiającego w świątyni jako nocny stróż. „Okazuje się, że to nieznany mi zupełnie pan poseł Zyska z Wałbrzycha ustalił tę pielgrzymkę z – właśnie nie wiem, jak powiedzieć – ze stróżem nocnym czy z wikarym” – oburzał się na łamach dziennika były proboszcz.
Po odkryciu całej intrygi kapłan miał wezwać do siebie polityka i kategorycznie zabronić mu wygłaszania jakichkolwiek przemówień oraz wnoszenia partyjnych banerów w mury świątyni. W efekcie tych zakazów Ireneusz Zyska był zmuszony odczytać specjalne posłanie od prezydenta Karola Nawrockiego dopiero na zewnątrz, stojąc na placu przed głównym wejściem do bazyliki. Ponadto ksiądz stanowczo zaznaczył, że odmówił przyjęcia jakichkolwiek pieniędzy za odprawienie wspomnianego nabożeństwa, wprost nazywając całą akcję zorganizowaną przez parlamentarzystów niedopuszczalną i bezczelną samowolką.
Marzena Machałek i Ireneusz Zyska odpowiadają na zarzuty byłego proboszcza z Krzeszowa
Sama Marzena Machałek nie ukrywa faktu, że kontaktowała się telefonicznie z duchownym, gdy tylko dostrzegła w sieci materiały promujące zjazd, ale kategorycznie odrzuca oskarżenia o partyjne motywacje. Posłanka tłumaczy, że zależało jej wyłącznie na potwierdzeniu samej możliwości uczestnictwa w nabożeństwie dziękczynnym, ponieważ oficjalna witryna internetowa parafii milczała na ten temat. Z kolei do samych oskarżeń wysuwanych przez byłego proboszcza podchodzi z bardzo dużym dystansem. „Proszę mnie nie zmuszać, bym stawiała księdza w złym świetle. Wolałabym spuścić na to kurtynę miłosierdzia” – ucięła krótko cały temat parlamentarzystka.
Wersji przedstawionej przez księdza w „Gazecie Wyborczej” zaprzecza w całości poseł Ireneusz Zyska, który konsekwentnie przekonuje o pełnej legalności swoich działań. Polityk utrzymuje, że wszelkie szczegóły dotyczące rezerwacji terminu nabożeństwa omawiał twarzą w twarz z samym proboszczem, zostawiając mu przy tej okazji tradycyjne dwieście złotych w ramach ofiary na kościół. „Niczego z wikarym nie załatwiałem, tylko osobiście z księdzem proboszczem, patrząc mu prosto w oczy” – stanowczo ripostował parlamentarzysta oskarżany o potajemne manipulacje i knowania. Dodał również, że wydarzenie w Krzeszowie nie miało nic wspólnego z partyjną agitacją, będąc jedynie formą duchowego podziękowania wiernych za wyniki niedawnego wyścigu o fotel prezydenta.