Karol Nawrocki w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" stwierdził, że nie dostrzega nagłej eskalacji rosyjskiego zagrożenia. Zaznaczył, że ono zawsze było i nadal będzie obecne, ale oceny służb wywiadowczych Polski oraz jej sojuszników nie uległy zmianie od wielu miesięcy. Wypowiedź tę w programie "Rzecz o Polityce" skomentował Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent wprost ocenił takie podejście jako błędne. Zwrócił uwagę, że zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej systematycznie narasta i jest celowo potęgowane, co da się zauważyć coraz wyraźniej.
Karol Nawrocki jego zdaniem mija się z prawdą. Kwaśniewski kontynuował swoją wypowiedź, wyjaśniając:
Galeria poniżej: Aleksander Kwaśniewski na sportowych zdjęciach
- Jeżeli dodamy do tego testowanie NATO, czyli różnego rodzaju działania hybrydowe (...) czy akcje terrorystyczne, bo to, co szykowano w Lipsku (...), to terroryzm w jednym z najważniejszych krajów Europy, czyli w Niemczech. Myślę, że choćby przypominając te fakty, powiedzieć, że nie ma zagrożenia ze strony Rosji, jest błędem
Były prezydent zaznaczył, że nie można twierdzić, iż poziom zagrożenia pozostaje na tym samym poziomie co rok lub dwa lata temu, ponieważ w jego opinii ryzyko wyraźnie wzrosło. Aleksander Kwaśniewski podkreślił również, że nie potrafi zrozumieć, dlaczego Karol Nawrocki twierdzi, że nie ma drastycznych zmian w tym aspekcie. Przypomniał także, że sygnały o rosnącym niebezpieczeństwie docierają od sojuszników Polski, między innymi ze Stanów Zjednoczonych.
Według byłego prezydenta, nadchodzące miesiące okażą się kluczowe w trwającym konflikcie zbrojnym. Stwierdził on, że siły rosyjskie coraz częściej wykorzystują pociski balistyczne, podczas gdy ukraińskie wojsko cierpi na braki amunicji niezbędnej do obrony. Jednocześnie ocenił, że Polsce nie grozi bezpośredni atak militarny. Dodał, że doświadczenia z wojny w Ukrainie wskazują na to, iż inwazja przy użyciu czołgów, samolotów lub dronów na terytorium państw członkowskich NATO jest mało prawdopodobna.