Gminy płacą grosze za "dożywotnią opiekę" nad psami. Posłowie chcą zmienić patologiczny system

Wiele samorządów płaci schroniskom jednorazową, rażąco niską kwotę za dożywotnią opiekę nad bezdomnym zwierzęciem. Zdaniem posłów taki system prowadzi do ogromnych patologii, w tym głodzenia i braku leczenia czworonogów. W tej sprawie złożono interpelację do ministra rolnictwa.

Pies leżący na betonowym wybiegu schroniska, na pierwszym planie metalowa miska z kilkoma granulkami karmy. Scena symbolizuje dramatyczne warunki życia bezdomnych zwierząt i problem niskich opłat za ich opiekę. Więcej o patologii gmin na naszym portalu.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Samorządy, szukając oszczędności, podpisują umowy na kwoty rzędu 1500-2500 zł za rzekomą dożywotnią opiekę nad psem lub kotem.
  • Posłowie alarmują, że tak niska kwota wystarcza zaledwie na kilka miesięcy, a schroniska tną koszty kosztem zdrowia i życia zwierząt.
  • W interpelacji pojawiły się pytania o zmiany w prawie, które zakażą jednorazowych opłat i wprowadzą skuteczniejszą kontrolę schronisk.

Rażąco niska cena za życie. Jak działa system jednorazowych opłat?

W interpelacji skierowanej do ministra rolnictwa posłowie Ewa Szymanowska i Sławomir Ćwik zwracają uwagę na problem, który nazywają jednym z największych źródeł patologii w obszarze ochrony zwierząt. Chodzi o system, w którym gminy w przetargach wybierają najtańsze oferty na wyłapywanie i utrzymanie bezdomnych zwierząt. Umowy często opierają się na jednorazowej opłacie za jedno zwierzę, która ma pokryć koszty jego opieki do końca życia.

Jak wskazują parlamentarzyści, stawki te wynoszą często zaledwie od 1500 do 2500 zł. Podkreślają, że jest to kwota nierealna, biorąc pod uwagę, że miesięczny koszt rzetelnej opieki nad psem w schronisku to wydatek rzędu kilkuset złotych. W praktyce oznacza to, że jednorazowy ryczałt od gminy wyczerpuje się już po kilku miesiącach, a zwierzę ma przed sobą jeszcze wiele lat życia.

Dochodowa eksterminacja? Posłowie o dramatycznych skutkach dla zwierząt

Zdaniem autorów interpelacji, taki mechanizm finansowania wprost prowadzi do dramatycznych konsekwencji. Podmioty prowadzące schroniska, aby utrzymać rentowność przy tak niskich stawkach, muszą drastycznie ograniczać wydatki. Odbywa się to kosztem zdrowia i życia zwierząt.

W dokumencie czytamy o przepełnieniu placówek, ograniczaniu racji żywnościowych, braku podstawowej opieki weterynaryjnej oraz ukrywaniu wysokiej śmiertelności czworonogów. Posłowie przypominają, że większość schronisk działających w oparciu o ten model została w ostatnich latach zamknięta przez Inspekcję Weterynaryjną lub prokuraturę z powodu znęcania się nad zwierzętami.

Koniec z patologią? Posłowie domagają się od ministra konkretnych działań

W związku z opisanym problemem posłowie zadali ministrowi rolnictwa cztery konkretne pytania. Chcą wiedzieć, czy resort planuje zmiany legislacyjne, które wprowadziłyby ustawowy zakaz stosowania rażąco niskich opłat jednorazowych. Sugerują wprowadzenie obowiązku rozliczeń dobowych lub miesięcznych za faktyczny czas pobytu zwierzęcia w schronisku.

Parlamentarzyści pytają również o to, jak ministerstwo zamierza uszczelnić system kontroli nad schroniskami, aby zapobiec powstawaniu kolejnych miejsc, które w interpelacji określono mianem „dochodowej eksterminacji”. Jednym z proponowanych rozwiązań jest stworzenie centralnego rejestru umów, który pozwoliłby na szybkie identyfikowanie przetargów z zaniżonymi stawkami.

Interpelacja złożona przez Ewę Szymanowską i Sławomira Ćwika ma na celu zwrócenie uwagi na systemowy problem, który, ich zdaniem, prowadzi do cierpienia zwierząt i jest finansowany ze środków publicznych. Posłowie oczekują od resortu rolnictwa informacji na temat planowanych działań legislacyjnych oraz wzmocnienia nadzoru nad placówkami opiekującymi się bezdomnymi zwierzętami.

Schronisko dla psów w Sobolewie zamknięte