Rosyjskie ogórki zalewają polski rynek. Mimo wysokich ceł są znacznie tańsze od krajowych

Na giełdę w Broniszach trafiło ponad 20 ton rosyjskich ogórków, które kosztują o ponad złotówkę mniej niż polskie warzywa. Import z Rosji trwa w najlepsze, ignorując nałożone przez Unię Europejską 50-procentowe cła.

Zbliżenie na stos świeżych zielonych ogórków gruntowych. O imporcie tanich warzyw z Rosji przeczytasz na Eska.
Autor: Getty Images

- Tani towar z Rosji ponownie atakuje polski rynek warzywny.

- Ekstremalne podatki nakładane przez UE nie zniechęcają kupców.

- Przewaga wschodnich szklarni wynika bezpośrednio z tanich źródeł energii.

- Eksperci zapowiadają kolejne uderzenia taniego importu.

Tanie ogórki z Rosji na giełdzie w Broniszach

Na podwarszawskim rynku hurtowym w Broniszach zaobserwowano ponowny napływ rosyjskich ogórków, a wielkość dostawy przekroczyła 20 ton. Zaskakująca dla wielu osób z branży stawka za kilogram wynosi zaledwie 5,30 zł, co w zestawieniu z polskimi cenami rzędu 6,50 zł daje aż 1,20 zł oszczędności, czyniąc ten towar niezwykle konkurencyjnym.

Serwis Farmer.pl zauważa, że dla kupców hurtowych jest to niezwykle zyskowny biznes. Kiedy podliczymy zamówienie całego transportu ważącego 20 ton, różnica w cenie między wschodnimi a polskimi plonami wynosi potężne 24 tysiące złotych, co dla wielu stanowi ogromną pokusę. Jesienny wzrost stawek za polskie zbiory tylko potęguje opłacalność sprowadzania zagranicznych odpowiedników.

Omawianą dostawę skomentował w mediach przedstawiciel giełdy w Broniszach Maciej Kmera. Według niego napływ tańszych produktów spoza granic naszego kraju może okazać się długotrwałym trendem, co zwiastuje trudny czas dla lokalnych gospodarzy.

-

Na razie to incydentalne zjawisko, ale będzie nasilać, jeśli ceny krajowych ogórków będą rosły – a będą w miarę postępu jesieni – ocenia Maciej Kmera w rozmowie z „Faktem”.

Pojedynczy transport rzecz jasna nie zachwieje stawkami w całej Polsce, ale stanowi on wyraźne ostrzeżenie dla rodzimych hodowców. Handlarze poszukują najbardziej opłacalnych dostawców w okresie spadku polskiej podaży, która z powodu pory roku winduje ceny za lokalne ogórki na wyższe poziomy.

Gaz ziemny kluczem do niskich cen rosyjskich ogórków

Zagadka tych wycen sprowadza się do ogólnych kosztów upraw, a najwięcej kapitału pochłania zimowe dogrzewanie ogromnych kompleksów szklarniowych.

Wschodni hodowcy wykorzystują niezwykle tani gaz ziemny, co w chłodnych miesiącach daje im gigantyczną przewagę rynkową i drastycznie tnie rachunki za media w całym łańcuchu wytwarzania. Rodzimi gospodarze odczuwają potężną presję rosnących opłat, a tymczasem konkurenci zza granicy bez problemu zaniżają wyceny, bazując często na nowoczesnych obiektach postawionych przez polskie firmy.

Stawka końcowa to oczywiście zbiór wielu składowych, takich jak cła, paliwo czy marże nakładane przez pośredników. Jednak fundamentalna przepaść w rachunkach za ogrzewanie sprawia, że nawet po doliczeniu wszelkich unijnych danin i podatków ogórki ze Wschodu nadal bezlitośnie deklasują naszą produkcję.

Taka struktura rynku jest dla naszych rolników sytuacją skrajnie kryzysową. Muszą oni stanąć do nierównej walki z dostawcami korzystającymi ze śmiesznie tanich źródeł ogrzewania, co bezpośrednio bije w rentowność krajowego rolnictwa.

Unia Europejska nałożyła cła. Import ogórków nadal trwa

Unijne embargo wydawało się szczelne, zwłaszcza po tym, jak Unia Europejska nałożyła w lipcu 2025 roku specjalne zaporowe cło na poziomie 50 procent na wszystkie wschodnie warzywa. Miało to brutalnie uderzyć w moskiewski budżet i uciąć dostawy, jednak rzeczywistość giełdowa weryfikuje te optymistyczne założenia.

Tak wysoka stawka nie działa w świetle prawa jak absolutny zakaz wjazdu ciężarówek. Jeżeli przewoźnik potrafi wygenerować solidny zysk mimo zapłacenia kolosalnego podatku celnego, a plony posiadają wymagane certyfikaty, europejski rynek przyjmuje taki towar z otwartymi ramionami.

Skala tego intratnego biznesu szokuje, bowiem według podsumowań z 2025 roku sprowadzono do Polski aż 6,81 tysiąca ton rosyjskich ogórków o łącznej wartości oscylującej wokół 30 milionów złotych, napędzając kapitał państwa-agresora.

Nowsze raporty Głównego Urzędu Statystycznego za miesiące od stycznia do lipca 2026 roku pokazują co prawda potężny, wynoszący aż 76,5 procent spadek tych obrotów. Narzędzia zaporowe ewidentnie pracują, jednak gigantyczne przebicie cenowe zachęca do omijania oporów i pozwala importowi nadal generować krocie na takich miejscach jak giełda w Broniszach.

Pestycydy w rosyjskich warzywach. Zatrzymana dostawa

Kontrowersje cenowe schodzą jednak na dalszy plan, gdy do gry wchodzą twarde przepisy sanitarne. Portal farmer.pl informuje, że służby celne udaremniły niedawno przekroczenie granicy przez wschodni transport z powodu gigantycznego przekroczenia dozwolonych limitów szkodliwej chemii rolniczej.

Inspekcje wykryły w ładunku pimetrozynę, czyli toksyczny i surowo zabroniony na terenie Unii Europejskiej środek ochrony roślin. Stężenie tej niebezpiecznej substancji wynosiło aż 0,11 mg/kg przy europejskim maksimum ustalonym na zaledwie 0,02 mg/kg, przez co towar musiał zostać zutylizowany lub cofnięty ze względu na 5,5-krotne przebicie normy.

Warto zachować w tym miejscu chłodną głowę i zaznaczyć, że partia ogórków dostępna w Broniszach to zupełnie inna sprawa, której w żadnym wypadku nie można łączyć ze skandalicznym incydentem granicznym.

Przypadek ten dobitnie obrazuje jednak konieczność prowadzenia skrajnie drobiazgowych rewizji na przejściach celnych. Nasi plantatorzy muszą wypełniać restrykcyjne i skomplikowane unijne ramy prawne dotyczące upraw, więc obywatele słusznie wymagają najwyższej dbałości o jakość od dostawców zewnętrznych.

Czas pokaże, czy tańszy rzut ogórków był zaledwie jednodniową anomalią na hurtowym rynku, czy wstępem do regularnych bitew handlowych. Jesienne mrozy szybko podniosą stawki za energię w rodzimych kompleksach, co niemal na pewno wywinduje stawki na półkach i ponownie przyciągnie zagranicznych spekulantów szukających łatwego zarobku pomimo ceł, rzucając polskim producentom kolejne kłody pod nogi.

Quiz. Największe atrakcje turystyczne Mazowsza. Rozpoznasz je na zdjęciach?
Pytanie 1 z 10
Która atrakcja turystyczna Mazowsza jest widoczna na zdjęciu?
Quiz. Największe atrakcje turystyczne Mazowsza. Rozpoznacie je na zdjęciach?
Otoka-Frąckiewicz i prof. Wielomski: UKRAINIEC MOŻE POLAKOWI DAĆ W R*J, ALE MY ODDAĆ NIE MOŻEMY!

ROLKI