Spis treści
- Interaktywny niedźwiadek z wbudowaną sztuczną inteligencją, który z łatwością opowiada historie i zwraca się do malucha po imieniu, wywołuje ogromny niepokój wśród specjalistów ds. bezpieczeństwa.
- Zaawansowane technologicznie gadżety mogą kolekcjonować poufne informacje o najmłodszych, a aż 27 proc. generowanych przez nie treści uznano za niedopuszczalne dla dzieci.
- Poznaj cyberzagrożenia związane z inteligentnymi maskotkami i dowiedz się, jak efektywnie zabezpieczyć prywatność swojego dziecka przed technologicznymi zabawkami.
Miękki niedźwiadek, zwracający się do malucha po imieniu, snujący opowieści i uważnie słuchający dziecięcych wynurzeń, to dla wielu idealny pomysł na upominek świąteczny. Na rynku pojawia się coraz więcej zabawek napędzanych sztuczną inteligencją (AI), co oprócz innowacji, przynosi też realne niebezpieczeństwa. Problemem nie jest tylko treść wypowiedzi elektronicznego kompana, ale przede wszystkim to, jakie sekrety wyciągnie od dziecka i na jakie serwery te dane trafią.
Z raportu Common Sense Media przygotowanego w 2026 roku wynika jasno: prawie połowa przepytanych opiekunów zdążyła już nabyć zabawkę z AI lub poważnie nad tym myślała. Z drugiej strony, ponad 80 proc. ankietowanych boi się o bezpieczeństwo danych osobowych swoich pociech. Specjaliści z firmy ESET alarmują, że nowoczesna maskotka to w rzeczywistości sprzęt z dostępem do sieci, przetwarzający znacznie większą ilość informacji, niż wydaje się dorosłym.
Miś słucha, a rozmowa trafia do sieci
Dawniej gadające zabawki odtwarzały jedynie nagrane wcześniej frazy. Współczesne wersje, napędzane generatywną sztuczną inteligencją, potrafią na poczekaniu wymyślać odpowiedzi, wchodzić w interakcję i nawiązywać do przeszłych dialogów. Dzięki temu maluch ma poczucie, że konwersuje z kimś, kto naprawdę go rozumie. Aby to wszystko działało, sprzęt musi analizować dane dostarczane przez użytkownika. W zależności od sprzętu mogą to być rejestracje głosu, zapisy rozmów, hobby dziecka czy analiza jego zachowań. Niektóre maskotki posiadają wręcz wbudowane kamery i lokalizatory GPS.
Pewna pula danych zostaje w samej zabawce, ale reszta jest wysyłana na zewnętrzne serwery w celu głębszej analizy. Jeżeli producent opiera się na technologii firm trzecich, dane mogą wędrować jeszcze dalej. Nie oznacza to automatycznie, że każda pluszowa zabawka z AI bez przerwy nagrywa domowników. Skala zbieranych informacji jest uzależniona od konkretnego modelu i jego konfiguracji. Rodzice powinni jednak mieć świadomość, czy dialogi są archiwizowane, przez jaki czas producent je magazynuje i czy istnieje opcja ich skasowania.
27 proc. odpowiedzi budzi zastrzeżenia
Kolejną bolączką jest bezpieczeństwo komunikatów, które AI kieruje do najmłodszych. W odróżnieniu od klasycznej maskotki, której wypowiedzi są z góry znane, mechanizm AI generuje odpowiedzi w czasie rzeczywistym. Często nie są one dopasowane do wieku słuchacza. W 2026 roku organizacja Common Sense Media wzięła pod lupę trzy zabawki oparte na sztucznej inteligencji: Grem, Bondu oraz Miko 3. Wyniki były niepokojące: aż 27 proc. przeanalizowanych wypowiedzi uznano za nieodpowiednie dla dzieci.
Wśród kontrowersyjnych treści znalazły się tematy zarezerwowane dla dorosłych, wątki dotyczące substancji psychoaktywnych, samookaleczeń, a nawet groźne wskazówki. Zdarzało się też, że sprzęt serwował fałszywe informacje, udając przy tym absolutną pewność siebie. Te statystyki dotyczą testów trzech konkretnych zabawek i nie oznaczają, że co czwarta wypowiedź każdego urządzenia z AI jest toksyczna. Dowodzą jednak, że nawet gadżety stworzone z myślą o najmłodszych potrafią generować niebezpieczne treści.
Dziecko zdradza sekrety pluszakowi
Szczególny niepokój ekspertów budzi mechanizm budowania więzi między inteligentną zabawką a maluchem. Miś, który potrafi przypomnieć sobie dawne rozmowy, reaguje na płacz i deklaruje tęsknotę, może łatwo wejść w rolę autentycznego przyjaciela. Kilkuletnie dziecko nie ma świadomości, że za tymi czułymi słowami kryje się bezduszny algorytm, a nie żywa istota. W efekcie bez oporów zwierza się zabawce z rodzinnych tajemnic, szkolnych perypetii czy problemów wychowawczych.
Zgodnie z wynikami badań Common Sense Media, zaledwie 22 proc. pytanych rodziców zgadzało się, by zabawka z AI odgrywała rolę powiernika ich dziecka. Zdecydowanie przeciwnych było 56 proc. badanych. Wpływ takich sztucznych więzi na rozwój psychiczny maluchów wciąż jest badany przez naukowców. Eksperci apelują jednak, by wyraźnie tłumaczyć dzieciom, że nawet najbardziej wygadana zabawka to wciąż tylko maszyna.
Hakerzy mogą przejąć dane
Zabawki spięte z siecią mogą stać się łatwym celem dla cyberprzestępców. Szczególnie narażone są gadżety naszpikowane mikrofonami, kamerami, modułami Wi-Fi, Bluetooth oraz dedykowanymi aplikacjami dla rodziców. Przeszłość udowadnia, że to nie są tylko hipotetyczne lęki. W minionych latach ujawniono luki w zabezpieczeniach lalki Hello Barbie, które pozwalały na podsłuchiwanie dziecięcych rozmów. Inna zabawka, My Friend Cayla, okazała się podatna na manipulacje, przez co mogła emitować niestosowne komunikaty.
Do wycieków wrażliwych danych dotyczących całych rodzin dochodziło również po atakach na serwery firm takich jak VTech czy CloudPets. Choć nie wszystkie te wpadki dotyczyły bezpośrednio generatywnej sztucznej inteligencji, to wyraźnie obnażają one zagrożenia płynące z niedbale zabezpieczonego sprzętu elektronicznego.
Kupujesz zabawkę z AI? Sprawdź to wcześniej
Przed wrzuceniem inteligentnego robota czy misia do koszyka zakupowego, eksperci zalecają wnikliwą analizę jego funkcji. Kluczowe jest sprawdzenie, czy zabawka wymusza dostęp do internetu, jakie dokładnie dane zbiera producent i komu je przekazuje. Warto też zbadać, czy rodzic może w każdej chwili wykasować nagrane rozmowy i zdezaktywować kamerę lub mikrofon. Nie bez znaczenia są też regularne łatki bezpieczeństwa, silne zabezpieczenia konta oraz filtry treści dopasowane do wieku pociechy.
Po zakupie rodzic powinien osobiście skonfigurować zabawkę, zanim ta trafi do rąk dziecka. Jeżeli system na to pozwala, należy ustanowić skomplikowane hasło, uruchomić weryfikację dwuetapową i zminimalizować zakres zbieranych informacji. Niezbędna jest też poważna rozmowa z maluchem. Dziecko musi wiedzieć, że sztuczna inteligencja nie jest nieomylna i absolutnie nie wolno jej zdradzać adresu, nazwy szkoły, haseł ani domowych sekretów.
Nowoczesne gadżety z AI potrafią być świetnym wsparciem w edukacji, rozwijać wyobraźnię i dawać mnóstwo radości. Nie ma zatem powodu, by całkowicie z nich rezygnować. Należy po prostu mieć z tyłu głowy, że pod milusińskim futerkiem kryje się skomplikowany komputer, który wymaga odpowiedniej dawki ostrożności i właściwych zabezpieczeń.
Największym zagrożeniem nie musi być to, co inteligentna zabawka powie dziecku, ale to, czego dziecko powie jej. Kilkulatek może opowiadać swojemu pluszowemu przyjacielowi o rodzinie, szkole, codziennych zwyczajach czy problemach w domu, nie zdając sobie sprawy, że te rozmowy mogą być zapisywane i przetwarzane na zewnętrznych serwerach – ostrzega Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET. – Jeśli takie dane zostaną niewłaściwie zabezpieczone, mogą trafić w niepowołane ręce. Rodzice powinni więc traktować zabawki wykorzystujące AI podobnie jak inne urządzenia podłączone do internetu – dodaje ekspert.
