Glapiński ponawia wnioski do zarządu NBP. Tusk stawia weto, bankowi grozi paraliż

Narodowy Bank Polski znów próbuje uzupełnić skład swojego zarządu. Prezes Adam Glapiński ponownie wysłał wnioski o nominacje nowych członków. To dalszy ciąg politycznego pata, który trwa od kilku miesięcy, a kluczowa decyzja leży teraz na biurku premiera Donalda Tuska.

Prezes NBP Adam Glapiński przemawia za pulpitem. O sporze dotyczącym zarządu banku przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Artur Hojny/SUPER EXPRESS Adam Glapiński
  • Kolejna odsłona konfliktu o obsadę zarządu NBP. Adam Glapiński nie daje za wygraną.
  • Z jakiego powodu szef rządu blokuje decyzje kadrowe? W tle spór o charakterze konstytucyjnym.
  • Czas nie działa na korzyść banku centralnego. Co grozi instytucji przy zbyt małym składzie?
  • Kto dziś tworzy zarząd NBP i czyje fotele wciąż pozostają puste?

Nowa odsłona sporu o zarząd NBP

Narodowy Bank Polski po raz kolejny podejmuje próbę obsadzenia wakatów w swoim zarządzie. Jak przekazał sam bank, na biurko prezydenta Andrzeja Dudy ponownie trafiły dokumenty z nazwiskami kandydatów. To następny akt przeciągającej się sprawy, zapoczątkowanej w maju 2026 roku. Właśnie wtedy premier Donald Tusk nie zgodził się na złożenie kontrasygnaty pod prezydenckimi postanowieniami, które miały zatwierdzić cztery nowe nominacje.

Adam Glapiński wystąpił z wnioskami o powołanie do zarządu Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego. NBP zaznacza, że z perspektywy banku dopełniono wszelkich przewidzianych prawem formalności. Ostateczny krok należy jednak do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak zapowiedział pod koniec września Adam Szłapka, bez podpisu premiera procedura jest wstrzymana, a by w ogóle mogła ruszyć, odpowiednie akta muszą formalnie wpłynąć do siedziby rządu.

Dlaczego premier Donald Tusk blokuje nominacje? To konstytucyjny spór

Oś sporu skupia się wokół jednego terminu: kontrasygnaty. W praktyce oznacza to brak podpisu szefa rządu. W świetle krajowych przepisów to prezydent decyduje o powołaniu członków zarządu NBP po otrzymaniu wniosku od prezesa banku, jednak nie jest to decyzja niezależna. Wymaga ona prawnego uprawomocnienia przez premiera, na które od dłuższego czasu czeka bank centralny.

Przepisy regulujące działanie NBP oraz Konstytucja RP nie pozostawiają złudzeń. Głowa państwa dysponuje co prawda prerogatywami, które nie wymagają zgody szefa rządu (takimi jak wybór członków Rady Polityki Pieniężnej), ale obsada zarządu banku centralnego do nich nie należy. Według ustawy zasadniczej, decyzje prezydenta w tej sprawie muszą być opatrzone kontrasygnatą premiera, w przeciwnym razie pozostają nieważne. W rezultacie bez aprobaty gabinetu Donalda Tuska, Adam Glapiński ma związane ręce w kwestii kompletowania zarządu.

Co się stanie, gdy w NBP zarząd będzie za mały?

Ten spór to coś więcej niż tylko polityczna gra o wpływy. Upływający czas zaczyna stanowić realne niebezpieczeństwo dla pracy całego banku centralnego. Przepisy stanowią, że zarząd NBP tworzy prezes wraz z grupą od sześciu do ośmiu współpracowników. W tym momencie gremium to liczy siedem osób (wliczając szefa NBP), co spełnia ustawowe wymogi, lecz wkrótce może się to zmienić.

Listopad 2026 roku to termin krytyczny, ponieważ wygasa wtedy mandat wiceprezesa Adama Lipińskiego. Jeżeli do tego momentu zarząd nie zostanie zasilony nowymi członkami, a mandat Lipińskiego nie doczeka się prolongaty, organ ten stanie w obliczu decyzyjnego paraliżu. Skład zarządu skurczyłby się poniżej ustawowego progu, co mogłoby rzutować na prawomocność podejmowanych uchwał i w efekcie zablokować działanie tej strategicznej instytucji.

Kto obecnie zasiada w zarządzie NBP i kogo w nim brakuje?

Aby pojąć powagę sytuacji, trzeba spojrzeć na to, kto aktualnie pociąga za sznurki w banku centralnym i jak bardzo zmniejszyło się to grono. Pracami kieruje prezes NBP. Cały zarząd, wliczając Adama Glapińskiego, składa się dziś z siedmiu osób, jednak widmo nadchodzącego końca kadencji jednego z wiceprezesów stawia funkcjonowanie organu w trudnym położeniu.

W składzie zarządu znajdują się dzisiaj:

  1. Adam Glapiński – prezes NBP,
  2. Adam Lipiński – wiceprezes (kadencja upływa w listopadzie 2026 r.),
  3. Marta Gajęcka – członek zarządu,
  4. Paweł Mucha – członek zarządu,
  5. Rafał Sura – członek zarządu,
  6. Paweł Szałamacha – członek zarządu,
  7. Artur Soboń – członek zarządu.

Tymczasem lista nieobsadzonych stanowisk wciąż rośnie. Wiosną 2026 roku swoje funkcje przestali pełnić dotychczasowa wiceprezes Marta Kightley i Piotr Pogonowski. Kandydatury wysunięte przez Adama Glapińskiego, które utknęły u Donalda Tuska, mają za zadanie zapełnić te właśnie luki. Plan zakłada powołanie czterech osób: Marty Kightley (na następną kadencję) i trójki nowych kandydatów – Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. Warto odnotować, że Litwiniuk i Kotecki to obecni członkowie Rady Polityki Pieniężnej nominowani przez Senat, z kolei Zarzecki został desygnowany do RPP przez prezydenta.

Mamy do czynienia z klasycznym patem. Adam Glapiński przesyła kolejne pisma, a strona rządowa uparcie odmawia złożenia podpisów. Z każdym dniem niebezpieczeństwo całkowitego zablokowania prac banku centralnego staje się coraz większe. W najbliższym czasie okaże się, czy uda się zakończyć ten konflikt, zanim jego konsekwencje uderzą w krajową gospodarkę.

Regionalne potrawy w woj. mazowieckim. Czy znasz je wszystkie? Quiz
Pytanie 1 z 10
Czym jest czarnina?
"Atakują GLAPIŃSKIEGO, bo chcą wprowadzić EURO" - poseł Michał WÓJCIK

ROLKI