Spis treści
Według najnowszych prognoz przekazanych przez Ministerstwo Finansów, budżet państwa może powiększyć się o niemal 5,2 mld zł z tytułu podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Środki z tej daniny mają pokryć ogromne koszty rządowego programu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), mającego na celu obniżenie cen na stacjach.
Warto zauważyć, że początkowe założenia rządu wskazywały na wpływy w wysokości około 4 mld zł. Prognoza ta dotyczyła jednak wyłącznie okresu od marca do grudnia 2026 roku. Dopiero w trakcie prac parlamentarnych podjęto decyzję o rozszerzeniu daniny o pierwszy kwartał 2027 roku. Ten ruch zapewni dodatkowe pieniądze państwu.
Ministerstwo Finansów przypomina jednak, że te kwoty to wciąż jedynie wstępne szacunki. Ostateczna wysokość wpływów podatkowych będzie zależała m.in. od wahań cen ropy i ogólnej sytuacji geopolitycznej, która przekłada się na realne marże i zyski koncernów.
Szacowana wysokość wpływów z tytułu tego podatku za I kwartał 2027 r. wynosi około 1,2 mld zł – poinformowało Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie PAP.
Tańsze paliwo kosztuje miliardy
To właśnie nowy podatek ma pomóc sfinansować zaporowo kosztowny program CPN. Zderzenie planowanych dochodów z dotychczasowymi kosztami pokazuje, z jakim wyzwaniem finansowym wiąże się walka o tańsze paliwo. Pierwsza transza programu „Ceny Paliwa Niżej”, która trwała od końca marca do 1 lipca 2026 roku, obciążyła budżet sumą blisko 4,7 mld zł. Kolejna edycja, uruchomiona na dwa ostatnie tygodnie sierpnia (od 17 do 31 sierpnia), to dodatkowe 495 mln zł. Daje to łącznie około 5,2 mld zł zaledwie na te dwie edycje CPN, co dokładnie pokrywa się z oczekiwanymi wpływami z nowej daniny przez całe 13 miesięcy jej trwania.
Jednakże program wsparcia powrócił również w okresie jesiennym. Z obliczeń ministra finansów, Andrzeja Domańskiego, wynika, że każdy miesiąc trwania programu CPN pochłania ok. 1,6 mld zł. Jeśli rząd będzie kontynuował dopłaty od października do grudnia, koszt tej edycji może wynieść kolejne 4,8 mld zł. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, całkowity koszt wsparcia kierowców w 2026 r. sięgnie niemal 10 mld zł. To kwota niemal dwukrotnie wyższa niż całkowite przewidywane dochody z podatku, które, choć znaczące, nie wystarczą na sfinansowanie całego projektu.
Kogo obejmują przepisy?
Istotą nowego obciążenia fiskalnego jest pobranie części dodatkowych zysków od firm zajmujących się sprzedażą paliw. Podatek nie jest nakładany na cały dochód koncernu. Ustawa mówi o stawce 60 proc. podstawy opodatkowania dla producentów paliw ciekłych, a w przypadku importerów, którzy obracają zagranicznym towarem - stawka wynosi 50 proc.
Danina naliczana jest od wypracowanej nadwyżki zysku ponad wyznaczoną marżę referencyjną. Nie oznacza to więc pobierania haraczu od każdej złotówki ze sprzedaży diesla czy benzyny. Przepisy celują w podmioty wytwarzające w kraju paliwa ciekłe oraz koncesjonowanych importerów sprowadzających paliwa z państw Unii Europejskiej.
Jak fiskus obliczy podatek?
Kwota podatku będzie uzależniona od tak zwanej marży referencyjnej, obliczanej osobno dla każdego podmiotu. Bazą jest średnia marża wypracowana w roku 2025. W myśl ustawy, tak wyliczona wartość jest powiększana o 20 proc., jednak nie może być mniejsza niż 2 proc. To na tej podstawie ustala się punkt odniesienia, powyżej którego naliczany będzie nowy podatek.
Rozwiązanie to ma na celu różnicowanie firm. Jeśli konkretna korporacja uzyskiwała wcześniej wysokie marże, jej poziom referencyjny będzie zgoła inny od poziomu firmy mniej rentownej w 2025 r. Z perspektywy państwa oznacza to, że wpływy do kasy nie są ustawowo zagwarantowane na stałym poziomie i zależą wyłącznie od gorszych lub lepszych wyników koncernów.
Prezydent podpisał ustawę, ale sprawą zajmie się TK
Przepisy te wzbudziły poważne kontrowersje prawne. Na początku października Karol Nawrocki, prezydent RP, ratyfikował ustawę, ale jednocześnie skierował ją do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny w trybie następczym. Choć nowe prawo zacznie działać, Trybunał będzie musiał wydać opinię o jego zgodności z Konstytucją.
To nie pierwsze tego typu działanie prezydenta w tej dziedzinie, ponieważ w lipcu podobne regulacje zostały przekazane do Trybunału jeszcze przed ostatecznym podpisem (kontrola prewencyjna). W związku z tym to właśnie przyszła decyzja organów sądowniczych może ostatecznie zadecydować o finalnym losie ustawy i o samych przychodach podatkowych państwa.
Miliardy od koncernów, miliardy na paliwo
Biorąc pod uwagę interes zwykłego kierowcy, kluczowe wydaje się przeznaczenie zebranych pieniędzy na finansowanie programu CPN. Nie oznacza to jednak automatycznie tańszego tankowania. Ceny końcowe ropy i diesla kształtowane są na podstawie kursu walut, kosztów wydobycia i logistyki, a także decyzji politycznych dotyczących czasu trwania samego programu osłonowego. Nowe statystyki Resortu Finansów jasno obnażają rozmiar tego ekonomicznego problemu. Wpływy podatkowe od potentatów branży to miliardy, ale utrzymanie przystępnych cen paliw dla obywateli przewyższa zaplanowane dochody ze wskazanej daniny.
