Lubelskie: Zoperowali pacjentkę z podejrzeniem COVID-19. "Nie było czasu na rozpoznanie" [ROZMOWA, AUDIO]

2020-04-07 13:16 Mateusz Kasiak
Jednoimienny Szpital Zakaźny w Puławach
Autor: google maps

Lubelscy kardiolodzy przeprowadzili pierwsze operacje u osób z podejrzeniem COVID-19. Sukcesem zakończył się drugi zabieg w jednoimiennym szpitalu zakaźnym w Puławach. Do szpitala transportowana była chora z ostrym zawałem serca z miejscowości oddalonej od szpitala o 40 kilometrów.

Kobieta wróciła niedawno z zagranicy. Przebywała w kwarantannie. Mogła być operowana więc tylko w szpitalu dedykowanym pacjentom z COVID-19. - Zabieg wypadł spektakularnie - mówi profesor Jarosław Wójcik, szef Szpitala Kardiologii Inwazyjnej „Ikardia” w Nałęczowie.

Zostaliśmy poproszeni do wsparcia przy leczeniu chorej, u której rozwijał się świeży zawał serca ściany przedniej, a w takiej sytuacji nie ma czasu na pełną diagnostykę w kierunku koronawirusa. Chora niedawno wróciła z zagranicy i znajdowała się w okresie kwarantanny, nie mogliśmy więc wykluczyć takiej infekcji, a czas, który uciekał był dla chorej szczególnie ważny, a właściwie dla jej serca, które z każdą chwilą było coraz bardziej zagrożone - tłumaczy profesor Jarosław Wójcik. 

Sukcesy lubelskich kardiologów:

Klasyczny zabieg angioplastyki wieńcowej z implantacją stentu przeprowadził zespół specjalistów pod przewodnictwem prof. Jarosława Wójcika - kardiolodzy, dr Tomasz Adamczyk i dr Jacek Gniot wraz zespołem pielęgniarskim. Novum były wyjątkowe środki ostrożności i sprzęt, charakterystyczne dla szpitali jednoimiennych. - Zespół operujący musiał być ubrany w stroje niczym z kosmosu, żeby zabezpieczyć nas przed możliwością infekcji, której nie można przecież było wykluczyć - dodaje profesor. Chodzi oczywiście o kombinezony ochronne, gogle czy przyłbice. 

Pacjentka czuje się dobrze. Po raz pierwszy w Polsce u osoby z podejrzeniem koronawirusa podobną operację przeprowadzono 20 marca, także w puławskim ośrodku. O czym pisaliśmy tutaj

Szpital jednoimienny jest gotowy na skomplikowane przypadki

- Chorzy na COVID-19 są leczeni w różnych szpitalach, na różnych oddziałach zakaźnych. Dopiero, kiedy wystąpią powikłania, jeżeli wystąpi zawał serca, udar mózgu, wtedy trafiają do nas. Na szczęście, na razie, te operacje i leczenie kończą się dobrym skutkiem - wyjaśnia prof. Wójcik.

Lekarze alarmują, że zabiegów kardiologicznych czy neurologicznych u osób przebywających w kwarantannie, izolatoriach lub w szpitalach leczenia COVID-19 będzie coraz więcej. W jednoimiennym szpitalu zakaźnym w Puławach funkcjonują, m.in. oddziały kardiologiczny, neurologiczny czy ortopedyczny, dzięki czemu w ośrodku leczeniu mogą być poddani pacjenci z rozpoznanym COVID-19 i chorobami towarzyszącymi. Placówka zajmuje się także tzw. przypadkami pilnymi. Może więc np. przyjąć osobę z kwarantanny, u której wystąpił udar.

Posłuchaj rozmowy Mateusza Kasiaka z prof. Jarosławem Wójcikiem: