Lublinianie na kwarantannie w Wielkiej Brytanii. Czy mogą liczyć na pomoc? [AUDIO, ZDJĘCIA]

2020-04-06 16:52 Mateusz Kasiak
West London
Autor: zdj. nadesłane

Coraz trudniejsza sytuacja w Wielkiej Brytanii. Liczba przypadków śmiertelnych z powodu COVID-19 jest już wyższa niż np. w Chinach i wynosi prawie 5 tysięcy. Brytyjczycy zarzucają tamtejszemu rządowi spóźnione reakcje na epidemię. Wielu Polaków opuściło wyspy w ramach akcji „Lot do domu”. Nadal jednak niemal milion naszych rodaków mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii. Wśród nich także mieszkańcy Lubelszczyzny.

Zakaz opuszczania domów, zalecenie wykonywania pracy zdalnej. Zakupy tak rzadkie, jak to możliwe. To część obostrzeń brytyjskiego rządu. Pani Natalia, mieszka w West London, w Shepherd's Bush. To zielona i wielokulturowa dzielnica Londynu, pełna galerii handlowych, straganów, sklepów i restauracji. Dziś czas tam zwolnił. Przed emigracją Natalia studiowała, a potem pracowała i mieszkała w Lublinie. Na święta jednak nie zdecydowała się na powrót do Polski. Nie skorzystała też z akcji "Lot do domu", uznając to za ruch lekkomyślny.

- Sama podróż do domu mogłaby być większym zagrożeniem niż pozostanie w Anglii i stosowanie się do zaleceń rządu – czy to polskiego, czy brytyjskiego. Te zalecenia są podobne. Wszędzie jest koronawirus, więc skoro jestem tutaj, mieszkam tutaj, żyję tutaj, to mogę zadbać o siebie w Londynie, w Anglii - powiedziała w rozmowie z nami.

Kobieta znajduje się w grupie tzw. podwyższonego ryzyka. Jej przyjazd do Polski, przymusowa kwarantanna i powrót do Anglii byłyby więc tym bardziej niebezpieczne. - W Anglii czuję się bezpiecznie. Konsultowałam się ze swoim lekarzem i ufam tutejszej służbie zdrowia. Co nie oznacza, że w Polsce czułabym się mniej bezpieczna. Choć jest trudno. Trochę za późno tutejszy rząd ruszył z zakazami. Z drugiej strony, wielu moich znajomych narzeka na nudę w kwarantannie. Ja się nie nudzę. Dużo czytam. Zaczęłam naukę hiszpańskiego. O przyszłość na razie się nie martwię. Mój pracodawca i ja możemy liczyć na wsparcie rządu brytyjskiego - dodaje. 

Pani Natalia czas w kwarantannie spędza, np. czytając
Autor: zdj. nadesłane

To ważne, bo pani Natalia pracuje w branży gastronomicznej, która przestała świadczyć usługi z dnia na dzień, a znajduje w niej zatrudnienie wielu Polaków. Firmy mogą się ubiegać o 80 procent dotacji do wynagrodzeń. - W tym momencie moja firma ubiega się o taki grant i będziemy dostawać 80 procent wynagrodzenia, właściwie pod koniec tego miesiąca powinnam dostać pierwszą kwotę - tłumaczy. 

Dodajmy, że brytyjski rząd wesprze także osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, które w wyniku pandemii biznes musiały zawiesić. Dotacje wyniosą do 80 procent średnich dochodów. 

- Samozatrudnieni mogą ubiegać się o wsparcie, w formie dotacji podlegającej opodatkowaniu - o wartości 80 procent ich średnich miesięcznych zysków z ostatnich trzech lat, ale do kwoty dwóch i pół tysiąca funtów miesięcznie – powiedział Rishi Sunak, brytyjki minister finansów.

Polacy na kwarantannie w Wielkiej Brytanii
Londyńska kwarantanna pani Natalii
Autor: zdj. nadesłane

Polacy - pochodzący z Lubelszczyzny, mieszkający i pracujący w Wielkiej Brytanii - szczegółowe kryteria wsparcia znajdą na gov.uk i na stronie Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.