Niektórzy rodzice mówią nie maseczkom! Dyrektorzy łódzkich szkół bezradni!

2020-10-13 23:38 Ela Piotrowska
Niektórzy rodzice mówią nie maseczkom!
Autor: EP

Częste wietrzenie klas, dystans społeczny, odkażanie rąk i noszenie maseczek w przestrzeniach wspólnych, takie są wytyczne dla szkół. Większość uczniów przestrzega reżimu sanitarnego. Okazuje się jednak, że nie wszyscy noszą maseczki, bo tak zdecydowali ich rodzice.

Uczniowie raczej nie zwracają uwagi kolegom, którzy nie noszą maseczek. - To jest ich wola, my nie mamy na to wpływu, niektórzy twierdzą, że nie mogą w maseczkach wytrzymać.

Młodzi ludzie podkreślają, że sami przestrzegają zasad. - Nosząc maseczki chronimy innych przed zarażeniem, a ci, którzy nie noszą tak naprawdę olewają temat, więc narażają nas, ale nie możemy nic z tym zrobić. Okazuje się, że również dyrekcja szkoły nic nie może zrobić z uczniem, którego rodzic zdecydował, że ma chodzić bez zakrywania ust i nosa. - W wielu szkołach są tacy rodzice, którzy przysłali listy na dziennik, że nie będzie ich córka czy syn nosić maseczki. Żadne argumenty do nich nie trafiają. Rodzice nie chcą zmienić swojej decyzji - mówi Bogusław Olejniczak, dyrektor 11 LO w Łodzi. Dyrektor nie może nie wpuścić ucznia do szkoły. - To by było złamanie podstawowej zasady konstytucji o dostępności do nauki. Uczeń na prawo do edukacji. Czy mam wzywać do szkoły straż miejską lub policję? Niestety jako społeczeństwo wszyscy stoimy przed tym problemem - mówi dyrektor.

Straż miejska nie sprawdza, czy w szkołach uczniowie noszą maski. Strażnicy nie mają też uprawnień, by ukarać mandatem rodzica, który zdecydował, że jego dziecko nie przestrzega reżimu sanitarnego.

Koronawirus nie odpuszcza. W wojewodztwie łódzkim już ponad 100 placówek pracuje zdalnie lub hybrydowo.