Kryminalne

Myślała, że leżą pijani, a byli już martwi. Przeżyła, bo jako jedyna wychodziła z domu

2023-04-20 8:01

Wracamy do sprawy tajemniczych zgonów w Unisławiu. W piątek, 14 kwietnia policja znalazła w domku jednorodzinnym ciała trzech mężczyzn: Wiesława, jego szwagra, a także syna – Tomasza. Martwy był również pies. Już wiemy, że zginęli oni przez tlenek węgla, zwany cichym zabójcą. W domu znajdowała się również 62-letnia żona Wiesława, która w przeciwieństwie do panów, ostatnimi czasy wychodziła z domu. Kobieta jako jedyna przeżyła. Libacja alkoholowa trwała w mieszkaniu od Wielkanocy. Szczegóły poniżej.

Do tragedii doszło w piątek, 14 kwietnia. Ciała trzech mężczyzn, a także psa znalezione zostały w jednym z domków jednorodzinnych na terenie Unisławia. Byli to: 63-letni Wiesław, 28-letni Tomasz, a także szwagier pierwszego z panów.

Do szpitala trafiła natomiast 62-letnia kobieta, żona Wiesława, która również znajdowała się w domu. Była pijana.

- Niewydolność krążeniowo-oddechowa, spowodowana zatruciem tlenku węgla była przyczyną śmierci trzech mężczyzn. Na razie nie wiemy, co było przyczyną zgonu pieska - powiedział prokurator Radosław Mync, Zastępca Prokuratora Rejonowego w Chełmnie.

Trwa śledztwo prokuratorskie. Szczegóły w sprawie poznał reporter „Super Expressu”. W mieszkaniu, w którym doszło do tragedii odkryto m.in. butelki po alkoholu i lekach. Jak przekazali sąsiedzi – rodzina miała również stracić niedawno podłączenie energii elektrycznej. Wskazali oni również, że dom był ogrzewany dmuchawami na olej napędowy.

Wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdziły, że mężczyźni zmarli z powodu zatrucia tlenkiem węgla. Jeden z nich mógł też umrzeć w wyniku spożycia sporej ilości alkoholu.

- Biegły z zakresu medycyny sądowej powiedział nam w trakcie sekcji, że do zgonu tych mężczyzn mogło dojść w nocy z środy na czwartek. Gdy weszliśmy do mieszkania w piątek wieczorem, to tlenku węgla nie wykazały już strażackie urządzenia - poinformowała PAP Grażyna Wiącek, Szefowa Prokuratury Rejonowe w Chełmnie.

Tańczące z promocjami 18.04.2023

62-letnia kobieta, która przeżyła tragedię była jedyną osobą, która opuszczała mieszkanie w ubiegłym tygodniu kilka razy i tym samym wietrzyła pomieszczenia. Przez wiele godzin była przekonana, że mężczyźni śpią pijani. Podejrzeń nabrała dopiero w piątek i przekazała je innemu członkowi rodziny, który wezwał służby.

Prokuratura potwierdza, że w domu nie było podłączenia energii elektrycznej, a była czerpana z agregatu prądotwórczego na benzynę. Znajdował się on w garażu przyległym do mieszkania, a w domu w zasadzie wszystkie ciągi wentylacyjne były niedrożne. Jak wskazuje biegły - to właśnie wtedy wydzielić mógł się tlenek węgla. Tę teorię potwierdzą lub też nie wyniki badań toksykologicznych.

Wstępnie wykluczono udział osób trzecich w zdarzeniu. Prokuratorzy wiedzą też, że od świąt Wielkanocy w domu trwała libacja alkoholowa. Mężczyźni chętnie spędzali w ten sposób razem czas.

Listen on Spreaker.