Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku. Zabrakło miejsc dla pacjentów z COVID-19

2021-04-12 11:59 hz PAP.
Szpital COVID-19
Autor: pixabay Podlaskie. Więcej łóżek dla pacjentów z COVID-19 / Zdjęcie ilustracyjne

Z perspektywy szpitali nie widać jeszcze poprawy sytuacji w związku z zachorowaniami na COVID-19 - powiedziała PAP ekspertka od chorób zakaźnych prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Z jej obserwacji wynika, że teraz często chorują całe rodziny.

W niedzielę resort zdrowia poinformował o 21 703 nowych przypadkach zakażenia; zmarło 245 osób. Tydzień temu w niedzielę podano, że w Polsce odnotowano 22 947 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, zmarły wówczas 204 osoby. Z kolei dwa tygodnie temu badania laboratoryjne potwierdziły 29 253 przypadki zakażenia koronawirusem, a zmarło 131 chorych.

Tragedia w Suwałkach. Wnuk wyrzucił babcię przez balkon? Kobieta zginęła na miejscu

- Wszyscy wyczekujemy spadku liczby zachorowań. Jestem po dyżurze szpitalnym i muszę powiedzieć, że dużo jest tych zachorowań i z perspektywy szpitala tego spadku nie widać - powiedziała PAP prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Uniwersytecki Szpital Klinicznym w Białymstoku. Zabrakło miejsc dla pacjentów z COVID-19

Profesor powiedziała, że w niedzielę w szpitalu, w którym pracuje, o godzinie 15.00 zabrakło miejsc dla pacjentów z COVID-19. Dlatego byli oni przekierowywani do szpitali tymczasowych.

Dodała, że może statystyki w skali kraju sugerują spadki i zmniejszenie zachorowań, ale z wyciąganiem pozytywnych wniosków - w jej ocenie - należy poczekać. Niższe liczby są też podawane w czasie weekendu, kiedy testuje się mniej osób.

Raport z anteny 09.04, godz.10

Odnosząc się do podanej w niedzielę liczby zgonów, która wyniosła 245, zauważyła, że jest niższa niż w poprzednich dniach, ale - podkreśliła - że również jest to zapewne związane ze sposobem raportowania w okresie weekendu, stąd dane te nie oddają do końca rzeczywistej sytuacji.

- Myślę jednak, że efekt świąt (wielkanocnych - PAP) będzie widoczny w zachorowaniach. Doświadczenie z dzisiejszego dyżury jest takie, że bardzo dużo jest zachorowań rodzinnych. Nie wszyscy się badają, choruje cała rodzina, nie chroni osób narażonych, a bada się tylko jedna osoba, dlatego te wskaźniki są zaniżone - wskazała. Z jej obserwacji wynika, że nadal choruje dużo osób w wieku senioralnym i część z nich ma złe rokowania.

W szpitalach przebywa obecnie 33 460 pacjentów z COVID-19, o 707 mniej niż w sobotę. Wspomagania respiratorem wymaga 3 459 chorych. To o 86 pacjentów więcej niż dzień wcześniej – poinformowało w niedzielę Ministerstwo Zdrowia.

- Pod respiratorami są osoby, które zaczęły chorować w zeszłym tygodniu lub dwa tygodnie temu i wchodzą teraz w gorszą fazę choroby - skomentowała ekspertka.

(PAP)