Rosyjskie siły wkroczą na Białoruś w razie konfliktu na granicy - to słowa analityka wojskowego

2021-11-11 9:19

W razie konfliktu, gdyby sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wymknęła się spod kontroli Alaksandr Łukaszenka "będzie musiał wołać Rosję na pomoc" i jej siły będą wprowadzane na Białoruś w przyspieszonym trybie - uważa w rozmowie z PAP rosyjski komentator wojskowy Paweł Felgenhauer, często cytowany przez zachodnie media.

Felgenhauer - "Sytuacja jest rzeczywiście niebezpieczna"

Rosyjski ekspert zwraca uwagę, że NATO jest zobowiązane artykułem 4. Traktatu Północnoatlantyckiego, a Rosję i Białoruś również łączą traktaty. Jeśli konflikt będzie się zaostrzał, może rozpocząć się koncentracja wojsk z obu stron - ocenia Felgenhauer. "Sytuacja jest rzeczywiście niebezpieczna. Rosja na razie nie zamierza przesuwać sił, ale może to uczynić w szybkim tempie, jeśli będzie to potrzebne. Samo w sobie ściąganie wojsk z jednej i z drugiej strony jest niebezpieczne. Do tej pory na granicy polsko-białoruskiej nie było konfrontacji" - powiedział komentator.

W formie 24: dieta łagodząca stres

Felgenhauer - "Może dojść do niewielkich starć"

Zdaniem Felgenhauera Łukaszenka chce postąpić wobec UE podobnie, jak niegdyś prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan: "uzyskać ustępstwa pod groźbą fali uchodźców". Dla Łukaszenki - dodaje ekspert - "jest to kluczowe, ponieważ jego reżim teraz się chwieje. Model gospodarczy, który budował balansując między Moskwą i Zachodem zawalił się z powodu sankcji zachodnich". Tak więc, teraz "wysyła on sygnały: zadzwońcie do mnie, dogadamy się, nie będzie więcej żadnych uchodźców. Uznajcie mnie za prezydenta i cofnijcie sankcje". Jednak UE - zauważa Felgenhauer - "nie zamierza tego robić". Łukaszenka "także nie zamierza się wycofywać i mówi o prowokacjach. To znaczy, że może dojść do niewielkich starć, co może doprowadzić do eskalacji" - ostrzega komentator niezależnej "Nowej Gaziety".

Jak ocenia, "Rosja na razie trzyma się z boku, bo pasuje jej każdy rezultat: jeśli Łukaszenka jeszcze bardziej pokłóci z UE i nastąpią jeszcze gorsze sankcje, to będzie miał tylko jedno wyjście - zostać wasalem Rosji". Jeśli zaś Unia Europejska ustąpi, to - zdaniem Felgenhauera - Moskwa "nie będzie musiała dawać Łukaszence tyle pieniędzy".

Łukaszenka może wywołać wojnę?

Ekspert zwraca uwagę, że Białoruś ma niewielkie stałe siły zbrojne - około 16 tysięcy ludzi. Jego zdaniem Łukaszenka nie przeznaczał nigdy wiele na budżet wojskowy, bo "nie uważał, że jest to potrzebne, a wszystkie pieniądze wydawał na KGB i milicję, które utrzymywały go u władzy". Z kolei w Rosji, jak mówi Felgenhauer, "jest teraz ogromna stała armia - tak wielkiej nie było od czasów Mikołaja I" i jest ona "jest gotowa do walki w każdym momencie bez mobilizacji".

Tak więc, "w przypadku jakiegokolwiek konfliktu Łukaszenka będzie musiał wołać Rosję na pomoc, to znaczy, nasze siły będą wprowadzane na Białoruś w przyspieszonym trybie" - prognozuje komentator. Ocenia, że Rosja, która popiera teraz Łukaszenkę, nie będzie "dawać się wciągnąć w wojnę z powodu jego sztuczek, ale również go "nie odda". "Łukaszenka poszukując rozwiązania swoich własnych problemów w zasadzie może wywołać wojnę ogólnoeuropejską" - ostrzega Felgenhauer. Przypomina o przypadkach znanych z historii, gdy np. I wojna światowa "zaczęła się od drobiazgu".

Źródło: PAP

Masz dla nas ciekawy temat lub jesteś świadkiem wyjątkowego zdarzenia? Napisz do nas na adres online@grupazpr.pl. Czekamy na zdjęcia, filmy i newsy z Waszej okolicy!

Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE